Komunistyczni melomani kontra złe LastFM
Posted on Marzec 26, 2009 by MacKozer
Dobrych kilka lat temu, miałem okazję polecieć do Meksyku wraz z jednym z moich zespołów. Artrosis – bo o tym zespole mowa – był gwiazdą piątej edycji cyklicznego festiwalu gotycko-metalowego Obscuro Fest, odbywającego się w jednej z sal koncertowych w stolicy kraju – Mexico City. Tekst ten nie będzie jednak wspominakmi o naszej eskapadzie do kraju Tequilli i Zorro. Wspomnę jedynie pewną miłą ale śmieszną sytuację, której nigy chyba nie zapomnę.
W Meksyku spędziliśmy kilka dni. Ostatniego dnia pobytu wybraliśmy się na zwiedzanie pięknej barokowej starówki, oraz przyległego do niej placu Zocalo. Zocalo, to ogromny plac z centralnie położoną perłą architektury barokowej – katedrą Matki Boskiej z Guadelupy, otoczony ładną kolonialną zabudową z licznymi sklepami. Wiele sklepów wystawia tam regały z towarami wprost na szeroki chodnik, m.in. legalny i duży sklep z płytami CD. Zatrzymaliśmy się przed regałem z muzyką metalową. To co wprawiło mnie w zdumienie, to dwie płyty dwóch polskich formacji metalowych stojące pośród płyt zespołów z całego świata. Były to płyty formacji w których grałem – Artrosis i Sacriversum. Artrosis, jako zespół mniej lub bardziej gotycko metalowy, jest bardzo popularny w Meksyku, jednak Sacriversum nigdy nie było tak popularne. W tamtej chwili poczucie własnej wartości skoczyło mi znacznie do góry, a ponieważ płyty nie były zbyt drogie więc postanowiliśmy je kupić. Sprzedawcy, dwaj młodzi chłopcy, byli bardo zdziwieni, a na ich twarzach poza zaskoczeniem malował się rodzaj wstydu. zrozumiałem dokładnie o co chodzi, kiedy odpakowałem płyty z folii i otworzyłem pudełko… w środku znajdowały się płyty CD-R. Płyty Artrosis i Sacriversum nie były jednak wyjątkiem. Okazało się, że sklep sprzedaje niemal wyłączenie tego typu produkcje. Przyłapaliśmy niejako sprzedawców na kradzieży, ale w ogóle nie czuliśmy gniewu, zwłaszcza ja cieszyłem się jak dziecko z faktu, że w Meksyku mój drugi zespół jest tak popularny, że jego płyty można kupić na głównym placu miasta, co z tego że ordynarne pirackie CD-Ry.
Przyznaję, że podobny stosunek mam do osób ściągających muzykę z sieci. Od momentu upowszechnienia się internetu spadek sprzedaży płyt jest widoczny choćby poprzez obniżenie wymagań do przyznania płyty złotej czy platynowej. Wiele osób przestało je kupować i woli ściągnąć sobie muzykę z sieci. Faktycznie, sieć to wolne, anarchistyczne medium i kanał dystrybucyjny muzyki, który – jak wszystko – ma swoje plusy i minusy. Walka z nim nie ma sensu, lepiej się dostosować do obecnych realiów. Nigdy też nie przyprawiałem epitetów, jak robili niektórzy (inne dość znane zespoły), osobom ściągającym naszą muzykę, gdyż epitety takie należą się raczej politykom, ewentualnie wielkim koncernom muzycznym, czy niektórym organizacjom, które teoretycznie bronią praw – artystów – czyli też moich. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś woli ściągnąć moją płytę z sieci, to przynajmniej tyle dobrego, że podoba mu się moja muzyka. Co więcej, nie mam prawa ganić nikogo, kto ściąga muzykę z sieci, gdyż mnie samemu się to niekiedy zdarza (jak i wielu muzykom, których poznałem). Niemniej jednak ściąganie mp3 to taka szara strefa. Z pewnością nie zyskują mojej sympatii osoby, które obnoszą się z tym, że za muzykę w ogóle nie płacą, że należy im się ona za darmo.
