Tańcząc na grobach na łódzkim Brusie
Posted on Styczeń 9, 2009 by MacKozer
Jak donosi dział łódzki serwisu Gazeta.pl władze Łodzi zamierzają kupić od wojska tereny poligonu na Brusie – obszar ograniczony ulicami Krańcową, Biegunową i Lontową. Plany zagospodarowania tego terenu nie są jeszcze sprecyzowane – być może powstanie tam centrum przygotowań olimpijskich, pole golfowe lub park safari. Oczywiście, szkoda by tereny te leżały odłogiem, można by je z łatwością włączyć do całego zielonego kompleksu Zdrowia. Jest tylko jeden dość istotny szczegół, o którym miasto powinno pamiętać. Tereny poligonu na Brusie były miejscem niemieckich egzekucji podczas okupacji, swoich więźniów rozstrzeliwał tam też komunistyczny urząd bezpieczeństwa. Prace ekshumacyjne prowadzono tam w ubiegłym roku, jak dotąd odkryto tylko jeden masowy grób ofiar niemieckich okupantów, jednakże – poza krótkimi wzmiankami w prasie – przeszły bez echa. Miałem okazję być na miejscu prowadzonych prac ekshumacyjnych masowego grobu Polaków rozstrzelanych przez Niemców w 1939 (lub początkach 1940 r.). Z relacji z czasów wojny i powojennej komunistycznej dyktatury, egzekucji było więcej niż jedna. Zastanawia mnie, co miasto zamierza z tym zrobić? Wykopaliska archeologiczne na tym terenie potrwają lata, na powierzchni nie ma śladów po masowych grobach – trzeba będzie przebadać niemal cały obszar poligonu (odwierty sondażowe mogą nie dać zadowalających wyników). Oczywiście nie jestem zwolennikiem zostawienia poligonu odłogiem, lub zamienienia go w pomnik martyrologii narodu polskiego. Cmentarzy jest u nas dostatecznie dużo. Uważam jednak że zanim cokolwiek na tym terenie powstanie trzeba przenieść szczątki zamordowanych w jakieś rozsądne miejsce, gdyż inaczej mogą trafić na budowlaną hałdę. Mam nadzieję, że miasto nie odwróci głowy od tego problemu.

O ekshumacji na Brusie pisałem tutaj.
|
|
Comments (2)





Uważam jednak że zanim cokolwiek na tym terenie powstanie trzeba przenieść szczątki zamordowanych w jakieś rozsądne miejsce, gdyż inaczej mogą trafić na budowlaną hałdę.
A to nie jest przypadkiem jakoś prawnie regulowane, że primo – teren pod inwestycję budowlaną musi być archeologicznie przebadany, secundo – w momencie odkrycia szczątków ludzkich wkracza najpierw prokurator a potem archeolodzy?
Jest, ale po pierwsze, jeśli miasto kupi te tereny, to na same prace badawcze wyda sporo pieniędzy, gdyż w takim przypadku trzeba przeprowadzić ekspertyzę archeologiczną całego terenu (nie tylko pod kątem znalezienia masowych grobów) – znając realia może to trwać dość długo, po drugie… różnie to z tymi pracami bywa – inwestora zwykle interesuje szybkie i tanie uporanie się z archeologami. Nie jestem wcale pewien czy w tym przypadku miasto stać na taką inwestycję, a to może powodować różne następstwa (choćby właśnie przymknięcie oka na to co tam jest w ziemi). Jakikolwiek inwestor kupi te tereny ekspertyzę archeologiczną przeprowadzić będzie musiał, gdyż w innym przypadku to może być podstawą do uwalenia prywatnej wszak inwestycji. Inwestycja miasta to wszak „nasze wspólne dobro” czyli inaczej – niczyje.
Co do prokuratora, to nie koniecznie, miałby bowiem urwanie głowy biegać po wszystkich stanowiskach archeologicznych. Co do grobów ofiar II wojny to prokurator też się już tym raczej jako pierwszy nie zajmuje, a specjalne komisje (do badania zbrodni itp.).