Z pamiętnika Switchera: MightyMouse do szuflady

Posted on Marzec 21, 2008 by

No i nastał ten dzień. Po 1,5 miesiąca użerania się z kultową „potężną” myszą firmy Apple – nastał kres mojej cierpliwości i wytrzymałości mojej dłoni. O wadach myszki od Apple pisałem już wcześniej. Gumowa kulka scroll będąca jednocześnie 3 przyciskiem wykonana w już muzealnej technologii (kiedyś to rozwiązanie było głównym silnikiem napędowym starych, nieoptycznych myszek) brudzi się co chwila, raz działając, a raz nie, co przewianie stron czyni nieraz bardzo irytującym. Sam kształt Mighty Mouse jest mało ergonomiczny i 8 godzin pracy przy komputerze zwykle kończy się bólem prawej dłoni. Fakt, że brak wyodrębnienia przycisków lewego i prawego z samej obudowy powoduje, że wciśnięcie obydwu jest nie możliwe, może być świeczką na torcie moich narzekań (możliwość wciśnięcia jednocześnie dwóch przycisków może się przydać chyba tylko w grach, na które z reguły nie mam czasu). Nadszedł czas na zmianę. Mighty Mouse powędrowała do szuflady, a jej miejsce zajęła profilowana pod dłoń, duża myszka A4Tech, z normalnym kółkiem scrolla, będącym jednocześnie działającym dokładnie trzecim przyciskiem. Myszka posiada też dodatkowe 2 przyciski pod kciuk, umieszczone jednak troszkę wyżej, co zapobiega przypadkowemu wciśnięciu (uruchamia expose), na tyle jednak blisko kciuka, by wciskanie przycisku nie było problemem. Produkt nie-macowy kosztował mnie 40 zł, podczas gdy niezbyt udany produkt firmy z Cuppertino kosztuje w salonach ISpot 198.99, a na Allegro używane Mighty Mouse można dostać za około 100 zł. Rozumiem że produkt najwyższej jakości i wspaniale leżący pod ręką może być drogi, ale w przypadku MightyMouse nie ma tego typu zależności. Wydaje mi się, że chodzi tutaj przede wszystkim o logo nadgryzionego jabłka oraz o artystyczny design, który i tak nie pasował do mojego aluminiowego IMaca (biała Mighty Mouse to design starej serii – białych IMaców). Nawet pod tym względem myszka A4 Tech bardziej pasuje do mojego komputera – jest srebrno-czarna.

  • makojad

    Akurat nie mogę zgodzić się z Tobą w absolutystycznym stylu traktowania MM. Mighty Mouse używam od grubo ponad roku i oprócz wymienionych przez Ciebie wad (kuleczka!) ma zalety. Jakie nie będę się rozpisywał (napisałem „wielki wywód” na MyApple.pl, chcesz to odsyłam, szukaj: makojad), wspomnę tylko, że łatwo sobie z wadami poradzić, np. z kuleczką – ja już 3 razy myszkę rozbierałem i kuleczka chodzi pięknie. Logo Apple akurat nie byłoby dla mnie tak ważne (choć owszem mysz się ładnie komponuje, a estetą jestem), gdyby nie fakt, że sama myszka mi bardzo odpowiada. Pozdrowienia.

  • http://www.mackozer.pl admin

    makojad: wiadomo, de gustibus…, mi MM sprawiała opisane wyżej problemy. Ja też w jakimś stopniu jestem estetą, ale wygląd to trochę za mało, zwłaszcza jeśli cierpi na tym dłoń i mięśnie, oraz wydajność podczas pracy lub wygoda.