Od kilku już lat sytuacja nie zmusza specjalnie nikogo do ściągania z sieci muzyki, rynek mniej lub bardziej zaczyna się przystosowywać do nowej rzeczywistości. Powstały serwisy , które oferują muzykę do słuchania bez opłat (np. YouTube czy MySpace) lub za bardzo małe sumy. Często odbywa się to w zamian za oglądanie reklam itp – opisywałem już tego typu serwisy na moim blogu. Jednym z nich, który jak dotąd pozwalał nam słuchać muzyki za darmo, poprzez specjalne tematyczne kanały, lub tworząc odpowiedni playlisty na podstawie tego czego wcześniej słuchaliśmy, jest LastFm. Serwis ten ogłosił niedawno że wprowadzi opłatę za możliwość słuchania wspomnianych kanałów radiowych, w wysokości 3 Euro na miesiąc. Nie znam powodów takiej decyzji, jednak dość łatwo się jej domyślić. Przede wszystkim, muzyka w tego typu serwisach nie jest i nigdy nie była darmowa. To, że jak dotąd, użytkownik nie ponosił opłat nie oznaczało, że artyści czy wytwórnie z dobroci serca podarowali te utwory. Tego typu serwisy, podobnie jak inne media elektroniczne (choćby telewizja czy stacje radiowe) płacą tantiemy – teoretycznie od każdego wykonania. Zwykle serwisy te fundusze na opłacenie tantiemów zbierają z reklam lub w inny sposób dogadują sie z wytwórniami. Pamiętać także trzeba, że każdy kraj rządzi się swoimi prawami autorskimi i posiada swoje własne organizacje chroniące artystów. Domyślam się, że wszystkie te czynniki stoją za wprowadzeniem wspomnianej opłaty – rodzaju abonamentu – w niemal wszystkich krajach za wyjątkiem USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Warto wspomieć, że to właśnie w tych krajach znajdują się największe wytwórnie płytowe (Niemcy to mekka wytwórni metalowych), co z pewnością pomogło w wynegocjowaniu lepszych warunków udostępniania muzyki w tych krajach.
To, co mnie dziwi, to reakcja całkiem sporej grupy osób – niejako uzależnionych od LastFM. Ludzie ci prezentują pozycję roszczeniową – muzyka według nich powinna być za darmo. wprowadzenie opłat w wysokości około 13 – 14 złotych na miesiąc, przedstawiają niemal jak próbę okradzenia ich z tych pieniędzy. Spotkałem się na przykład z tłumaczeniem, że płyt większości zespołów słuchanych przez jedną z osób, nie można kupić w Polsce i będzie ona musiała rozejrzeć się za mp3. Przyznam że mało mnie to tłumaczenie przekonuje, skoro płytę niemal każdego wykonawcy można zamówić przez internet, co więcej będzie ona droższa niż kilka miesięcznych opłat za możliwość słuchania tej muzyki przez LastFM, a przecież nie mówimy tutaj o płycie jednego wykonawcy, tylko o pewnej ich liczbie. Generalnie w różnych kanałach komunikacji internetowej pojawiły się opinie, że decyzja LastFM to zdzierstwo. Możliwość dostępu do ogromnej biblioteki muzycznej w cenie 13 – 14 zł miesięcznie, co można porównać z przecenioną płytą w MediaMarkt. Z jedną płytą. Suma ta, to naprawdę niewielki dodatek, choćby do opłaty za internet czy telewizję kablową, ale dla tych osób to i tak zdecydowanie za dużo. Nie dziwi mnie to, że ktoś być może ściąga muzykę z sieci P2P lub zacznie to robić w związku z decyzją LastFM. Dziwi mnie okazywanie tego w sposób bezczelny, poprzez wyrażanie opinii, że muzyka należy im się za darmo, osoby te niejako deklarują fakt, że za muzykę nie płacą.
