Gothic Diamonds Tour 2008 zakończona.
Posted on Kwiecień 22, 2008 by MacKozer
Wczoraj – 21 kwietnia – zagraliśmy ostatni koncert naszej trasy Gothic Diamonds Tour – sponsorowanej przez serwis społecznościowy ammado, na której obok nas – Artrosis – wystąpiły zespoły Lebenssteuer (10 koncertów) i Morion (7 koncertów), a także kilka lokalnych zespołów w kilku miastach: Arshenic, At The Lake, Dysonans, Witchking, Desum i Satuk. Z muzykami Lebenssteuer i Morion przyjaźnimy się już od dawna, więc rzeczą oczywistą był dobór zespołów, które miały zagrać z nami na naszej trasie. Zamieniło to w jakimś stopniu naszą trasę w jedną niekończącą się imprezę, osładzając niejako trudy życia podczas trasy koncertowej. Jeśli zaś chodzi o te ostatnie, to zdecydowanie należą do nich odległości pomiędzy poszczególnymi miastami, w których graliśmy koncerty. Dochodziły one niekiedy do 500 km (Białystok – Poznań). Powodowało to często opóźnienia i życie w pewnym biegu: przyjazd prosto do klubu, natychmiastowe rozstawianie sprzętu i próby dźwięku, po czym następujące po sobie koncerty, by dopiero na mniejszym lub większym rauszu i będąc bardzo zmęczonymi trafiać do hotelu. Oczywiście niedogodności te nie przesłaniają pozytywów i frajdy jaką daje trasa koncertowa w gronie przyjaciół.
Trasa Gothic Diamonds Tour odwiedziła 11 miast: Wrocław, Bielsko-Białą, Kraków, Warszawę, Gdynię, Szczecin, Bydgoszcz, Olsztyn, Łódź, Białystok i Poznań. Częstym pytaniem, jakie zadawali mi ludzie, z którymi rozmawiałem po koncertach, było to, w jakim mieście grało mi się najlepiej? Odpowiedź na nie nie jest jednoznaczna, gdyż na dobry koncert składa się bardzo dużo czynników. Najważniejszym z nich jest jednak reakcja ludzi, którzy przyszli na koncert. Oczywiście, jako gwiazda trasy zawsze mieliśmy pod sceną mniejszy lub większy tłum fanów. Dla mnie jednak bardzo ważne jest także to, jak ludzie reagują na zespoły, które występują przed nami, zwłaszcza jeśli są to nasi przyjaciele. Zwykle obserwuję ich koncerty gdzieś z boku, przyglądając się reakcji publiczności. Jeśli przybyłe na koncert towarzystwo siedzi przy stolikach, nie ma ochoty ruszyć się pod scenę, na której nie pojawiła się jeszcze gwiazda wieczoru, moje nastawienie też staje się w jakimś stopniu negatywne w stosunku do takiej publiczności i ciężko jest to zmienić nawet wtedy, kiedy reakcje na naszym koncercie są bardzo żywiołowe. Pod tym względem zdecydowanie najlepiej reagowali ludzie we Wrocławiu, Krakowie, Bydgoszczy, Olsztynie Łodzi i Poznaniu (co zrozumiałe – Morion jest zespołem poznańskim), choć i w Warszawie i Szczecinie ludzie reagowali całkiem fajnie na koncerty zespołów występujących przed nami. Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem oceny koncertu jest scena i nagłośnienie. Tutaj zdecydowanie wygrywa Kraków i klub Studio. Ogromna scena, na której niemal można biegać, wspaniałe nagłośnienie i bardzo dobrzy akustycy, dodać do tego wspaniałe zaplecze (tzw. backstage) w postaci trzech garderób z łazienkami i prysznicami, stawia ten klub wysoko ponad innymi. Bardzo dobrze grało się mi także w Blue Note, gdzie nagłaśniał nas nasz przyjaciel Grzesiek Sikorski. Warunki w Blue Note są trochę skromniejsze niż w Studio, jednak klub ten jest bardzo przytulny i wygodny. Jedynym mankamentem jest jego mała scena i stojący na niej duży fortepian (Blue Note jest klubem jazzowym). Do moich ulubionych klubów, w których co jakiś czas gramy koncerty należy też wrocławski Od Zmierzchu do Świtu, mieszczący się w niemalże gotyckich piwnicach, z całkiem fajną sceną i wygodnym „backstage”. Niestety nagłośnienie w klubie jest bardzo kiepskiej jakości (podczas występu Morion nie było słychać prawie w ogóle gitar).

Morion – Kraków – Klub Studio
Życie na trasie ma smak piwa (każdy ma inne preferencje), wódki (zwykle żołądkowej gorzkiej), napojów energetycznych, obiadów w różnego rodzaju zajazdach (zwykle szaszłyków, frytek lub kiełbasy) czy hot-dogów na stacjach benzynowych, dodając do tego smak środków przeciwko zapaleniu gardła czy przeciwko zgadze. Dni są do siebie podobne i mogą wydawać się monotonne: pobudka w hotelu, wyjazd do kolejnego miasta, syk otwieranych puszek i butelek piwa, krążąca w busie butelka wódki, postój w zajeździe lub na stacji benzynowej, przyjazd do klubu, rozładowanie sprzętu i ustawienie go na scenie, próby dźwięku, piwko, koncert, pokoncertowe piwko w klubie, pakowanie sprzętu, hotel, impreza lub od razu sen. Schemat ten nie jest jednak tak monotonny jakbym mógł się wydawać, choć na dłuższą metę bywa oczywiście męczący.
Wypada także wspomnieć o pomocy jaką udzielił Artrosis basista zaprzyjaźnionego Lebenssteuer – Hubass. Remo – basista Artrosis – ze względów rodzinnych nie mógł jechać na wszystkie koncerty trasy Gothic Diamonds. Zastąpił go godnie właśnie Hubass z Lebenssteuer.

Remo (Artrosis) i Hubass (Lebenssteuer)
Podczas trasy koncertowej zbieraliśmy także pieniądze (do specjalnego słoika) dla Hani – córki naszej znajomej z Zielonej Góry. Ofiarność ludzi przychodzących na nasze koncerty jest wielka. Zebraliśmy dla Hani około 1600 zł.
W serwisie YouTube pojawiły się już także filmy nakręcone przez ludzi podczas naszych koncertów trasy Gothic Diamonds Tour. Zdecydowanie najwięcej z nich pochodzi z koncertu w krakowskim klubie Studio. Jest też jeden film z warszawskiego klubu No Mercy.
Artrosis – Szmaragdowa Noc – Kraków – Studio
Artrosis – A Ja – Kraków – Studio
Artrosis – Nazguls – Kraków – Studio
Artrosis – Prośba, Ukryty Wymiar – Warszawa – No Mercy
|
|
-
http://www.artrosis.fora.pl ulth
-
http://tepper.pl/ Filip Tepper
-
http://www.artrosis.art.pl Remo


