Wieśmak by Apple czyli fanbojstwo spod znaku jabłka
Posted on Maj 19, 2008 by MacKozer
Będąc wciąż jeszcze świeżym użytkownikiem komputera Macintosh, systemu Mac OS X (a od niedawna IPhone), który wciąż jest systemem niszowym, od kilku miesięcy staram się na bieżąco czytać informacje pojawiające się na blogach dedykowanych produktom Apple oraz śledzić dyskusje na najbardziej popularnych forach internetowych dla użytkowników Macintoshów.
Komputery Mac odkąd pamiętam były symbolem pewnego luksusu (były i są droższe od powszechnie panujących PeCetów), pewnego buntu czy awangardy. W mniejszym lub większym stopniu są to jednak stereotypy, do stworzenia których przyczyniła się sama firma Apple ze swoim sloganem reklamowym „Think Different”. Oczywiście sama obsługa systemu Mac OS X, a wcześniej z pewności Mac OS Classic wymaga innego myślenia niż obsługa systemów stworzonych w Redmond. Posiadanie Mac’a nie oznacza jednak że jego użytkownik jest niejako automatycznie człowiekiem otwartym na różne horyzonty, osobnikiem o otwartym umyśle, z ciekawymi niebanalnymi pomysłami na życie i artystyczną duszą – czyli osobą wyróżniającą się z tłumu, w pewnym sensie wybitną. Niestety, choć wśród użytkowników Macintoshów przeważająca większość stanowią ludzie otwarci, ciekawi i tolerancyjni, istnieje całkiem spora grupa zakompleksionych nieciekawych osobników, którzy mylnie interpretują reklamowy slogan Apple – biorąc to za pewnik, że posiadanie Mac’a czyni ich lepszych i stawia ponad rzeszą gorszych użytkowników innych systemów, a przede wszystkim użytkowników Windows i PeCetów. Fanatyczne wręcz wychwalanie wszystkiego spod znaku Jabłka, połączone z obrzucaniem niewybrednymi epitetami wszystkiego co nie jest „by Apple”, a przede wszystkim pogardliwe (czasami zalatujące niemalże rasizmem) odnoszenie się do użytkowników PeCetów to przykład negatywnego zjawiska zwanego fanbojstwem (od fanboy). Wystarczy zwykle by pojawił się wątek porównujący jakiś produkt Apple z konkurencją a już lecą w jej stronę epitety. Jeśli tego typu zachowanie ograniczone jest tylko do martwych, elektronicznych przedmiotów to pół biedy. Niestety, oszalali na punkcie Apple fanatycy z podobną pogardą traktują użytkowników Windows na PeCetach. Niekiedy, przypadkowa informacja porusza lawinę nienawiści tych fanatycznych MacUserów skierowaną w stronę innych nacji. Kiedy na najpopularniejszym forum dla użytkowników komputerów Mac pojawił się wątek o możliwym pojawieniu się w Rosji sklepu ITunes od razu w odpowiedziach pojawiły się niewybredne określenia porównujące wszystkich Rosjan (określanych mianem „ruskie”) do mafii, utożsamiając ich z przekrętami. Co więcej, z niektórych osób wyszło podejście określane mianem „pies ogrodnika” (który sam nie zje ale innemu nie da), którzy odetchnęli z ulgą, kiedy informacja o sklepie ITunes w Rosji okazała się nie prawdziwa – nie mogli znieść myśli że „Ruskie” będą go mieć jeszcze przed nami.
Do historii przeszła też inicjatywa pewnego użytkownika Maków i Ipoda, który na własnoręcznie nakręconym filmie lansował się z Ipodem na tle Alp (mam Ipoda i jeżdżę w Alpy) obrażając m.in. Niemców i Francuzów czy transwestytów. Jego wybryk odbił się czkawką szerzej wśród użytkowników Maków (nie wiem czy można mówić o jakiejś ich społeczności). Na drugim jego filmie – już lepszym – pada stwierdzenie, że kiedyś użytkownicy IPodów byli tymi, którzy słuchali muzyki inaczej. Dziwne, jedyną znaną mi osobą, która słuchała muzyki inaczej był Bethoven. Ipod nie jest przecież urządzeniem które trzymamy pomiędzy zaciśniętymi zębami.