Czytając ich komentarze mam wrażenie, że komunizm w najgorszym stylu wciąż żyje. Wszystko za darmo dla ludu, a ty artsto graj i śpiewaj i nie waż się żądać za to co robisz jakiejkolwiek zapłaty.
|
|
Comments (58)







Nie tak łatwo zamówić przez internet. Jak wiesz, trzeba za o słono zapłacić za transport oraz sama płyta ni jest tania. A jeśli lubię jedną piosenkę jednego wykonawcy? W swojej bibliotece naliczyłam ponad 600wykonawców. Mam kupić ponad 600 płyt z których będę słuchać nie kilka tysięcy ale góra 800 kawałków i to nie codziennie. Sorry. Nie stać mnie, poza tym płyty się niszczą czyli musiałabym kupować te 600płyt raz na 2 lata. Dlaczego wykonawcy nie sprzedają pojedynczych piosenek tylko cale płyty? Ach, wytwórni by się to nie opłacało. No tak. Wolę zapłacić artyście bezpośrednio. Szkoda,że nie mam takiej możliwości w każdym przypadku. Wytwórnie skutecznie to uniemożliwiają. A no tak. Skoro mnie nie stać to powinnam słuchać… radia. Zaraz, a dlaczego ja nadal płacę abonament? 7zł za tę polską szmirę… taa… a Ty? Płacisz abonamet za radio i telewizję? I go może nawet popierasz? Nie rozumiem dlaczego mam płacić za używanie czegoś, co słucham góra kilkanaście razy w tygodniu. Rozumiem konta premium i tak dalej. Artysta też z czegoś żyć musi. Serwery itd. Ale 3 euro to za dużo. To jest 15 zł miesiecznie. x12 to wynosi prawie 180zł. Czyli mogę za to kupić jakieś 3 płyty. To wchodzi tanio. A jednak internet w założeniu był… darmowy. Jeśli za coś płacę to chciałabym coś dostać w zamian. Na przykład dostać owo konto premium, gdy sama zdecydowałabym czego słucham. To by było uczciwsze.
Moim zdanie Last strzela sobie w stopę. Stracą na tym… artyści bo nikt nie będzie ich słuchał a co za tym idzie nie kupi płyt.
Już mam listę płyt do kupienia. Listę artystów, których poznałam dzięki last.fm. Nie dam rady kupić wszysstrkich,ale nie będę płacić za odnajdywanie nowych. To kupowanie kota w worku. Więcej artystów po prostu nie poznam. Zyskają tylko f-my fonograficzne promujące „Britnej” inne Spajsy-szajsy. Stać ich na promocję. Mało znanych artystów-nie. Kto ich wypromuje? Jutuba? Wątpię, tam też znikają utwory.
Ja wiem. Skoro Ciebie stać na wycieczkę do Meksyku to stać na nią każdego. To przecież takie oczywiste.
Zabrońmy publikować zdjęcia z Meksyku. To przecież kradzież dziedzictwa narodowego. Niech loglądają Meksyk tylko Ci, co za to zapłacą. W końcu prawa autorskie… zdjęć. Dlaczego nie płacimy za oglądanie zdjęć? Powinniśmy płacić, wszak to sztuka ;P
@lavinka
W swojej bibliotece naliczyłam ponad 600wykonawców. Mam kupić ponad 600 płyt z których będę słuchać nie kilka tysięcy ale góra 800 kawałków i to nie codziennie.
W normalnym kraju kupiłabyś sobie te kawałki w iTMS albo na Amazonie.
Nie stać mnie, poza tym płyty się niszczą czyli musiałabym kupować te 600płyt raz na 2 lata.
1. Nie kładź jedzenia na płytach i nie szuraj nimi po brudnej podłodze.
2. Sorry, za złośliwość w argumencie pierwszym, ale tłoczone płyty się nie zużywają w 2 lata. Trzeba tylko się z nimi obchodzić jak z płytami CD. I nie pożyczać.
3. Można sobie zrobić kopię na CDR (koszt < 1PLN) i używać kopii, a jak się zużyje to znów skopiować z oryginału leżącego grzecznie na półce.
4. Dla oszczędności miejsca na półce – zamiast smażyć kopie na CDR, kupić sobie dysk twardy na USB. Skoro skroblujesz na Last.fm to i tak pewnie słuchasz używając komputera.
A jednak internet w założeniu był… darmowy.
Internet taki, jakim był w założeniu, nadal jest darmowy. Last.fm się w tym założeniu nijak nie mieści.
Moim zdanie Last strzela sobie w stopę. Stracą na tym… artyści bo nikt nie będzie ich słuchał a co za tym idzie nie kupi płyt.
