Ciężka dola switchera – szukanie odpowiedników windowsowych programów na Mac’a
Posted on Luty 7, 2008 by MacKozer
Przesiadka z Windows na Mac’a nie niesie za sobą jedynie samych radosnych chwil i uniesień. Środowisko Mac OS X przypomina mi – całkowitemu laikowi – środowisko Linuxa, a dokładnie podobną filozofię – „to nie jest Windows i tutaj pewne rzeczy robi się inaczej”. Na Makowych forach częściej lub rzadziej poruszany jest temat niedoskonałości OS X’a jeśli chodzi o szeroko zakrojoną ergonomię użytkowania, przejawiającą się np. niedostatkiem pewnych programów i funkcji systemu, a będących niemal standardem w Windows. Głosy w tych dyskusjach są różne, a jedne z najbardziej banalnych to te – że jeśli komuś się OS X nie podoba to zawsze przecież może wrócić do Windows. Wydaje mi się, że jeśli ktoś przesiada się na OS X to nie po to by zaraz wracać do systemu Microsoftu. System operacyjny Macintosha nie jest jednak nietykalnym ideałem. Zupełnie nie przemawia do mnie podejście niektórych tzw. MacUserów, polegające na przyjmowaniu systemu takim jakim go dostali od Apple, ze wszystkimi jego plusami ale i minusami. Jestem zdania, że każdy z użytkowników ma prawo niejako dostroić system pod swoje wymagania i przyzwyczajenia – choćby miałyby to być przyzwyczajenia z Windows. Nie przemawia do mnie też filozofia żywcem przypominająca mi słynne zdanie Bill’a Gates’a „512 KB should be enought for everybody” (512 kb powinno wystarczyć każdemu), a polegająca właśnie na bazowaniu na programach dostarczonych z systemem i naginania własnych upodobań i przyzwyczajeń do światopoglądu Steve’a Jobs’a, w tym przypadku można by rzec „ILife and Finder should be enough for everybody” (ILife i Finder powinny wystarczyć każdemu). Niestety mnie – switcherowi (czyli osobie, która właśnie przesiadła się z Windowsa na Mac’a) – te aplikacje nie wystarczają, albo z powodu proponowanej czy wręcz narzuconej filozofii (jak np. IPhoto) albo dość ograniczonych opcji programu (Finder). W przypadku tego ostatniego – natywnego menadżera plików w systemie Macintosha – bardzo doskwiera brak porządnego sortowania, np. tego znanego z windowsowego exploratora. Finder wyświetlając listę plików i katalogów nie potrafi posortować ich w taki sposób by na górze listy znajdowały się katalogi, a następnie pod nimi pliki w porządku alfabetycznym. Makowy menadżer plików ustawia wszystko alfabetycznie nie bacząc czy jest to plik czy katalog. Na jednym z forów poświęconych Mac’om (myapple.pl) pojawił się nawet wątek z pytaniem o rozwiązanie tego problemu, jednak nikt nie potrafił znaleźć na nie odpowiedzi, pojawiły się też upomnienia, że Mac a OS X nie jest Windowsem. Zgodnie z taką filozofią Mac powinien mieć inny układ klawiatury (by było oryginalniej niż w zwykłych Pecetach) oraz dalej stanowić zupełnie odmienną platformę sprzętową z dyskami SCSI procesorami PPC itp, tymczasem jednak firma Apple zrobiła z Mac’a niezwykłego, ale jednak Peceta.
Jak dotąd, filozofia zaproponowana przez Apple przypadła mi do gustu tylko w przypadku jednego programu – iTunes, o czym wspominałem już wcześniej.
Przesiadając się na Mac’a przeniosłem też na jego dysk wszystkie moje foldery ze zdjęciami, których cały czas przybywa, gdyż fotografia jest jedną z moich pasji. Od dawna mam swoje własne przyzwyczajenia do struktury katalogu z obrazkami. Gdzie indziej trzymam pliki RAW lub jpg zrzucane prosto z aparatu, gdzie indziej trzymam PSD, gdzie indzie znowu pliki przygotowane do prezentacji w sieci, np. na jednym z moich blogów lub internetowych galerii. Tymczasem proponowany przez Apple program iPhoto standardowo chce moje pliki skatalogować według własnego uznania, kopiując wszytko do swoich folderów (przepraszam… katalogów). Przyznam, że jest to dla mnie dość zawiłe. Filozofia pracy iPhoto jest też nieakceptowalna przez sporą grupę MacUserów, stąd na forum pojawiają się wątki z proponowanymi zamiennikami. Większość ze switcherów używała w Windows świetnej darmowej przeglądarki do zdjęć – Irfan View. Niestety program ten dostępny jest tylko dla systemu Microsoftu. Szukając programu, którego funkcjonalność będzie przynajmniej zbliżona do windowsowego Irfan View przetestowałem kilka różnych programów tego typu (Sequential, VievIt) oraz specjalnych pluginów (np. PicturePopPro) i zdecydowałem się na mały, ale bardzo wygodny programik Xee. Jest to prosta i dość szybka (nie tak jednak jak Irfan) przeglądarka pozwalająca na przeglądanie całych katalogów bez ich uprzedniego zaznaczania, a jedynie po otworzeniu pierwszego lepszego zdjęcia. Xee nie jest tak rozbudowanym programem jak Irfan View, jednakże do szybkiego przeglądania zdjęć – zwłaszcza do dokonywania selekcji zdjęć do dalszej pracy – nadaje się znakomicie.

Czas zatem poszukać pluginu do Findera, który rozwiąże problem odpowiedniego sortowania plików i folderów.
|
|
-
bookeh
-
bookeh
-
bookeh
-
http://tomekwojcik.wordpress.com/ BilboBaggins
-
bookeh
-
http://blog.fotogenia.info BS
-
Zientrix


