Szowinizm wyssany z mlekiem matki.

Posted on Styczeń 23, 2008 by

Wsiadając dzisiaj do taksówki prowadzonej przez kobietę zdałem sobie sprawę jak bardzo determinują mną pewne narzucone wzorce kulturowe i społeczne, w których zarówno mężczyzna jak i kobieta mają z góry określone miejsce w szeregu. Taksówkarz w naszej kulturze to przecież typowo męski zawód. Samo prowadzenie samochodu uważane jest za męską domenę – w powszechnej świadomości baba za kółkiem stanowi zagrożenie dla innych kierowców – mężczyzn, dlatego pewnie jadąc dzisiaj taksówką czułem dyskomfort. Poczucie związane bardziej ze świadomością mojej podświadomej szowinistycznej (jakby nie było) reakcji, niż z samym faktem prowadzenia samochodu przez kobietę. Czułem silny sprzeciw mojej świadomości przeciwko podświadomym nawykom wpojonym mi przez naszą kulturę. Jadąc tak przez miasto zauważyłem, że przekaz o podrzędnej, gorszej pozycji kobiety względem mężczyzny jest masowy i widoczny nawet na bilbordach. Zwróćcie uwagę na najnowszy bilbord jednego z większych biur podróży – dwoje turystów w stylu retro, na pierwszym planie facet z wypiętą piersią i pasją w oczach, na drugim planie przytulona do niego kobieta, z poczciwym wzrokiem akceptacji podążania za swoim wybrankiem. Najwyraźniej specom od reklamy nie przyszło do głowy, że partnerzy mogą mieć w związku taką samą pozycję, a kobieta może być nie mniejszą pasjonatką niż jej partner. Być może mieli tego świadomość, ale taki obraz kłóciłby się z naszą tradycją, naukami przekazywanymi od lat zarówno w rodzinach, szkole, mediach czy w kościele – skansenie szowinizmu i nietolerancji.

Podświadome zachowania, reakcje determinowane przez naszą kulturę i istniejący jeszcze system społeczny wpływają także na moje relacje w domu. Chociaż mam świadomość pewnych rzeczy, jednak to nie ja stoję przy garach, rzadziej zmywam naczynia nie wspominając już o sprzątaniu. Tutaj schematy kulturowe determinują zachowania obydwu stron – mnie i mojej żony. Ja mam dwie lewe ręce do gotowania i po prostu nie zaprzątam sobie tym głowy – nie mam nawyku myślenia o tym, że trzeba ugotować obiad (ze śniadaniem jest już łatwiej, a kolacji akurat raczej nie jemy), czy odkurzyć mieszkanie (choć tutaj moje zachowania determinuje ilość psich i kocich kudłów na parkiecie). Oczywiście, można to traktować jako wymówkę, ale nie o to mi chodzi. W procesie wychowania nie wpojono mi pewnych zachowań i teraz jest mi niezmiernie trudno o tych rzeczach pamiętać.

Wydaje mi się, że jestem osobą otwartą i nowoczesną, jednakże pomimo tego w mojej podświadomości siedzą wzorce przekazane mi przez nasze tradycyjne społeczeństwo. Pocieszam się tylko tym faktem, że zdaję sobie z tego sprawę, gdyż świadomość pewnych zachowań i reakcji determinowanych przez naszą kulturę często mi po prostu przeszkadza.

  • http://www.myspace.com/mk_senior.www.dzidziusiek.prv.pl/ (..)

    Co do „bab” za kółkiem to prawda jest taka że nie za dobrze sobie radzą, są po prostu mało pewne tego co robią.

    Co do gotowania to potrafię doszczętnie spalić zupę.

    A póki co to jestem kurą domową. Siedzę w domu z 13-to miesięcznym Juniorem i jestem happy. Ale gotowanie zostawiam żonie ;>

  • j.

    Świadomość wzorców czy kodów, tkwiacych w naszej podświadomosci i wywierajacych wpływ na nasze postępowanie, to wielka rzecz, wcale nie tak powszechna. Tym bardziej, jeśli są to kody i wzorce, odzwierciedlające obowiązujące „normy” społeczne, z którymi w sposób świadomy sie nie zgadzamy. Jednak sama świadomosć, bez wyciągnięcia konsekwencji w działaniu, jest chyba gorsza niz jej brak, bo oznacza albo wygodnictwo, albo brak szacunku do osób, których owe zachowania mogą dotyczyć. Wygodnie jest bowiem usprawiedliwić się: nie gotuję bo mam dwie lewe ręce, nie sprzątam, bo nie mam nawyku i nie zauważam. KTOŚ jednak tym samym musi zauważać. Nawet jeśli ten KTOŚ zauważa, bo taki wzorzec akurat wyssał z mlekiem matki, to jednak jednocześnie MUSI zauważać i to moze byc dla niego bardzo irytujące, zatruwając wzajemne relacje. Więc może warto popracowac nad swoim działaniem, skoro już się ma tę „świadomosć”. Jeśli oczywiście nam zależy na dobrych ralacjach.