Bzdura. Odpadnie mu po prostu ta część użytkowników, która i tak nie kupuje płyt a ich kieszonkowe nie pozwala wysupłać nawet marnych 3€ miesięcznie.
Wolę zapłacić artyście bezpośrednio. Szkoda,że nie mam takiej możliwości w każdym przypadku. Wytwórnie skutecznie to uniemożliwiają.
- skoro nie możesz zapłacić bezpośrednio, nie będziesz im płacić w ogóle, nawet przez pośredników?
Zaraz, a dlaczego ja nadal płacę abonament? 7zł za tę polską szmirę… taa… a Ty? Płacisz abonamet za radio i telewizję? I go może nawet popierasz?
Że co? Abonament RTV jest obowiązkowy (co jest oczywiście sprawą dyskusyjną z punktu widzenia prawa), a abonament LAst FM jest dowolny. Co więcej, sugerujesz, że od czasu wprowadzenia abonementu LastFM będzie serwować wyłącznie szmirę? nie rozumiem tego zestawienia.
Ale 3 euro to za dużo. To jest 15 zł miesiecznie. x12 to wynosi prawie 180zł. Czyli mogę za to kupić jakieś 3 płyty.
policzmy 600 płyt po średnio 30 zł = 18000. 180 zł rocznie to nie jest wielka suma porównując do 18000. Właśnie to 180 zł umożliwi Ci słuchanie muzyki, którą znalazłabyś na tych 600 płytach. To drogo?
A jednak internet w założeniu był… darmowy.
dostęp do internetu ale nie wszystkie treści w nim zawarte. Sugerujesz, że muzyka, w którą artysta włożył swój czas i pieniądze powinna być dla Ciebie dostępna za darmo tylko dla tego że jest w sieci??
Jeśli za coś płacę to chciałabym coś dostać w zamian.
przyznajesz zatem że muzyka to dla Ciebie rzecz nie warta złamanego grosza – przysłowiowe NIC, bo przecież za te 3 Euro nic nie dostajesz…. przykre to trochę…
Stracą na tym… artyści bo nikt nie będzie ich słuchał a co za tym idzie nie kupi płyt.
trochę to obłudne. Nie wspomniałaś, żebyś jak dotąd kupiła jakąkolwiek płytę zespołów z LastFM, robisz dopiero listę, bo wprowadzony będzie abonament. Czy myślałabyś o kupnie płyt jakby abonamentu nie było?
Ja wiem. Skoro Ciebie stać na wycieczkę do Meksyku to stać na nią każdego. To przecież takie oczywiste.
pokaż mi proszę, w którym miejscu napisałem, że mnie stać na wycieczki do Meksyku. Napisałem, że zostaliśmy zaproszeni na festiwal a nie pojechaliśmy na wakacje. Skąd takie wnioski, że mnie na to stać? Chyba nie za bardzo udał Ci się ten przytyk w moją stronę, bo tylko tak to odbieram.
Dlaczego nie płacimy za oglądanie zdjęć? Powinniśmy płacić, wszak to sztuka ;P
oj Lavinka, trochę wychodzi z Ciebie ignorancja. Jeśli ktoś publikuje swoje zdjęcia w sieci, udostępnia je do oglądania za darmo. Zwykle dodaje tzw. klauzulę praw autorskich określając w nich możliwość wykorzystania ich poza oglądaniem. Sam kilka razy ścigałem firmy, które skorzystały z moich zdjęć bez mojej wiedzy – przyznam że pościg był udany i zwykle płacono mi za wykorzystanie zdjęć inne niż oglądanie. Poza tym, chyba nie jesteś świadoma istnienia galerii, do których dostęp jest płatny i nie mówię tutaj o żadnych porno stronach.
Zgadzam się z MacKozerem, zwłaszcza w odniesieniu do naszych rodzimych wykonawców.
Mam duży szacunek do pewnych osób – zwyczajnie i jechanie na piratach mnie nie zadowala…
Piracenie filmów – no tu ok, bo co jak co…ale praktycznie ile można oglądać jeden i ten sam film a w odniesieniu do muzyki ? Tej można słuchać i słuchać…
Swoją drogą tak jak kiedyś stwierdziła Magda (Artrosis) w końcu artystów nie będzie stać na produkowanie płyt i co wtedy ?
