Deus Ex Machina

Posted on Grudzień 8, 2008 by

Pracując na komputerze, nie ważne jakim i z jakim systemem, zawsze starałem się poznać go na miarę moich potrzeb. Zależało mi by system był czysty, pozbawiony złośliwego oprogramowania, a przede wszystkim wydajny. Zawsze poszukiwałem w sieci informacji na temat konfiguracji systemu operacyjnego, czy możliwości jego usprawnienia. Pracując na Windows interesowałem się stronami na temat tej grupy systemów, podczas gdy od roku bacznie śledzę (poprzez rss) większość stron poświęconych Mac OS X.

Jako że komputer był i jest dla mnie gorszym lub lepszym narzędziem kreacji i komunikacji, z gorszym lub lepszym systemem operacyjnym i wyglądem, nigdy nie potrafiłem zrozumieć maniakalnego uwielbienia tego a nie innego systemu, swego rodzaju technologicznego fundamentalizmu przypominającego mi dziecięcą wojnę i dyktaturę przedstawioną w filmie Władca Much (nie, nie chodzi mi o polską kreskówkę). Z komputerami mam kontakt od mniej więcej roku 1984, będąc w dzieciństwie maniakiem gier i programowania w Basic na trzech dostępnych mi platformach sprzętowych (Spectrum, Atari XL/XE i Commodore 64), ciepło wspominam czasy małych klubów komputerowych, giełd, na których wymieniało się doświadczenie i gadało o programach, a nie handlowało (np. giełda komputerowa w budynku łódzkiej NOT). Nigdy jednak nie przekonałem się do tej technologicznej religii, bezgranicznego uwielbienia dla jednej marki, systemu i nienawiści czy lekceważeniu innych systemów, platform sprzętowych, a wynikającemu z niewiedzy czy ignorancji. Chociaż mam swoje własne typy, zamiłowanie do jednego systemu kosztem innego, nie jestem w stanie zrozumieć zachowań na poziomie przedszkolaków, jakimi cechują się fanboje tego czy innego systemu operacyjnego.

Zdecydowanie najbardziej drastycznym przykładem fundamentalistycznej nagonki i niemal wirtualnego ukamieniowania, z jakim się spotkałem w sieci, było zachowanie fanbojów Linux’a, którzy rzucili się na blog mojego sąsiada (nota bene, także pracującego m.in. w Linuxie), który podczas jakiegoś spotkania środowiska użytkowników tej grupy systemów operacyjnych raczył zauważyć, że z jego doświadczenia Windows Vista sprawuje się lepiej niż dystrybucja Linuxa, z której korzystał. Atak, wulgarne komentarze, jakie pojawiły się na jego blogu wprawiły mnie o zażenowanie. Często też spotkałem się z wszelkiego typu formą ekspresji niechęci czy nienawiści do systemu firmy z Redmond. Oczywiście, fanboje Linuxa, nie poprzestają tylko na Windows, Mac OS X też się dostaje, ba wojenki toczą się nawet pomiędzy zwolennikami różnych dystrybucji tego systemu.

Fanbojstwo wśród użytkowników Apple, to także mniej lub bardziej widoczne zjawisko. Wystarczy poczytać fora, komentarze na blogach dotyczących Apple, by natknąć się na wszelkiego rodzaju „winSzity”, „Wingrozy”, trafiają się też czasem bardziej radykalni osobnicy, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z użytkownikami PeCetów. Warta przypomnienia jest dyskusja w komentarzach do tekstu o serwisie społecznościowym dla MacUserów, w której to jeden z dyskutantów zaczął odnosić się do użytkowników PC z pogardą godną nazistowskich fanatyków. Kiedy zwróciłem mu uwagę, sam stałem się celem jego ataku.

Tego typu zjawiska występują także wśród użytkowników systemów Windows. W tym przypadku celem ataku są komputery i produkty Apple oraz systemy Mac OS i Linux. Często system i komputery firmy z Cupertino stają się powodem niezdrowej frustracji osób, które poszukiwały w tym systemie dawnej elitarności, wyróżnienia, zakładając w sposób typowy dla fanboja, że komputery Apple są niezniszczalne, bezawaryjne, a sam system to ideał. Oczywiście, moim zdaniem, komputery Apple bardziej sprawdzają się w mojej pracy i podróżach, a system OS X o wiele bardziej przypadł mi do gustu niż Windows. Nie oznacza to jednak, że nie ma on wad (brakuje mi kilku programów i rozwiązań z Windows) i że komputery są bez awaryjne (a nie są, o czym już pisałem na blogu). Osoby, które jednak zmieniają platformę sprzętowo/systemową w sposób jakby przechodziły na inne wyzwanie, czasem po prostu są zawiedzione, co rodzi ogromne frustracje i powoduje wybuch nienawiści.

Omawianych fanbojów nie mogło zabraknąć także w serwisie, w którym zarejestrowana jest niemal 1/4 wszystkich Polaków – Naszej Klasie. Znajdziemy tam zarówno fanatycznych Linuxiarzy, Makjuzerów czy oddanych użytkowników Windows.

nasza klasa mac, fanboys, fanboje, apple

Chciałoby się rzecz, Deus Ex Machina. Zamiast krzyża, półksiężyca, gwiazdy Dawida czy innych znanych symboli religijnych przyszedł czas na nadgryzione jabłko, kolorowe kwadraciki Windows, pingwina i diabełka (FreeBSD).

PuzzleMe

Comments (1)

 

  1. dotbin pisze:

    Wszystko prawda :-) A Linux to taka przeklęta moda. Ale tylko o modę mi chodzi, nie o system. Sam jestem zwolennikiem Windows od 2000 wzwyż (słynna rodzinka NT, bez wcześniejszych, raczkujących wersji), ale nie gnębię za nic Linuksiarzy. Nie ma za co. Ktoś lubi dłubać przy swoim systemie dzień i noc, to takiemu otwarte źródełka się przydadzą. Dla mnie Linux ma sporo zalet i pewnie kiedyś znów do niego wrócę. Tymczasem używam Windows XP, bo ten jest taki… „Nic ująć”, czasem tylko „dodać” :) Ale to naprawdę tylko czasem. Na Makach kompletnie się nie znam, więc się nie wypowiem ;-)

    Pozdrawiam i liczę na kontynuację tego bloga do końca świata i jeden dzień dłużej ;P

    .bin

Leave a Reply