Ciężka dola switchera – szukanie odpowiedników windowsowych programów na Mac’a

Posted on Luty 7, 2008 by

Przesiadka z Windows na Mac’a nie niesie za sobą jedynie samych radosnych chwil i uniesień. Środowisko Mac OS X przypomina mi – całkowitemu laikowi – środowisko Linuxa, a dokładnie podobną filozofię – „to nie jest Windows i tutaj pewne rzeczy robi się inaczej”. Na Makowych forach częściej lub rzadziej poruszany jest temat niedoskonałości OS X’a jeśli chodzi o szeroko zakrojoną ergonomię użytkowania, przejawiającą się np. niedostatkiem pewnych programów i funkcji systemu, a będących niemal standardem w Windows. Głosy w tych dyskusjach są różne, a jedne z najbardziej banalnych to te – że jeśli komuś się OS X nie podoba to zawsze przecież może wrócić do Windows. Wydaje mi się, że jeśli ktoś przesiada się na OS X to nie po to by zaraz wracać do systemu Microsoftu. System operacyjny Macintosha nie jest jednak nietykalnym ideałem. Zupełnie nie przemawia do mnie podejście niektórych tzw. MacUserów, polegające na przyjmowaniu systemu takim jakim go dostali od Apple, ze wszystkimi jego plusami ale i minusami. Jestem zdania, że każdy z użytkowników ma prawo niejako dostroić system pod swoje wymagania i przyzwyczajenia – choćby miałyby to być przyzwyczajenia z Windows. Nie przemawia do mnie też filozofia żywcem przypominająca mi słynne zdanie Bill’a Gates’a „512 KB should be enought for everybody” (512 kb powinno wystarczyć każdemu), a polegająca właśnie na bazowaniu na programach dostarczonych z systemem i naginania własnych upodobań i przyzwyczajeń do światopoglądu Steve’a Jobs’a, w tym przypadku można by rzec „ILife and Finder should be enough for everybody” (ILife i Finder powinny wystarczyć każdemu). Niestety mnie – switcherowi (czyli osobie, która właśnie przesiadła się z Windowsa na Mac’a) – te aplikacje nie wystarczają, albo z powodu proponowanej czy wręcz narzuconej filozofii (jak np. IPhoto) albo dość ograniczonych opcji programu (Finder). W przypadku tego ostatniego – natywnego menadżera plików w systemie Macintosha – bardzo doskwiera brak porządnego sortowania, np. tego znanego z windowsowego exploratora. Finder wyświetlając listę plików i katalogów nie potrafi posortować ich w taki sposób by na górze listy znajdowały się katalogi, a następnie pod nimi pliki w porządku alfabetycznym. Makowy menadżer plików ustawia wszystko alfabetycznie nie bacząc czy jest to plik czy katalog. Na jednym z forów poświęconych Mac’om (myapple.pl) pojawił się nawet wątek z pytaniem o rozwiązanie tego problemu, jednak nikt nie potrafił znaleźć na nie odpowiedzi, pojawiły się też upomnienia, że Mac a OS X nie jest Windowsem. Zgodnie z taką filozofią Mac powinien mieć inny układ klawiatury (by było oryginalniej niż w zwykłych Pecetach) oraz dalej stanowić zupełnie odmienną platformę sprzętową z dyskami SCSI procesorami PPC itp, tymczasem jednak firma Apple zrobiła z Mac’a niezwykłego, ale jednak Peceta.

Jak dotąd, filozofia zaproponowana przez Apple przypadła mi do gustu tylko w przypadku jednego programu – iTunes, o czym wspominałem już wcześniej.