Wielcy typu U2 czy Metallica poradzą sobie – bo to finansowe machiny ale rodzima kapela nie grana w mediach ? już nie za bardzo…
@ulth
Piracenie filmów – no tu ok, bo co jak co…ale praktycznie ile można oglądać jeden i ten sam film
Czekaj czekaj. Zamknęli w Polsce kina i wypożyczalnie video?
miasto-maßa-maszyna
Widzisz, jako, że nie jestem jakimś tam wielkim kinomanem – w moim przypadku jest to zjawisko marginalne.Wypożyczalnie video ? U mnie w mieście jest bodajże jedna (33 tyś. mieszkańców) i nie po drodze mi do niej…Kino – ok.Tyle, że raczej trudno w nim o projekcje ambitnych filmów a takie staram się oglądać…
Taką mam „etykę” – nie czuję, żeby ktoś był zubożony gdy obejrzę sobie z ciekawości spiracony „hit” typu Batman, itp., natomiast gdy ktoś jedzie na mp3 kapeli, którą ceni a uważa się za fana – dla mnie wyklucza jedno drugie.Swoją drogą szkoda, że nasi artyści dostają takie małe tantiemy…a większość zjadają „pośrednicy”.
@MMM”Sorry, za złośliwość w argumencie pierwszym, ale tłoczone płyty się nie zużywają w 2 lata. Trzeba tylko się z nimi obchodzić jak z płytami CD. I nie pożyczać.”
Widocznie mam pecha, bo „skaczą” mi zazwyczaj po dwuletnim regularnym słuchaniu ale to oczywiście nie wina płyt tylko odtwarzacza.
„Można sobie zrobić kopię na CDR (koszt < 1PLN) i używać kopii, a jak się zużyje to znów skopiować z oryginału leżącego grzecznie na półce.”
Robienie kopii = piractwo. Nawet na własny użytek. Zrobienie mp3 z legalnej płyty – też. Czyżbyś o tym nie wiedział?
„Bzdura. Odpadnie mu po prostu ta część użytkowników, która i tak nie kupuje płyt a ich kieszonkowe nie pozwala wysupłać nawet marnych 3€ miesięcznie.”
Czyli kto na tym zyska? Nie Last fm. Więc kto? A… wytwórnie i promowani przez nie artyści z Koziej Wólki, no tak
@Mackozer
„Bzdura. Odpadnie mu po prostu ta część użytkowników, która i tak nie kupuje płyt a ich kieszonkowe nie pozwala wysupłać nawet marnych 3€ miesięcznie.”
Ciekawe jaki procent dostania artysta z tych 3euro. 10%? Pff. Jakoś przeżyje bez tych moich 18zł rocznie
„Że co? Abonament RTV jest obowiązkowy (co jest oczywiście sprawą dyskusyjną z punktu widzenia prawa), a abonament LAst FM jest dowolny. Co więcej, sugerujesz, że od czasu wprowadzenia abonementu LastFM będzie serwować wyłącznie szmirę? nie rozumiem tego zestawienia.”
Jeśli chcesz korzystać z lastfm to jest obowiązkowy. Czyli wychodzi na to samo. Bo jeśli chcesz korzystać z radia to musisz zapłacić. Prawda? Oczywiście można nie korzystać. Ja na przykład wyrzuciłam telewizor i nie płacę abonamentu za tv, tylko za radio. Czyli można. Ne takie to obowiązkowe jak widać
Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Płacisz abonament?
„policzmy 600 płyt po średnio 30 zł = 18000. 180 zł rocznie to nie jest wielka suma porównując do 18000. Właśnie to 180 zł umożliwi Ci słuchanie muzyki, którą znalazłabyś na tych 600 płytach. To drogo?”
Tak, to drogo. Ja nie muszę słuchać tej muzyki. Poza tym jeśli mogę ją mieć za darmo na jutubie lub dejlimąszyn, to po co mam płacić za to samo? Mogę też sobie wziąć nielegalne mp3. Internauta sobie poradzi. Gorzej z firmą fonograficzną i artystą, który właśnie traci medium promocji przypadkowo niezależne od wytwórni fonograficzne(to znaczy było niezależne jak widać).
