Komunistyczni melomani kontra złe LastFM
Posted on Marzec 26, 2009 by MacKozer
Dobrych kilka lat temu, miałem okazję polecieć do Meksyku wraz z jednym z moich zespołów. Artrosis – bo o tym zespole mowa – był gwiazdą piątej edycji cyklicznego festiwalu gotycko-metalowego Obscuro Fest, odbywającego się w jednej z sal koncertowych w stolicy kraju – Mexico City. Tekst ten nie będzie jednak wspominakmi o naszej eskapadzie do kraju Tequilli i Zorro. Wspomnę jedynie pewną miłą ale śmieszną sytuację, której nigy chyba nie zapomnę.
W Meksyku spędziliśmy kilka dni. Ostatniego dnia pobytu wybraliśmy się na zwiedzanie pięknej barokowej starówki, oraz przyległego do niej placu Zocalo. Zocalo, to ogromny plac z centralnie położoną perłą architektury barokowej – katedrą Matki Boskiej z Guadelupy, otoczony ładną kolonialną zabudową z licznymi sklepami. Wiele sklepów wystawia tam regały z towarami wprost na szeroki chodnik, m.in. legalny i duży sklep z płytami CD. Zatrzymaliśmy się przed regałem z muzyką metalową. To co wprawiło mnie w zdumienie, to dwie płyty dwóch polskich formacji metalowych stojące pośród płyt zespołów z całego świata. Były to płyty formacji w których grałem – Artrosis i Sacriversum. Artrosis, jako zespół mniej lub bardziej gotycko metalowy, jest bardzo popularny w Meksyku, jednak Sacriversum nigdy nie było tak popularne. W tamtej chwili poczucie własnej wartości skoczyło mi znacznie do góry, a ponieważ płyty nie były zbyt drogie więc postanowiliśmy je kupić. Sprzedawcy, dwaj młodzi chłopcy, byli bardo zdziwieni, a na ich twarzach poza zaskoczeniem malował się rodzaj wstydu. zrozumiałem dokładnie o co chodzi, kiedy odpakowałem płyty z folii i otworzyłem pudełko… w środku znajdowały się płyty CD-R. Płyty Artrosis i Sacriversum nie były jednak wyjątkiem. Okazało się, że sklep sprzedaje niemal wyłączenie tego typu produkcje. Przyłapaliśmy niejako sprzedawców na kradzieży, ale w ogóle nie czuliśmy gniewu, zwłaszcza ja cieszyłem się jak dziecko z faktu, że w Meksyku mój drugi zespół jest tak popularny, że jego płyty można kupić na głównym placu miasta, co z tego że ordynarne pirackie CD-Ry.
Przyznaję, że podobny stosunek mam do osób ściągających muzykę z sieci. Od momentu upowszechnienia się internetu spadek sprzedaży płyt jest widoczny choćby poprzez obniżenie wymagań do przyznania płyty złotej czy platynowej. Wiele osób przestało je kupować i woli ściągnąć sobie muzykę z sieci. Faktycznie, sieć to wolne, anarchistyczne medium i kanał dystrybucyjny muzyki, który – jak wszystko – ma swoje plusy i minusy. Walka z nim nie ma sensu, lepiej się dostosować do obecnych realiów. Nigdy też nie przyprawiałem epitetów, jak robili niektórzy (inne dość znane zespoły), osobom ściągającym naszą muzykę, gdyż epitety takie należą się raczej politykom, ewentualnie wielkim koncernom muzycznym, czy niektórym organizacjom, które teoretycznie bronią praw – artystów – czyli też moich. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś woli ściągnąć moją płytę z sieci, to przynajmniej tyle dobrego, że podoba mu się moja muzyka. Co więcej, nie mam prawa ganić nikogo, kto ściąga muzykę z sieci, gdyż mnie samemu się to niekiedy zdarza (jak i wielu muzykom, których poznałem). Niemniej jednak ściąganie mp3 to taka szara strefa. Z pewnością nie zyskują mojej sympatii osoby, które obnoszą się z tym, że za muzykę w ogóle nie płacą, że należy im się ona za darmo.