Przesiadając się na Mac’a przeniosłem też na jego dysk wszystkie moje foldery ze zdjęciami, których cały czas przybywa, gdyż fotografia jest jedną z moich pasji. Od dawna mam swoje własne przyzwyczajenia do struktury katalogu z obrazkami. Gdzie indziej trzymam pliki RAW lub jpg zrzucane prosto z aparatu, gdzie indziej trzymam PSD, gdzie indzie znowu pliki przygotowane do prezentacji w sieci, np. na jednym z moich blogów lub internetowych galerii. Tymczasem proponowany przez Apple program iPhoto standardowo chce moje pliki skatalogować według własnego uznania, kopiując wszytko do swoich folderów (przepraszam… katalogów). Przyznam, że jest to dla mnie dość zawiłe. Filozofia pracy iPhoto jest też nieakceptowalna przez sporą grupę MacUserów, stąd na forum pojawiają się wątki z proponowanymi zamiennikami. Większość ze switcherów używała w Windows świetnej darmowej przeglądarki do zdjęć – Irfan View. Niestety program ten dostępny jest tylko dla systemu Microsoftu. Szukając programu, którego funkcjonalność będzie przynajmniej zbliżona do windowsowego Irfan View przetestowałem kilka różnych programów tego typu (Sequential, VievIt) oraz specjalnych pluginów (np. PicturePopPro) i zdecydowałem się na mały, ale bardzo wygodny programik Xee. Jest to prosta i dość szybka (nie tak jednak jak Irfan) przeglądarka pozwalająca na przeglądanie całych katalogów bez ich uprzedniego zaznaczania, a jedynie po otworzeniu pierwszego lepszego zdjęcia. Xee nie jest tak rozbudowanym programem jak Irfan View, jednakże do szybkiego przeglądania zdjęć – zwłaszcza do dokonywania selekcji zdjęć do dalszej pracy – nadaje się znakomicie.

Xee przeglądarka plików graficznych

Czas zatem poszukać pluginu do Findera, który rozwiąże problem odpowiedniego sortowania plików i folderów.

  • bookeh

    cze.
    Narzekacie kolego, bo przynosicie ze sobą przyzwyczajenia z łindołsa. I mam nadzieję, źe nigdy nie doczekam sytuacji, gdzie wszystkie systemy będą identycznie wyglądać – tudzież się zachowywać.
    I po kolei – piszesz, że jesteś laikiem – a czepiasz się, że nie jest jak u łindołsa, no, sorry… Narzekasz, że mówią, iż na łindołsie robi się inaczej – bo się robi, to jest inny system! OSX ideałem nie jest, niemniej mu najmniej brakuje.
    Aha, żeby nie było – znam łindołsa jak zły szeląg, Vistę niestety też :)
    Ponadto – dziwisz się, że środowisko makowe reaguje, jak reaguje. Ino, że co jakiś czas znów wpada jakiś „młody” z tym samym – „a na windzie byyło inaaczej” Ileż można…
    Ale do adremu.
    To nie Gates powiedział o 512 kilobajtach, nikt też nie powiedział, że musisz używać systemowych aplikacji, bez przesady – zobacz choćby versiontracker.
    Dalej – TOBIE doskwiera brak sortowania osobno katalogów nad folderami. JA jestem tym zachwycony, zwłaszcza jak mam śmietnik w folderze i mam ładnie wszystko poukładany alfabetycznie. De gustibus… Fakt – mogła by być możliwość wyboru, podejrzewam, że można znaleźć jakieś nieaplowe rozwiązanie, nie wiem – nie szukałem.
    Dalej – czepiasz się, że scsii, że ppc – bo, kolego, w swoim czasie to były i szybkie i porządne rozwiązania. Nie wylewam łez nad intelem, jest szybszy – ok, scsii jednak mi brakuje czasami :)
    Dalej – szukasz szybkiej przeglądarki zdjęć. Takiej bardzo szybkiej? Quick Look się nazywa, w systemie domyślnie pod spacją leży. W systemie 10.5.
    No i ajfoto – nie oszukujmy się to jest zabawka do zdjęć z imienin. Jeśli chcesz poważnie robić coś ze zdjęciami, to na pewno nie w tym programie. Siakieś Lightroom czy… Hm, w sumie nie wiem, co innego, bo zostałem przy lajtrumie :)
    Idąc dalej tym tropem próbowałem znaleźć coś, czego mi na makówce brakuje, no i:
    1. wirusów, bo było zabawniej :)
    2. Picasa od gógla. to już zupełnie poważnie, na szczęście ma być w połowie roku.
    Cała reszta jest zastępowalna (DLA MNIE). Bo jest i ofis, są gadu-gady, wszystkie poważne zabawki od adobe, quarki, zipy, rary i managery fontów. żeby jeszcze ta Picasa :)

    PS
    do docka użyj dockera i zmień na 2d

    PPS
    coś namieszałeś ze spacjami (spaces) nie spotkałem żadnych problemów z tymże – wprost przeciwnie, nie wyobrażam sobie pracy bez wielu pulpitów teraz, zwłaszcza w tak elegancko rozwiązanej formie.

    PPS
    komentarz mojej żony do Twojego malkoncenia: „a za rok nie będzie sobie komputera wyobrażał”

    Pozdrawiam,
    bookeh

  • bookeh

    Aaaa, w PPS wdarły się błędy – poniżej poprawna wersja:

    PPS
    komentarz mojej żony do Twojego malkontencenia: „a za rok nie będzie sobie innego komputera wyobrażał”

    Pozdrawiam,
    b.