Jeszcze innym przejawem wspomnianego fanbojstwa są wszelkiego rodzaju bzdurne klasyfikacje, kto jest a kto nie jest MacUserem, wymyślane przez co niektórych fanatyków. Jeszcze innym jest przyjmowanie wszelkich błędów systemu OS X lub niedoskonałości maszyn produkowanych przez Apple za wyraz innego myślenia czy innej lepszej filozofii. Ostatnio na jednym z polskich forów poświęconych Makom przeczytałem, że na Mac OS X narzekają głównie switcherzy – czyli osoby, które przesiadły się z Windowsa. Nic w tym dziwnego – zdecydowały się na przesiadkę na lepszy, ale nie idealny system. Nie wszystkie rozwiązania w Mac OS X czy Macintoshach są przecież trafione, a zdarzają się też zdecydowane niewypały (według mnie jest to wspomniana już na moim blogu Mighty Mouse).
Zupełnie odmiennym tematem jest podział na MacUserów i Switcherów. Czyżby użytkowanie Mac’a oznaczało przynależność do jakiejś sekty, w której obowiązuje coś na wzór nowicjatu?
Przyglądając się tej Makowej społeczności, lub różnym – często zwalczającym się grupom – zastanawiam się po co tyle osób traci czas na udowadnianie innym, że jest się od nich lepszym. Fakt posiadania takiego a nie innego sprzętu nie stawia nas wyżej w żadnej hierarchii, a zachwyt i fascynacja komputerami spod znaku nadgryzionego jabłka nie musi iść w parze z odsądzaniem od czci Windowsa.
Tak jak napisałem na początku, wspomniana tendencja nie dotyczy większości użytkowników sprzętu Apple, jednak grupa sekciarskich fanatyków jest dość liczna i krzykliwa. Dziwi mnie trochę fakt, że pod stereotypem otwartych (open minded) tolerancyjnych, wrażliwych na piękno, a przede wszystkim „myślących inaczej” użytkowników Maków dojrzewa zgniłe jabłko fanatyzmu, które dla pewnej grupy jest lekiem na swoje własne kompleksy.
Wiem, z doświadczenia moich znajomych, że podobne tendencje są powszechne wśród użytkowników Linuxa. Jeden z nich doświadczył naprawdę bardzo niemiłych wyzwisk pod swoim adresem, kiedy na swoim blogu opublikował tezy, że Winda nie jest aż tak zła jak ją malują użytkownicy Linuxa.
Czy w ogóle możliwa jest społeczność użytkowników Macintosh’y wolna od osób pełnych uprzedzeń rasowych, bigoterii, gadżeciarstwa mającego leczyć własne kompleksy mniejszości, a przede wszystkim nie trwonienia czasu na obrzucanie wyzwiskami użytkowników innych systemów lub ludzi, którzy im na wspomniany fanatyzm zwracają uwagę?
Jeśli ktoś z Was zna społeczność MacUserów wolną od fanatycznego fanbojstwa, to proszę o informację.
Od 4 miesięcy pracuję niemal wyłącznie na OS X i odkładam pieniądze by zmienić laptopa z Windowsem na MacBook’a, gdyż mimo wad OS X przyzwyczaiłem się do tego systemu na tyle, że chciałbym pracować na nim także kiedy jestem poza domem. Lansować się jednak mogę zupełnie czymś innym (mam wystarczająco dużo możliwość lansu na tym co sam osiągnąłem), a komputer służy mi do pracy i rozrywki.
|
|
Comments (3)





Konflikty uzytkownikow, temat stary jak swiat…Atari Vs Commodore, Amiga Vs Atari ST. Bardziej terazniejszy, PS3 Vs Xbox 360 (w tym ostatnim fanboye to liczna armia)
Czy Mac byl/jest symbolem luksusu? nie sadze. Produktem niszowym? kiedys na pewno, teraz? wcale.
Jak sie sprawdza w pracy? nie osadzam, bo nie pracujena Macu, ale sadzac po rosnacej baaardzo szybko rzeszy uzytkownikow – sprawdza sie bardzo.