Od kilku już lat sytuacja nie zmusza specjalnie nikogo do ściągania z sieci muzyki, rynek mniej lub bardziej zaczyna się przystosowywać do nowej rzeczywistości. Powstały serwisy , które oferują muzykę do słuchania bez opłat (np. YouTube czy MySpace) lub za bardzo małe sumy. Często odbywa się to w zamian za oglądanie reklam itp – opisywałem już tego typu serwisy na moim blogu. Jednym z nich, który jak dotąd pozwalał nam słuchać muzyki za darmo, poprzez specjalne tematyczne kanały, lub tworząc odpowiedni playlisty na podstawie tego czego wcześniej słuchaliśmy, jest LastFm. Serwis ten ogłosił niedawno że wprowadzi opłatę za możliwość słuchania wspomnianych kanałów radiowych, w wysokości 3 Euro na miesiąc. Nie znam powodów takiej decyzji, jednak dość łatwo się jej domyślić. Przede wszystkim, muzyka w tego typu serwisach nie jest i nigdy nie była darmowa. To, że jak dotąd, użytkownik nie ponosił opłat nie oznaczało, że artyści czy wytwórnie z dobroci serca podarowali te utwory. Tego typu serwisy, podobnie jak inne media elektroniczne (choćby telewizja czy stacje radiowe) płacą tantiemy – teoretycznie od każdego wykonania. Zwykle serwisy te fundusze na opłacenie tantiemów zbierają z reklam lub w inny sposób dogadują sie z wytwórniami. Pamiętać także trzeba, że każdy kraj rządzi się swoimi prawami autorskimi i posiada swoje własne organizacje chroniące artystów. Domyślam się, że wszystkie te czynniki stoją za wprowadzeniem wspomnianej opłaty – rodzaju abonamentu – w niemal wszystkich krajach za wyjątkiem USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Warto wspomieć, że to właśnie w tych krajach znajdują się największe wytwórnie płytowe (Niemcy to mekka wytwórni metalowych), co z pewnością pomogło w wynegocjowaniu lepszych warunków udostępniania muzyki w tych krajach.
To, co mnie dziwi, to reakcja całkiem sporej grupy osób – niejako uzależnionych od LastFM. Ludzie ci prezentują pozycję roszczeniową – muzyka według nich powinna być za darmo. wprowadzenie opłat w wysokości około 13 – 14 złotych na miesiąc, przedstawiają niemal jak próbę okradzenia ich z tych pieniędzy. Spotkałem się na przykład z tłumaczeniem, że płyt większości zespołów słuchanych przez jedną z osób, nie można kupić w Polsce i będzie ona musiała rozejrzeć się za mp3. Przyznam że mało mnie to tłumaczenie przekonuje, skoro płytę niemal każdego wykonawcy można zamówić przez internet, co więcej będzie ona droższa niż kilka miesięcznych opłat za możliwość słuchania tej muzyki przez LastFM, a przecież nie mówimy tutaj o płycie jednego wykonawcy, tylko o pewnej ich liczbie. Generalnie w różnych kanałach komunikacji internetowej pojawiły się opinie, że decyzja LastFM to zdzierstwo. Możliwość dostępu do ogromnej biblioteki muzycznej w cenie 13 – 14 zł miesięcznie, co można porównać z przecenioną płytą w MediaMarkt. Z jedną płytą. Suma ta, to naprawdę niewielki dodatek, choćby do opłaty za internet czy telewizję kablową, ale dla tych osób to i tak zdecydowanie za dużo. Nie dziwi mnie to, że ktoś być może ściąga muzykę z sieci P2P lub zacznie to robić w związku z decyzją LastFM. Dziwi mnie okazywanie tego w sposób bezczelny, poprzez wyrażanie opinii, że muzyka należy im się za darmo, osoby te niejako deklarują fakt, że za muzykę nie płacą.
Czytając ich komentarze mam wrażenie, że komunizm w najgorszym stylu wciąż żyje. Wszystko za darmo dla ludu, a ty artsto graj i śpiewaj i nie waż się żądać za to co robisz jakiejkolwiek zapłaty.

Comments (58)







Nie no, bez przesady. W last.fm nie da sie posluchac „jednego, konkretnego kawalka”. Jak mam ochote posluchac Artrosis to:
wszak sciagajac mp3 raczej nie uzywa sie funkcji random.
a) moge odtworzyc sobie „radio podobne do… Artrosis” – wtedy uslysze jeden, losowy utwor Artrosis na poczatek, a nastepnie kilkadziesiat utworow innych wykonawcow.
b) jako subskrybent moge stworzyc sobie „moja playliste” i wrzucic na nia 50 roznych kawalkow Artrosis. Dopiero po wrzuceniu 50 trackow moge kliknac play i… sluchac ich w losowej kolejnosci.
Dlatego Spider ma sporo racji – element „marketingowo/poznawczy” jest w lascie bardzo wazny. Wazniejszy niz w torrentach
@Oiolosse: ale tekst o promocji był argumentem za pozostawieniem LastFM darmowego, a w ten sposób można tak samo tłumaczyć ściąganie z torrentów. Zarówno jedno jak i drugie jakąś promocją jest faktycznie.
Dalej uważam, że spider nie ma racji. Nie przekonałeś mnie.