  • http://www.mackozer.pl admin

    No więc panie bookeh…

    De gustibus… Fakt – mogła by być możliwość wyboru, podejrzewam, że można znaleźć jakieś nieaplowe rozwiązanie, nie wiem – nie szukałem.

    No właśnie.. możliwość wyboru.. tego brakuje trochę w Finderze, ale obiektywnie patrząc jest ok, bo Tobie to nie potrzebne, tak? :)

    Dalej – czepiasz się, że scsii, że ppc – bo, kolego, w swoim czasie to były i szybkie i porządne rozwiązania. Nie wylewam łez nad intelem, jest szybszy – ok, scsii jednak mi brakuje czasam

    Drogi kolego.. nie musisz mnie uczyć na temat SCSI. To że przesiadłem się z Peceta, nie znaczy że nie wiem co to jest. W 1998 r. miałem choćby nagrywarkę SCSI ze specjalną kartą do tego.. w tym czasie były to jedyne nagrywarki nagrywające względnie bez błędów… więc wiem coś nie coś o przewadze tego interfejsu nad zwykłym EIDE.

    Dalej – szukasz szybkiej przeglądarki zdjęć. Takiej bardzo szybkiej? Quick Look się nazywa, w systemie domyślnie pod spacją leży. W systemie 10.5.

    Idąc Twoim tokiem myślenia, to jest przecież szybsza – Cover Flow :)

    Co do poważnych przeglądarek, to mam oryginalnego Adobe Photoshopa CS 2 oczywiście z Bridgem, niestety w wersji na PC (z którego sie przesiadłem przecież), a szybko mnie na wersję dla Mac’a stać nie będzie niestety.

    Co do innych rzeczy.. to i owszem znalazłem odpowiedniki.

    Uważam, że z żoną jesteście trochę przewrażliwieni. Ja nie twierdzę, że mi się OS X nie podoba, tylko tyle że nie jest pozbawiony wad…

    co do Spaces, to na jakiej podstawie twierdzisz, że coś namieszałem? Czy aktywowanie takowego jest namieszaniem? Odsyłam także na forum myapple, tam wspomniany problem ze spaces był omawiany przynajmniej w jednym wątku. Tak więc, co? zmowa switcherów, którzy nie potrafią używać wielu pulpitów (o przepraszam, biurek)?

  • http://www.mackozer.pl admin

    aha jeszcze jedno:

    To nie Gates powiedział o 512 kilobajtach

    Niestety.. nie masz racji, choć i ja się myliłem… Bill Gates powiedział o 640 kb, a dokładnie brzmiało to tak „640K ought to be enough for anybody.” i zostało powiedziane w 1981 r. choć być może cała historia jest zmyślona (Gates w wywiadach zaprzeczał, że coś takiego powiedział). Niezależnie czy ta historyjka jest prawdziwa czy zmyślona, to jednak wiąże się z Gatesem i z nikim innym :)

  • bookeh

    cze.

    Kij ma dwa końce – albo możesz pozmieniać preferencje wszystkiego, albo w bardzo ograniczonym zakresie. Niby fajnie, jak grzebiesz we wszystkim, ale… Ale właśnie – nie wiem czy pracowałeś w Corelu – przebrnięcie przez preferencje zajmowało mi cały dzień, brr. I owszem, można zrobić dodatkowy guziczek do tego, dodatkowy do tamtego… Ino, że bez instrukcji w 3 tomach za chwilę się nie obejdziesz. Więc ponownie, MNIE ta filozofia odpowiada. Po łindołsie może być ciężko, ale pamiętaj – po łindołsie. Nie, bo lepszy/gorszy – bo INNY. Obiektywnie.
    Kawy też nie robi, a mógłby. Że żartuję – ależ nie. Mnie osobiście brakuje innej rzeczy – jak kopiujesz katalogi, gdy finder trafi na folder z taką samą nazwą – zamienia całą zawartość – usuwa stary nadpisując nowym. Niedoróba? Nie, inna filozofia (choć nie wiem jaka w tym przypadku :) )

    Dalej – nie mam zamiaru uczyć Cię o skazi, nie bawi mnie edukacja. Ale jak już się czepiasz, to z sensem. SCSI miało swoje miejsce i odeszło jako i dyskietki. Nie od razu fajerłajer zbudowano…

    I znów – to masz tę ultra szybką przeglądarkie, czy nie masz?
    Bo mnie wychodzi, że masz, ale uparcie chcesz irfana, pytanie – po co?

