Geje na stos czyli wynurzenia klechy
Posted on Czerwiec 3, 2008 by MacKozer
Od jakiegoś, krótszego niż dłuższego czasu czytuję bardzo ciekawego bloga „heterofriendly” gejowskiego bloga homikus.pl. Jestem zdecydowanym heteroseksualistą, który jakiś czas temu wyleczył się z homofobii, po ucięciu sobie długiej pogawędki z parą irlandzkich gejów w pubie (w Irlandii, a jakże) przy piwie i papierosach. Nigdy specjalnie nie byłem „anty”, ale wcześniej bardzo irytowała mnie pewna dość często spotykana wśród gejów powierzchowność wyrażająca się w gestach, chodzie itp. (choć zdarza się ona też wśród facetów heteroseksualnych), którą w kręgach moich znajomych określa się krótko – ciotowatość. Wspomniana para irlandzkich gejów była dość mocno „ciotowata” i chyba właśnie, to wspólne picie piwa i gadka o wszystkim (np. o historii Irlandii i Polski, a mniej, choć także o gejach) sprawiły, że oswoiłem się z tym i przestało mi to przeszkadzać czy irytować. Oczywiście nie zostanę zaraz zwolennikiem czy aktywistą ruchów gejowskich. Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOKFM, a określane mianem kultura gejowska. Uważam, że sprawy orientacji seksualnej to prywatna sprawa każdego z nas. Oczywiście w Polsce nie jest to sprawa prywatna a tabu, a orientacja inna od hetero to zboczenie i grzech. Zauważam właśnie że postępują we mnie dwa niezależne procesy – zanikająca homofobia oraz wzrastający od lat wstręt do instytucji kościoła katolickiego oraz księży – często opasłych, chowających pod sutannami hipokryzję, nienawiść, rasizm i niepohamowaną rządzę władzy nad tłuszczą. Oczywiście, ktoś mógłby mi zarzucić uogólnienie. Osobiście także znam księży światłych i otwartych – dziwię się im jednak, jak mogą trwać w tak skorumpowanej, przesiąkniętej nienawiścią i kłamstwem instytucji będącej w sprzeczności niemal ze wszystkimi swoimi zasadami.
Uczucie to wzrasta tym bardziej kiedy oglądam takie kwiatki (na film natrafiłem właśnie na blogu homikus.pl).:
[youtube:http://www.youtube.com/watch?v=xvOizcpMwS8]
Edit: wspomniany ksiądz jest sedewakantystą, czyli nie uznaje drugiego soboru watykańskiego, jest on jednak dalej katolikiem i w kościele katolickim został wyświecony na kapłana. Kościół katolicki podzielony jest w opiniach na temat ekskomunikowanych lefebrystów (czyli kościoła stworzonego przez arcybiskupa Lefebvre, a nie uznającego postanowień II soboru watykańskiego).

Comments (12)





„Śmieszy mnie pojawiające się czasami podpieranie swojej miernoty artystycznej czy intelektualnej przez seksualną orientację (a znam takich), czy coś o czym kiedyś usłyszałem w TOKFM, a określane mianem kultura gejowska.”
Śmieszy jak śmieszy, ale dobre na pewno nie jest, bo tworzy kolejne granice, kolejne kategorie, które powinny być usuwane, a nie dodawane… Też mi to wcale nie pasuje. Ba! Słyszałem od znajomej o studencie Akademii Sztuk Pięknych, który, będąc heteroseksualnym, kreuje się celowo na geja właśnie w celach, o których mówisz… A to już jakiś absurd.
Jednak kultura gejowska to już trochę co innego. Pod nią można by na przykład podpiąć twórczość może nie homoseksualistów, ale po prostu o tematyce gejowskiej etc. Sformułowanie takie nabiera wtedy zupełnie innego znaczenia, znacznie bardziej sensownego i logicznego.
„Osobiście także znam księży światłych i otwartych – dziwię się im jednak, jak mogą trwać w tak skorumpowanej, przesiąkniętej nienawiścią i kłamstwem instytucji będącej w sprzeczności niemal ze wszystkimi swoimi zasadami.”
Również takich znam czy znałem czy też o takich słyszałem. I wierz mi, sporo z nich opuszcza Kościół. A ci, którzy zostają, no cóż, może mają jeszcze jakąś nadzieję na zmiany? Bo mogą one zajść tylko dzięki nim. Choć ja na takie w ogóle nie liczę, ale niektórzy mają dość silne poczucie misji. I części nawet się czasem udaje…
A spędziłem długie dni i wieczory na rozmowach z nim. Myślenie na szczęście nie jest mu obce… Ech, nie udało mi się wybić mu z głowy związania swojego życia z Kościołem, no ale przynajmniej wybrał najlepszą opcję. Dominikanie to jedyne zgromadzenie i jedyna część Kościoła, którą naprawdę szanuję.