Nie o wprowadzenie opłat się burzymy tylko o podzielenie użytkowników na tych z lepszych krajów i gorszych. Niech sobie pobierają opłaty za co chcą. To nie abonament, nie chcę, nie muszę, nikt mnie nie zmusza. Ale od wszystkich. Tymczasem ich strategią na kryzys jest międzynarodowa zrzutka na serwis darmowy w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech.
@koala… hola hola… nie pisz za wszystkich. Mój tekst tyczył się konkretnego podejścia i konkretnych pretensji i roszczeń które opisałem tylko dla tego, że się z nimi spotykam niemal na każdym kroku. To że Ty masz inne podejście, to nie znaczy, że wszyscy użytkownicy LastFM to traktują. Serwis jest darmowy dla końcowych użytkowników w tych krajach, ale to nie znaczy, że LastFM nie płaci tantiem za utwory, tak jak w innych. Rynki tych krajów pozwalają jednak na opłatę tantiem z wyświetlanych reklam, czego na pewno nie można powiedzieć o Polsce. Pretensje w tej, jak i innych tego typu sytuacjach (nie związanych z LastFM) możesz mieć do państwa, w którym mieszkasz – napisaliśmy o tym już wiele razy i albo nie chce Ci się czytać albo nie rozumiesz tak prostych spraw.
Jak sam napisałeś, mogą sobie pobierać opłaty od kogo i od czego chcą. To jest prywatny serwis, prywatna firma, nie zapominaj o tym.
Jak nie potrafią znaleźć rozwiązania aby wszędzie część usług była za darmo to powinni pobierać opłaty od wszystkich. Dogadanie się z wytwórniami trzech krajów to kiepska wymówka. Pieniądze nie śmierdzą. Czy za patrzenie na reklamy w Nigerii pieniądze idą na tantiemy dla Nigeryjskich artystów? A składki subskrybentów z Polski to niby do tutejszych dystrybutorów idą? Musielibyśmy jeszcze słuchać tylko swoich żeby tak ładnie było.
Żadna prywatna firma nie może stanowić prawa swoimi zarządzeniami i regulaminami. Podział użytkowników ze względu na pochodzenie lub rasę, płeć, religie to dyskryminacja. Więc póki nie przeniosą swojej siedziby do niedemokratycznego kraju nie mogą się zasłaniać prywatnością serwisu.
Ttantiemy rozliczać można na podstawie statystyk w dość prosty sposób. Rozlicza się je z wytwórniami i organizacjami chroniącymi prawa artystów, a nie z dystrybutorami (to tak na marginesie, bo chyba nie wiesz o czym piszesz). . LastFM nie stanowi nigdzie prawa, działa w ramach tego obowiązującego w USA, UE i innych krajach. Piszesz totalne bzdury sugerując, że to LastFM je ustanawia. Rozumiem, że Twoje ego zostało mocno zranione decyzją prywatnej firmy, ale ta decyzja nie złamała prawa, co więcej – jeśli tylko LastFM rozlicza się z tantiem z wytwórniami, to komu i gdzie udostępnia radio „za darmo” (co nie jest prawdą, bo rekompensuje to dochód z reklam), to jest już tylko i wyłącznie wola tejże firmy i nic tu krzyki nie pomogą. Założenie, że firma, która zainwestowała kupę forsy w rozwój serwisu teraz będzie podejmować decyzje niezgodne z prawem jest żałosne, zwłaszcza w przypadku firmy, która z prawem ma do czynienia niejako codziennie.
Przypominam, że prawo to nie Twoje widzimisię.
@koala
Podział użytkowników ze względu na pochodzenie lub rasę, płeć, religie to dyskryminacja.
A gdzie Ty na last.fm znalazłeś podział użytkowników ze względu na pochodzenie, rasę, płeć czy religię?
każdy, kto ma ochotę na odsłuch radia, może to zrobić za pomocą darmowych programów od dawna posiadających tę funkcję, to raz. dwa, akurat w Anglii, USA i Niemczech jest najwięcej abonentów- jakich technik myślowych potrzeba, by uznać, że akcja adminów jest zrzutą dla użytkowników z tych krajów nie wiem i nie chcę wiedzieć.
btw. M@kowiec poleca u siebie tą stronkę, muszę przyznać, nie pomylił się. Mnie samego najbardziej interesują recenzje programów- na pierwszy rzut oka wydaje mi się, że robisz to dobrze. dbałość o opisywanie jakiejś ich grupy jest o wiele ciekawsze niż wypalanie z nowościami, szałowymi programami- mam nadzieję, że wkrótce przedstawisz kolejne rzeczy, również połączone tematem, funkcją, itd.
tak trzymaj.