    A co do adobiego – nie można hm.. „Przepisać” siakoś licencji, tudzież używać na innej platformie, nie używając jednocześnie na wcześniejszej (serio – nie wiem)?

    O żony oceniania proszę się odstosunkować, żona ino luźną uwagę jako słiczerka świeża rzuciła :) . Natomiast ja, jako aktywny uczestnik dyskusji (hoho) mogę od siebie oryginalnie dorzucić – nie, Waćpan, to Ty się czepiasz, letko na siłę dodam :) .

    I w końcu – powtórzę: X nie jest idealny, ale do tegoż (ze wszystkich MNIE znanych systemów) jest mu najbliżej. Że ma wady? A pewnie, że ma. Choćby Mail, co mi w doku skacze jak wariat. Ale wiesz, skala jakby nie ta. Tu anegdotka – ostatniego „prawdziwego” pceta jakoś z pół roku temu ukatrupiłem, teraz mi był jeden potrzebny „na szybko i na raz”. Więc dzielnie się sparalelsowałem, załindołsowałem… (to wszystko w tle na jednej ze spacji wirtualnej). Jak się to-to już doinstalowało, pokonfigurowało i uruchomiło, jakieś wizardy ekranu, sterowniki apla, no cała procedurka, ostatni rebot, gites działa. Zarejestrowałem, że działa, wróciłem do niedokończonego czegoś, co robiłem wcześniej. Po powrocie łindołs już był nieużywalny. Kasyno onlajn, porno na pulpicie, trojan i brak możliwości jakiejkolwiek pracy… No wiem, łindołsa nie wolno samego w internecie zostawić. Ja to wszystko wiedziałem. Ale przekonać się na własne oczy, brrr… To są, Kolego, problemy z systemem… A Tobie się nie sortuje jak w łindołsie :) .

    Reasumując – Samżeś przewrażliwiony :)

    PS
    Spaces ma IMHO jedną, hm wadę? Sam nie wiem. Jeśli masz przypisaną konkretną aplikację do konkretnej spacji to po uruchomieniu tejże zaraz się na tą spację przełącza. (jasno? – w sensie – fotoszop zawsze na 2, jestem na 3, w tle startuje fotoszop i jak się załaduje przerzuca mnie na 2 bez pytania, cham) Więcej grzechów nie stwierdzono. A jakieś konkretne aplikacje, czy tak po prostu „się nie da”? Bo, widzisz – u mnie się da :)

    PSS
    Jakoś nikt nie jest w stanie znaleźć źródeł tejże anegdotki… Ponoć Gates też latał i wrzeszczał „zróbcie tak, jak na maku” przy powstawaniu windowsa pierwszego. Albo kowal, co go za stolarza powiesili. (namieszałem coś?).

    Nieopatrznie mi kolubryna wyszła :)
    Pozdrawiam,
    bookeh

  • http://tomekwojcik.wordpress.com/ BilboBaggins

    Przyznam, że na początku mojej Makowej przygody również miałem podobne problemy. Doskwierał mi np. brak odpowiednika Total Commander’a. Po jakimś czasie przyzwyczaiłem się jednak do Finder’a. Jeśli potrzebuję jakichś bardziej zaawansowanych możliwości i funkcji to mam pod ręką chyba najlepsze narzędzie – Midnight Commander’a :) . Polecam, mimo zamieszania z klawiaturą.
    Przyznaję również, że z biegiem czasu OS X mi spowszedniał. Nie ukrywam, że patrzenie na ten system napawa mnie radością, ale przyzwyczaiłem się po prostu do niego. Jestem świadomy jego wad i zalet.
    Dla takiego fotoamatora jak ja (z dziką pasją zbierającego wszelkie fotki z imprez) iPhoto jest całkiem OK. Zgrywam zdjęcia, tworzę album, wrzucam je do albumu i kilka kliknięć później oglądam ze znajomymi slideshow :) . Jak dla mnie bomba, więcej mi nie potrzeba.
    Prawda, moim skromnym zdaniem, jest taka, że przesiadka na nowy OS to zawsze długi i bolesny proces. W styczniu minęło 7 miesięcy od mojej przesiadki na Maka i po dziś dzień dopieszczam system. Co prawda są to zmiany mniejsze niż na początku, ale zawsze są to zmiany… Myślę sobie, że nie istnieje system idealny i każdy system wymaga jakiegoś dopracowania…
    Pozdrawiam.

