Będąc online zmieniamy świat na lepsze

Posted on Luty 25, 2008 by

Żyjemy w okresie społeczeństwa przechodzącego w świat wirtualny, w którym serwisy społecznościowe robią niesamowitą karierę. To właśnie dzięki nim i idei Web 2.0 internet przestał być tradycyjnym medium podzielonym na twórców informacji i odbiorców, a stał się prawdziwym, choć wirtualnym światem, w którym każdy, kto ma dostęp do internetu może się realizować, tworzyć, a przede wszystkim prezentować siebie i swoją twórczość (wszelaką) niemalże wszystkim użytkownikom sieci. To właśnie możliwości różnych internetowych serwisów społecznościowych dają każdemu siedzącemu za monitorem lub wyświetlaczem swego komputera – a ostatnio także trzymającemu w ręku telefon komórkowy – możliwość zaprezentowania i niemalże sprzedania siebie (w przenośni ale i dosłownie) oraz tego co robi się w życiu. Dzięki wszelkiej maści randkowym serwisom społecznościowym (choć taką rolę mogą pełnić niemal wszystkie społeczności internetowe) ludzie zapoznają się i przenoszą znajomości do realnego życia. Użytkownicy internetu łączą się na wszelkiego rodzaju forach w społeczności specyficzne dla zainteresowań, zawodu czy miejsca. Serwisy społecznościowe świetnie nadają się także na bardziej profesjonalną prezentację i spełniać rolę naszego CV czy portfolio. Powstały więc LinkedIn czy jego polski odpowiednik Goldenpages. Jako artystyczne portfolio mogą z powodzeniem służyć DeviantArt, Digart, Plfoto, Obiektywni czy inne tego typu serwisy. Kilka lat temu rynek muzyczny zrewolucjonizował serwis MySpace, o bardzo prostym założeniu, do dzisiaj niedopracowany (np. wciąż nie ma obsługi polskich znaków), mający łączyć strony prezentujące zespoły – od tych bardzo znanych do tych zupełnie podziemnych – z ich fanami. Sukces MySpace – jak każdego tego typu serwisu – wynika z jego popularności, a nie funkcjonalności. Dzisiaj zwyczajnie wstyd nie mieć swojego profilu w tym serwisie. Jeśli zaś jakiś zespół nie zarejestrował się, może okazać się, że zrobi to za niego jakiś fan, który w mniej lub bardziej dobrej wierze będzie wrzucał na niego zupełnie nieautoryzowane i nieprawdziwe informacje wprowadzając w błąd osoby zainteresowane tym co dzieje się z danym zespołem. Tak było m.in. w przypadku Artrosis. Szczęśliwie udało mi się przejąć kontrolę nad naszym profilem w MySpace i dzisiaj sam go aktualizuję. Uważam ten serwis za zupełną choinkę i czysty hedonizm, w którym użytkownicy i zespoły mogą się lansować, zyskując poklask za poklask, ewentualnie dodawać do przyjaciół jakąś gwiazdę, która być może nigdy na MySpace nie zajrzy.

Wszystkie te serwisy świetnie spełniają się w jednej roli – przekazywaniu informacji, jednakże ich specyfika narzuca duże ograniczenia ich uniwersalności i tak jak napisałem wcześniej , poza nielicznymi wyjątkami ogranicza się do prezentacji samego siebie. Serwisy społecznościowe próbują wykorzystać też wszelkiego rodzaju organizacje non profit, traktując je jako sposób dotarcia do szerszej liczby użytkowników. Niestety profil większości z nich nie został stworzony na potrzeby trzeciego sektora – profile MySpace dają możliwość prezentacji zespołom lub użytkownikom indywidualnym. Ciężko jest też dopasować organizację do profilu na np. tak popularnej ostatnio Naszej Klasie.