„przyznajesz zatem że muzyka to dla Ciebie rzecz nie warta złamanego grosza – przysłowiowe NIC, bo przecież za te 3 Euro nic nie dostajesz…. przykre to trochę…”
Nadinterpretacja. Nie pisałam o muzyce, ale o korzystaniu z serwisu. To jednak pewna drobna różnica. Jeśli mam płacić to za konkretne funkcje serwisu. Nie mówię o płaceniu za muzykę ale o sposobie i jakości jej odtwarzania.
„trochę to obłudne. Nie wspomniałaś, żebyś jak dotąd kupiła jakąkolwiek płytę zespołów z LastFM, robisz dopiero listę, bo wprowadzony będzie abonament. Czy myślałabyś o kupnie płyt jakby abonamentu nie było?”
Oczywiście,że myślałam. Jedyną barierą jet… kupowanie płyt w internecie i zagraniczne przelewy. Dla mnie jet to problem bariery językowej – nie do przebrnięcia. Uczyłam się języków latami, bez rezultatu. Za słaba pamięć. Lastfm jest… po polsku.
„pokaż mi proszę, w którym miejscu napisałem, że mnie stać na wycieczki do Meksyku. Napisałem, że zostaliśmy zaproszeni na festiwal a nie pojechaliśmy na wakacje. Skąd takie wnioski, że mnie na to stać? Chyba nie za bardzo udał Ci się ten przytyk w moją stronę, bo tylko tak to odbieram.”
To był przykład z tym Meksykiem, ponieważ pechowo lubię muzykę latynoamerykańską. Możesz sobie sprawdzić w mojej bibliotece(lavinkawp). Niby mogę kupić płytę w necie ale patrz wypowiedź wcześniejsza i tu mam poważny problem.
„oj Lavinka, trochę wychodzi z Ciebie ignorancja. Jeśli ktoś publikuje swoje zdjęcia w sieci, udostępnia je do oglądania za darmo. Zwykle dodaje tzw. klauzulę praw autorskich określając w nich możliwość wykorzystania ich poza oglądaniem. Sam kilka razy ścigałem firmy, które skorzystały z moich zdjęć bez mojej wiedzy – przyznam że pościg był udany i zwykle płacono mi za wykorzystanie zdjęć inne niż oglądanie. Poza tym, chyba nie jesteś świadoma istnienia galerii, do których dostęp jest płatny i nie mówię tutaj o żadnych porno stronach.”
Wykorzystywanie muzyki a słuchanie jej to co innego. Gdybym wzięła Twój kawałek i zarabiała na jego odtwarzaniu to co innego. Ale ja mam płacić za korzystanie z serwisu, który go udostępnia. To tak jakbym musiała płacić za oglądanie zdjęć na flickrs. Nie za używanie ich a za oglądanie. Czy uważasz, że fotograf nie włożył pracy w zrobienie zdjęcia? Włożył, zapewniam Cię. I skoro publikuje na Flickrze, to może też mu się należy… tantiema za każdą odsłonę tak jak w przypadku utworu muzycznego? Uważasz, że robienie muzyki jest trudniejsze od robienia fotografii? Pałasz się jednym i drugim zajęciem, wiec z pewnością rozumiesz co mam na myśli. Sprzęt foto tani nie jest. Trzeba sporo zainwestować by gawiedzi pokazać profesjonalny fotoalbum. Pokazać, nie sprzedać. Ile zdjęć kupiłeś po obejrzeniu ich w internecie? Zapewne niewiele…. czyżby ni odstraszyła Cię…. ich cena?
Jeśli ze mnie wychodzi ignorancja to z Ciebie mentalność Kalego ;P Mi płacą: dobrze-ja płacić innym za ich pracę(ale nie muzyczną) -źle
@lavinka
Widocznie mam pecha, bo “skaczą” mi zazwyczaj po dwuletnim regularnym słuchaniu ale to oczywiście nie wina płyt tylko odtwarzacza.
Zmień odtwarzacz. Albo zacznij szanować płyty. Niektóre z moich CD mają już 12 lat i grają.
Robienie kopii = piractwo.
Brednia.
Nawet na własny użytek.
Brednia.