    PS. Do bookeh’a – Picasa Web Albums Uploader jest dostępny na Maka :) . Nie mam co prawda porównania z wersja na Windows (nigdy na Win nie używałem Picasy), ale ta Makowa wersja daje radę, jak dla mnie.

  • http://www.mackozer.pl admin

    Po łindołsie może być ciężko, ale pamiętaj – po łindołsie. Nie, bo lepszy/gorszy – bo INNY

    ależ mam tego pełną świadomość, jednakże, nie wszystko co MS to zło :) Wiele rozwiązań w Windows jest bardzo dobrych.

    Mnie osobiście brakuje innej rzeczy – jak kopiujesz katalogi, gdy finder trafi na folder z taką samą nazwą – zamienia całą zawartość – usuwa stary nadpisując nowym. Niedoróba? Nie, inna filozofia (choć nie wiem jaka w tym przypadku :) )

    Tak, przeczytałem dzisiaj o tym na myapple.pl :) Trochę mnie to zszokowało, ale po to są fora i strony pasjonatów by sie czegoś o systemie dowiedzieć. Ja obecnie od tygodnia siedzę i sie uczę i tam gdzie mogę zmienić swoje przyzwyczajenia to je zmieniam :)

    Zarejestrowałem, że działa, wróciłem do niedokończonego czegoś, co robiłem wcześniej. Po powrocie łindołs już był nieużywalny. Kasyno onlajn, porno na pulpicie, trojan i brak możliwości jakiejkolwiek pracy… No wiem, łindołsa nie wolno samego w internecie zostawić. Ja to wszystko wiedziałem. Ale przekonać się na własne oczy, brrr… To są, Kolego, problemy z systemem… A Tobie się nie sortuje jak w łindołsie :) .

    No wolałbym by się sortowoało. Ja szczęśliwie większych problemów z trojanami nie miałem pod Windą, ale pośrednio mam cały czas. Większość hostingu mam w Irlandii (dobrze jest mieć znajomego szefa dużej firmy hostingowej :) ) i np. będąc podłączonym do sieci przez mojego polskiego ISP nie mogę wysyłać przez moją pocztę na serwerze irlandzkim. Okazuje się, że ktoś w mojej osiedlowej sieci ma powaznego robaka rozsyłającego spam i ip zewnętrzne sieci jest na liście spamerów i przez to jest blokowane…

    I znów – to masz tę ultra szybką przeglądarkie, czy nie masz?
    Bo mnie wychodzi, że masz, ale uparcie chcesz irfana, pytanie – po co?

    Po to że wchodzę do folderu ze zdjęciami (np. mam 100 psd-ków albo folder ze zrzutką z ostatniego wypadu z aparatem) i chcę wybrać coś do dalszej obróbki. Klikam na jeden plik otwiera się a potem już dalej spację tylko naciskam. Szczęśliwie.. mam teraz XEE :)
    a tak poważnie.. to Cover Flow mi się bardzo podoba jako szybki podgląd jpg czy png, ale w przypadku PSDków niestety już się tnie i muli.

    O żony oceniania proszę się odstosunkować, żona ino luźną uwagę jako słiczerka świeża rzuciła :) . Natomiast ja, jako aktywny uczestnik dyskusji (hoho) mogę od siebie oryginalnie dorzucić – nie, Waćpan, to Ty się czepiasz, letko na siłę dodam :) .

    Oj tam, trzeba się trochę poczepiać :)

    Spaces ma IMHO jedną, hm wadę? Sam nie wiem. Jeśli masz przypisaną konkretną aplikację do konkretnej spacji to po uruchomieniu tejże zaraz się na tą spację przełącza.

    Tak, ustawiłem sobie wszystko. Spaces po prostu się wykłada w pewnym momencie. Programy są otwarte ale nie ma ich okien, ani nie można otworzyć nowych. Wyłączasz spaces i wszystko wraca do normy.
    Chodzi o wszystkie aplikacje poczynając od Findera poprzez iTunes, FF, Safari a na PS CS3 (zainstalowałem sobie triala) kończąc.