Może na przykład mojemu bratu, który przymierza się do dominikanów?
Dzięki za komentarz. Piszesz naprawdę bardzo fajnego bloga. Co do tej „kultury gejowskiej”. Dla mnie to o tyle sztuczny twór, że ja wewnętrznie zakładam, że seksualność jest sprawą prywatną – w sensie normalnym, czyli że czy ktoś jest hetero czy homosexualny to nie temat tabu i ukrywania, ale też nie jest eksponowane. W moim ideale normalności orientacja seksualna nie powinna być przyczyną tworzenia getta czy tym bardziej odrzucenia czy elitarności.
Rozumiem, że np. film ukazujący pary homoseksualne chcąc nie chcąc dotyczy też problemów z jakimi się one spotykają w zderzeniu z patriarchalną heteroseksualną kulturą chrześcijańskiej Europy i w tym sensie może to być określane kulturą gejowską. Niemniej jednak uważam homoseksualizm za część naszej rzeczywistości i kultury. Wydaje mi się, że jeśli uda się zburzyć mury tabu, a ludzi przyzwyczaić do odmienności (i tu nie chodzi tylko o homoseksualizm) to coś takiego jak kultura gejowska przestanie automatycznie istnieć.
Co do przyzwyczajenia się do odmienności, wydaje mi się, że ludzie podświadomie panicznie boją się czegoś innego, niemalże jak trądu. Burząca przyzwyczajenia i stały obraz rzeczywistości inność jest z gruntu naznaczona jako coś nienormalnego. To niestety mamy wpojone wraz z wychowaniem w bardzo monolitycznym społeczeństwie.
Nawet ja, jeśli widzę czarnoskórych czy choćby ludzi niepełnosprawnych gdzieś podświadomie czuję się się nieswojo w zderzeniu z innością. Podobnie było z gejami, do momentu aż ze wspomnianą dwójką Irlandczyków nie spędziłem fajnego wieczoru w pubie przy piwie i papierosach.
„(…) ja wewnętrznie zakładam, że seksualność jest sprawą prywatną – w sensie normalnym, czyli że czy ktoś jest hetero czy homosexualny to nie temat tabu i ukrywania, ale też nie jest eksponowane. W moim ideale normalności orientacja seksualna nie powinna być przyczyną tworzenia getta czy tym bardziej odrzucenia czy elitarności.”
Właśnie. Dokładnie to miałem na myśli mówiąc o granicach.
Mówisz na przykład o homoseksualistach zderzających się z taką a nie inną rzeczywistością. Takie są co prawda najbardziej znane, bo mają coś tam na celu, uświadomienie problemu (który wszak istnieje) i zmianę atmosfery społecznej. Ale to tylko część. Są filmy o gejach czy lesbijkach, w których nie ma ani odrobiny odniesienia do heteronorm i homofobii. Po prostu są i tak jak powstają setki „filmów o miłości” pani i pana, tak samo są i zwyczajne, radosne i optymistyczne filmy o miłości homo. To samo tyczy wszelkich filmów obyczajowych, komedii, erotyków i wszystkiego innego. Tyle że w 99% nie docierają one do Polski i mało kto o nich słyszał. I bardziej tego typu kino, wolne od uwypuklania homofobii itd., mam raczej na myśli.
A z przyzwyczajeniami masz niestety rację. Szczególnie ma to zastosowanie dziś, kiedy postęp a każdym polu jest tak szybki, że przełomy nie dokonują się rozciągnięte na pokolenia, ale po kilka w jednym. Strach jest poniekąd zrozumiały. Zmiany w mentalności zachodzą, ale niestety niewspółmiernie wolniej. Z kolejnymi pokoleniami, przyzwyczajonymi już do tego pędu i wychowanymi w nim, będzie pewnie inaczej. Tak mi się przynajmniej zdaje, kiedy patrzę na pokolenie moich rodziców, a swoje i na samego siebie, moich znajomych i ludzi z którymi na różnych płaszczyznach się stykam.
Ja może jestem przypadkiem może trochę innym. Spędziłem cały rok w Chinach, otoczony obcością w każdym niemal aspekcie i na każdym kroku. To tak bardzo poszerza horyzonty i otwiera na świat, że bardziej się już chyba nie da… Przez to też mam pewnie trochę spaczone podejście i może oczekuję za wiele od ludzi, bo jednak zdecydowana większość takiej okazji nie miała i szczyt odmienności „kulturowej” to dla nich włosy pofarbowane na czerwono i kolczyk w języku. Bo po prostu myślą kategoriami nie tak szerokimi, jak dziś by wypadało. I to nie jest żadna obraza czy zarzut „zacofania”. Zwyczajna kolej rzeczy.