ammado.comIstniejącą niszę wypełniają obecnie tylko dwa większe serwisy – Change.org oraz ammado. Drugi z nich – dynamicznie rozwijający się ammado – stara się łączyć to co najlepsze w serwisach społecznościowych dla indywidualnych użytkowników (czyli fora, galerie zdjęć, prezentacja swoich zainteresowań na profilu) z specjalną społecznościową platformą dla organizacji non profit, dając jednym i drugim możliwość współpracy, czy uczulenia innych na otaczające nas problemy. Dodając do znajomych organizację non profit (np. zajmującą się opieką nad zwierzętami, czy prawami człowieka) możemy być niemal pewni, że jest to dla danej organizacji bardzo ważne, gdyż są one autentycznie zainteresowane zaprezentowaniem swojej działalności użytkownikom internetu, a przede wszystkim różną formą pomocy (nie tylko finansowej). Nawiązanie takiej wirtualnej znajomości z organizacją porównałbym zatem do swego rodzaju autentycznego uściśnięcia dłoni, podczas gdy dodawanie sobie do znajomych gwiazd muzyki tylko i wyłącznie do wieszania plakatów na ścianie lub stawianiu sobie na biurku zdjęć naszych idoli. Oczywiście w serwisie ammado dostępne są także funkcje przygotowane specjalnie na potrzeby trzeciego sektora, jedną z nich to petycje online. Organizacje już niebawem poprzez ammado będą mogły prowadzić kampanie, a co ważniejsze współpracować nie tylko z użytkownikami indywidualnymi ale także między sobą. Globalność serwisu jest tylko jego zaletą – mała organizacja z Polski może za pośrednictwem ammado nawiązać współpracę z podobnymi organizacjami z różnych stron świata. To co jest nie mniej ważne – serwis dostępny jest w polskiej wersji językowej, co czyni go unikalnym nie tylko w naszym kraju.

Wiem, że dla niektórych czytelników, powyższe wywody mogą brzmieć jak reklama. Nigdy jednak nie zajmuję się czymś, do czego nie jestem przekonany. ammado jest dla mnie nową jakością wśród pojawiających się jak grzyby po deszczu serwisów społecznościowych, gdyż wznosi się ponad panujący w nich powszechny hedonizm.

  • http://tepper.pl/ Filip Tepper

    Dla szczegółu – polski odpowiednik LinkedIn to GoldenLine. Jest jeszcze Profeo oraz dogorywający biznes.net.

  • sze

    przeczytam jeszcze, raz ale nie rozumiem pojecia hedonizm w kontekscie portali spolecznosciowych, wydaje mi sie ze jak ktos jest matołem to i na ammado potrafilby sie wylansowac, dam przyklad taki Simon Mol, czlowiek pozujacy na wielkiego obronce wolnosci i dzialacza organizacji pozarzadowych, jak najbardziej wykrozystal by ammado w celu jednak promowania wlasnej osoby. wiec czy teza postawiona w ten sposob jest słuszna…?

  • http://www.mackozer.pl admin

    Szem, chyba nie zrozumiałaś mojego wpisu. Lansować się można wszędzie, także na portalach społecznościowych dla 3 sektora. Tym się jednak różnią one od innych, że można na nich zrobić coś więcej niż tylko się lansować. Inne serwisy społecznościowe służą mniej lub bardziej do hedonistycznego wylansowania siebie samego, w taki czy nie inny sposób.
    Nie twierdzę, że jest to złe, ale zwyczajnie jest to na dłużą metę nudne.

    Oczywiście można się lansować na działalność non profit samą w sobie i też nie ma w tym nic złego – w końcu przynajmniej ktoś na tym coś zyskuje, a nie tylko osoba lansująca się.

    Simon Mol mógłby się na ammado zarejestrować jako indywidualny użytkownik, a za pomocą tego profilu nie mógłby się bardziej wylansować niż na innych serwisach społecznościowych. Simon Mol nie był organizacją non profit samą w sobie. Simonów Molów w 3 sektorze jest pewnie o wiele więcej na całym świecie. Wykorzystują oni organizacje i ammado nie ma tutaj nic do tego. No chyba że dla ciebie ważniejszy jest jedne Mol niż to co można zrobić dobrego na tego typu serwisach.

  • http://mike.jabbas.pl mike

    Nasapi taki dzien kiedy to nas przerosnie….