    A co do adobiego – nie można hm.. “Przepisać” siakoś licencji, tudzież używać na innej platformie, nie używając jednocześnie na wcześniejszej (serio – nie wiem)?

    podobno nie da rady, no ale zobaczymy. Może dałoby radę kupić upgrade do CS3 na OS X na tą samą licencję, ale to dopiero po wypłacie :)

    Pozdrawiam :)

  • bookeh

    @BilboBaggins

    Nie, nie, nie…
    iPhoto to jest ociężała krowa, powolna i wybredna, która wrzuca zdjęcia w sobie tylko wiadomym porządku do jednego pliku (sic!) rozpieprzając cały misterny plan poukładania „po mojemu”.
    A przynajmniej tak wygląda przy Picas(ie), tej od Google’a. Przy prostym, szybkim, skutecznym, szybkim, lekkim i wyjątkowo… Tak, tak – SZYBKIM programie do zarządzania zdjęciami. Na poziomie amatorskim, ale za to w jakim stylu :)
    1. Zdjęcia zostają tam, gdzie ja chcę, żeby zostały (cholernie dla mnie ważne, bo używam i lightroom, i brigde i kilku innych obrabiaczy)
    2. Picasa nie ingeruje w zdjęcia – metadane zapisuje w pliku tekstowym, dopiero przy eksporcie je aplikuje do wynikowych plików
    (ajfoto zachowuje oryginalny plik robiąc kopię po modyfikacji, brrr)
    3. Wspominałem, że działa błyskawicznie?
    4. Na ten przykład – szybko zdjęcia ocenić po sesji właśnie można w pikasie, jednym guzikiem majla wysłać (np do akceptacji), tudzież na stronę wuwuwu wsadzić. Ajfoto też umi, ale nie w takim stylu, i nie z taką prędkością.

    A protezy do dodawania zdjęć znam, na nieustające maile do gógla o pełny program nieustająco odpisywali „Thank you for contacting Picasa customer support.

    Picasa isn’t currently available for Mac OS. Right now we’re putting all
    of our energy into making Picasa the best program we can. We realize that
    a lot of digital photographers would like us to offer a Mac version, and
    we may consider this option in the future.

    Thank you for your interest in Picasa.

    Sincerely…”

    Na szczęście jest światełko w tunelu – na macwordzie ostatnim odgrażali się, że będzie w połowie roku. Oby. I oby natywnie w iXie :)

    Pozdrawiam,
    bookeh

  • http://blog.fotogenia.info BS

    tak to niestety bywa ze kazdy musi – przynajmniej raz w zyciu – wywazyc otwarte drzwi. chetnie przeczytam wrazenia po kilku miesiaca uzywania maka – mam nadzieje ze je opiszesz?

  • http://www.mackozer.pl admin

    no jasne :)

    Niestety, żeby w pełni przesiąść się na Mac’a będę musiał wydać jeszcze sporo kasy – by nie używać piratów.

    około 900 zł Upgrade do Adobe PS CS 3 z przepisaniem licencji na Mac’a

    poza tym kupić muszę: parallels i windows XP Prof. do zainstalowania, by poprawnie otwierać dokumenty Office 2007 (standard w firmie w której pracuję). Bardziej mi się to opłaca niż kupowanie Office 2008 dla Mac’a (Office 2007 dla win już mam).
    Ograniczę się jednak do win pod parallels.

    Niestety twierdzenia co niektórych osób z forum Myappe.pl że Maki są tańsze od Pecetów nie są niestety prawdziwe. Przesiadka wychodzi drożej niż kupno nowego lepszego (od poprzedniego) PeCeta.

    Nie żebym żałował zakupu, ale takie są po prostu fakty.

    Dzisiaj mnie mój IMac zaskoczył :) Zamienił się w hałaśliwy wentylator przemysłowy. Szumiał głośniej niż muzyka z niego odtwarzana a przy tym naprawdę wydmuchiwał mocno powietrze. Reset ustawień poprzez wypięcie go z sieci na 15 s. pomogło :)

    aha, no i dziękuję za odwiedziny :) Twojego bloga czytam regularnie :)

  • Zientrix

    mam problem bo nie moge otwierac rarow i wsumie niczego co sciagne mam zainstalowac jakis specjalny problem czy poprostu na kompach apple nie da sie niczego instalowac

    prosze o pomoc

  • http://www.mackozer.pl admin

    Zientrix, nie napisałeś z czym dokładnie masz problem, żeby udzielić Ci jakiejkolwiek informacji. Co do RAR to polecam Stuffit Expander lub odpowiednik Total Commandera, muCommander (ewentualnie płatny, ale za to świetny Forklift).

    Poza tym, pytania zadawaj raczej na forach http://www.macplug.info i http://www.myapple.pl

    Zajrzyj też na http://www.mac-szkola.pl