  • j.

    i jeszcze co do prawdziwosci stereotypu „bab za kierownicą” …
    to pewnie twierdzenie dotyczące mężczyzn, że im większa fura, tym mniejszy f..t (wykropkowałam nie ze względu na delikatność, tylko nie wiem czy na tym blogu mozna uzywać słów tak potocznych;) ) – to tez czysta prawda?

  • Ra

    Przypadkiem znalazłem tą witrynę. Bardzo ciekawa. :)

    Co do samochodów to i owszem – niezła „fura” bywa metodą na „przedłużeniem” własnej seksualności. Najlepsza jest do tego marka BMW, którą można przetłumaczyć jako Bardzo Mały Wacek. ;)

  • http://www.artrosis.art.pl Remo

    Do j. …
    Uwagi, dotyczące sposobu prowadzenia pojazdów przez kobiety biorą się z odmienności (jednak) natur: kobiety i mężczyzny. Jazda samochodem wymaga koncentracji i spokoju, a także umiejętności zauważenia wielu rzeczy w jednej chwili. Kobiety działają bardziej emocjonalnie niż racjonalnie (w ich zachowaniu emocje górują nad chłodną kalkulacją – to fakt, a nie szowinizm), a to z kolei sprawia, że zwyczajnie trudniej jest im jeździć samochodem. Nie próbuję w tym momencie kpić z kobiet, a jedynie wskazać prawo, od którego jako ludzie jesteśmy zależni.
    Osobiście wolałbym, żeby to prawo nie obowiązywało. Po drodze na koncert do Częstochowy jechaliśmy z Łodzi trasą A1, oczywiście w kierunku Katowic. Jadąc prawym pasem zauważyliśmy, że pani, po naszej lewej stronie, zaczyna zmieniać pas na prawy bez sygnalizacji, kompletnie nas nie widząc. A raczej – nie zauważając. W ostatniej chwili, gdy już trąbiliśmy rozpaczliwie, udało się jej w nas nie przywalić… Z kolei dzisiaj miałem taki przypadek, że pani stała sobie na wyjeździe z podporządkowanej i czekała, aż ja – mając pierwszeństwo – przejadę. I nagle wyjechała prosto na mnie, na kolizję, niemal patrząc mi głęboko w oczy!!! Na szczęście zdążyłem zachamować – i nie wiem, na prawdę nie rozumiem, co ona miała w głowie w tym momencie… Może liczyła na to, że jestem kulturalny i ją w ostatniej chwili przepuszczę? :)

  • http://tomekwojcik.wordpress.com/ BilboBaggins

    Ja osobiście znam kilka kobiet, które są doskonałymi kierowcami. Z jedną z nich miałem niekłamaną przyjemność robić kiedyś trasę Częstochowa-Poznań. Dziewczyna jechała płynnie, pewnie i rozsądnie. Ani raz nie było sytuacji, w której obawiałbym się o nasze zdrowie :) . Nie zmienia to faktu, że znam wiele kobiet, które prowadzą niebezpiecznie (np. moja ciotka, z którą wycieczki do Gdańska kilka lat temu o mały włos nie przypłaciłem życiem [wyprzedzała i w ostatniej chwili zwiała przed TIRem]).
    Osobiście kierowcą nie jestem, aczkolwiek myślę, że umiejętność koncentracji na drodze to kwestia wypracowania nawyku i unikania rutyny. Nierozgarnięty facet jest tak samo niebezpieczny na drodze jak nierozgarnięta kobieta…

  • szemkel

    :) bardzo podoba mi sie twoj wpis, ja osobiscie nie przejmuje sie opiniami na temat jak ja jako kobieta prowadze,z tego co wiem nienajgorzej, nie jest moimz daniem to wyznacznik bycia czlowiekiem,stad uwazam ze ludzie powinni poprostu potepiac zlych kierowcow, nie robiac statystyk z dupy wzietych.

    pozdro600

  • http://mizoandrycznajazda.blog.pl paskudka ;p

    Co do bab za kierownicą i wzorców powielanych w reklamach trudnym do zakwestionowania numerem jeden są, moim zdaniem, reklamy tuszów do rzęs… Te dziewczęta po prostu są zabójcze XD