Homikus, rozumiem o co chodzi z kulturą gejowską. Tyle, że wg mnie to gejowskie kino z filmami o kochających się parach, filmach obyczajowych, komediach czy erotykach to i tak jest część naszej kultury i myślę, że prędzej czy później (być może nie za naszego życia) tak będzie to odbierane, bo tak moim zdaniem powinno być.
W kinematografii niektórych krajów zaczynam zauważać już tendencje pokazywania gejów nie jako osobliwości dodających kolorytu filmowi, ale normalnie, naturalnie niejako. Nie są to filmy stricte gejowskie, ale wątek homoseksualny w nich występuje na równi z innymi. Dajmy na to ostatnią czeską komedię jaką widziałem Wycieczkowicze. Pierwszy film dla masowego odbiorcy, w którym nie czułem by geje byli pokazywani jako „przybysze z Marsa”. No ale to chyba specyfika czeskich filmów w ogólności (generalnie jestem fanem czeskiego kina i kultury).
Jeśli runą mury tabu, to wspomniane przez Ciebie filmy wyjdą z cienia i staną się pełnoprawną częścią naszej kultury.
Hm, po zastanowieniu się muszę stwierdzić, że masz jednak rację. Tylko że problem w tym, że nawet na Zachodzie, tak daleko przed Polską pod względem zapatrywań na kwestię orientacji, jest to ciągle problem społeczny. Mniejszy bo mniejszy, ale jest. Bo ta idealna sytuacja, o której mówisz, to istna utopia.
I aby zaistniała, wiele światopoglądów musiałoby odejść do lamusa… Niestety bardzo popularnych światopoglądów. Wszak na przykład w chrześcijaństwie potępienie homoseksualności jest nie do przeskoczenia, stoi w biblii tak czy siak, i koniec. To nawet nie kwestia zmiany linii kościołów czy kwestia jakichś tam ustaleń.
I ponieważ środowiska konserwatywne w mniejszym lub większym stopniu są bardzo często z chrześcijaństwem związane, problem nie zniknie. Bo świat na chrześcijaństwie stoi!
Jak bardzo inaczej wyglądało to w starożytnej Grecji, żeby daleko nie szukać. Gdyby nie brzemię kultury chrześcijańskiej, od którego trudno się będzie uwolnić, myśl o dwóch panach nie wzbudzałaby nawet w heteroseksualnym mężczyźnie odrazy, a jedynie obojętność. Obrzydliwość, za jaką uważa się związki homoseksualne, została wpojona przez właśnie chrześcijaństwo.
Dlatego jakaś granica i jakiś podział będą pewnie istnieć jeszcze bardzo długo. Bo zawsze będzie olbrzymia grupa ludzi, którzy będą walczyć z gejami i lesbijkami albo z powodów ideologicznych, albo religijnych, albo w ogóle jakichś innych.
No i OK, to normalne, rzec by można, zawsze coś komuś nie pasuje i jak świat światem zawsze ścierały się i ścierać będą jakieś opcje. Tyle że tu nie ma mowy o równorzędnych poglądach. Tu jest mowa o elementarnych prawach ludzkiej istoty, ograniczanych w imię ideologii, poglądów czy polityki. A pierwsze stoją znacznie wyżej od drugich.
I dlatego sytuacja rozwija się jak rozwija, nawet na Zachodzie. Bo im więcej praw przyznaje się homikom, im większą cieszą się przychylnością społeczeństwa, tak samo tym silniejsza i bardziej agresywna staje się postawa przeciwna…
Ja z kolei natrafiłem na tenże „wywiad” na stronie…uwaga – stronie głównej redwatch polska…Chyba komentarz zbędny.
Hm, tak mi się pomyślało, czy miałbyś coś przeciwko, gdyby nasza wymiana komentarzy ukazała się u mnie jako osobny wpis, po niewielkiej redakcji? Wyszła nam z tego całkiem ciekawa rozmowa, szczerze mówiąc
nie ma sprawy
jestem jak najbardziej za
Dzięki
W takim razie zajmę się tym jak najszybciej!
[...] autora bloga MacKozer: z mojego punktu widzenia, zaowocował wymianą komentarzy miedzy nim a mną (Geje na stos czyli wynurzenia klechy), którą to dyskusję, jako poruszającą bardzo ciekawy temat, zamieszczam niniejszym i tutaj. [...]
[...] (the author of MacKozer: in my perspective) post resulted in a discussion between me and him (Geje na stos czyli wynurzenia klechy), which I find so interesting that I decided to publish it here. Especially that it is still open [...]
Sexuality is not a private thing!…
by Wianek
This post was written by my friend Wianek (I only translated it), who will probably become the co-author of this blog.
Actually, I just wanted to comment on the previous post, but my thoughts had grown so much that I decided to pay the duty I…