Rozrywka? Filmy, muzyka – nie sadze zeby konkurowal bardzo z PC, ale tez sie tu nie wypowiadam.
Moge sie natomias wypowiedziec w temacie gier – wiem, dla wiekszosci uzytkownikow Mac’ow (i PC rowniez) gry sa malo istotnym czynnikiem decydujacym o wyborze PC/Mac,(tu ciekawostka, calkowita sprzedaz przemyslu gier video w USA, wzrosla w ciągu roku o 25%, do 844,5 mln dolarow)
dla mnie natomiast najwazniejszym…dlatego jeszcze dlugo nie zdecyduje sie na Mac’a…w sektorze rozrywki komputerowej Mac jest jeszcze produktem niszowym.
Niestety często jest tak, że już za samo posiadanie Maka, iPod’a, a już nie daj Boże iPhone’a trafia się do szufladki z napisem „Fanatyk”. Kilkunastu moich znajomych tak właśnie zareagowało, gdy zobaczyli mnie i MacBook’a.
Inni programiści, z którymi pracuję/współpracuję/kontaktuję się, tym bardziej pukają się w głowy kiedy słyszą o programowaniu WWW na Mac OS X. Chodzi im o to, że niepotrzebnie wydaję kasę na „świecidełko”, skoro to samo mam pod Linuksem/*BSD. Ci ludzie też zwykle przylepiają mi łatkę z napisem „fanboy”.
Ja za fanboy’a się nie uważam. Maka kupiłem po to, żeby mieć stabilność i elastyczność Uniksa połączoną z estetycznym i jednolitym interfejsem użytkownika oraz zwykłą wygodą pracy (polegającą np. na tym, że nie dbam o instalację dziesiątek bibliotek przy okazji instalacji jakiejś aplikacji).
Prawda (w moim wydaniu) jest taka, że każdy system ma swoje wady i zalety. Linux jest darmowy, Windows ma za sobą potężne zaplecze ludzi mogących poratować „zwykłego użytkownika” w przypadku awarii, zaś Mac OS X to Linux tylko komercyjny i ładniej opakowany.
Z „fanboy’ami” (aż się prosi o spolszczenie) spotkać się można też w innych środowiskach. Osobiście znam człowieka, który każdy zespół w którym nie śpiewa/śpiewał Matt Burlow uważa za gorszy od innych. Nie musi nawet zapoznawać się z dorobkiem danego wykonawcy… Takich ludzi się nie zmieni (próbowałem), nie usunie (no bo jak?), nie uciszy… Najlepiej chyba ich ignorować…
Bilbo, ale ja nie zajmuję się tym, jak ludzie generalnie odbierają użytkowników Maków i czy wg większości użytkowników Pecetów (zarówno użytkowników Windowsa jak czy Linuxa)posiadanie Maka to wyrzucenie kasy na świecidełko. Nigdzie też nie napisałem, że posiadanie Maka równa się z fanbojstwem.
Będąc użytkownikiem Pecetów przez ponad 10 lat nigdy jednak nie spotkałem się z takim natężeniem nienawiści i fanatyzmu jak wśród użytkowników Maków. Tak jak wspomniałem fanboje są w mniejszości, ale są głośni i widoczni. Oczywiście, użytkowników windowsa są setki tysięcy jak nie miliony w samej Polsce, więc z pewnością tego typu zachowania być może nikną w tłumie.
Oczywiście, że zjawisko fanatycznego fanbojstwa istnieje w każdym środowisku – wspomniałem o przykrym doświadczeniu mojego kolegi z fanbojami Linuxa.
Co do porównania z muzyką, to trochę nie trafione. Uważanie swojego systemu czy zawężanie się tylko do swoich sprawdzonych upodobań nie musi iść w parze z potępianie w czambuł wszystkich mających inne upodobania i używających innych systemów. Sami w końcu wybraliśmy Maki i OS X, które uważamy je za wygodniejsze, ciekawsze i ładniejsze od Windowsa, ale to nie wcale równoznaczne z fanbojstwem.