Zrobienie mp3 z legalnej płyty – też.
Brednia.
Czyżbyś o tym nie wiedział?
Wiem jaki jest zakres dozwolonego użytku w Polsce, Niemczech i większości krajów UE. I stąd wiem, że to co napisałaś powyżej to brednie. Może trochę doczytaj, to nie będziesz się błaźnić wypisując takie rzeczy.
Czyli kto na tym zyska? Nie Last fm.
No właśnie Last.fm. Pozbędą się masy pryszczersów, dla których muzyka nie jest warta dwóch piw w knajpie za miesiąc, nie trafiają do nich reklamy (bo przecież nie kupują płyt) a tylko obciążają serwery.
Jeśli chcesz korzystać z lastfm to jest obowiązkowy.
Ja w tym momencie skwituję dyskusję krótkim pytaniem: Rżniesz głupa, czy Ty tak na serio?
Widzisz, ale tutaj nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Wyobraź sobie, że bierzesz aktywny udział w rozwoju jakiegoś pubu, czy klubu. Namawiasz znajomych, pomagasz przygotować jego wystrój, skrzętnie dobierając plakaty, czy inne drobiazgi. Przyzwyczaiłeś się do tego miejsca, dlatego często je odwiedzasz, ale pewnego dnia zastajesz zamknięte drzwi. Zmienił się właściciel klubu, teraz musisz zapłacić za wejście, a żeby było ciekawie, ludzie z Krakowa i okolic są zwolnieni z tegoż obowiązku. Jak się czujesz?
A teraz wyjaśnijmy kilka spraw, które pominąłeś. Za wspomniane 3 Euro nie posłuchasz utworów swojej ulubionej kapeli, o nie – będziesz musiał się zadowolić piosenkami podobnych wykonawców wśród których tylko okazjonalnie pojawi się żądany wykonawca. To tak jakbyś kupił w sklepie płytę Comy, a na krążku znalazł składankę m.n z utworem „No pokaż na co Cię stać” autorstwa Feel. Do tego od jakiegoś czasu w serwisie nie można płacić kartą kredytową, a jedynie poprzez PayPal. Wsparcie dla urządzeń przenośnych poza wielką trójką to również przeszłość.
Gdybym o tym nie wiedział od razu przyznałbym Ci rację, ale niestety prawda jest troszkę bardziej skomplikowana niźli to zaprezentowałeś we wpisie.
@ulth
Widzisz, jako, że nie jestem jakimś tam wielkim kinomanem – w moim przypadku jest to zjawisko marginalne.Wypożyczalnie video ? U mnie w mieście jest bodajże jedna (33 tyś. mieszkańców) i nie po drodze mi do niej…Kino – ok.Tyle, że raczej trudno w nim o projekcje ambitnych filmów a takie staram się oglądać…
Taką mam “etykę” – nie czuję, żeby ktoś był zubożony gdy obejrzę sobie z ciekawości spiracony “hit” typu Batman, itp.,
Starasz się oglądać ambitne kino, takie jak blockbustery typu Batman, które są zbyt ambitne, żeby znalazły się w wypożyczalni video, do której zresztą Ci nie po drodze, a Twoja etyka mówi, że to wystarczający powód, żeby po prostu zapytać torrenta.
I wszystko jasne. Jak jeszcze ktoś będzie mnie kiedyś pytał, dlaczego Apple, Amazon i inni sprzedawcy muzyki i filmów traktują Polskę jako rynek IV kategorii gdzieś pomiędzy Malezją a Afganistanem, to będę im cytował Ciebie i Lavinkę.
miasto-masa-maszyna
.
Czytaj proszę ze zrozumieniem.
To, że dałem przykład „Batmana” – nie oznacza, że to on się zalicza do kręgu tych ambitnych…
Batman, Rambo – kto na tym traci? Artyści ???
A filmy – te ambitne, zwykle nie są dystrybuowane na skalę masową a nawet trudno je kupić…bo ich nikt nie wydaje.
I co z nimi? Są skazane na wieczne zapomnienie ?
Nie….:).
@Sentinel: masz trochę racji ale też trochę gadasz bzdury. Argumenty o przyzwyczajeniu nie trafiają do mnie. Rzeczy o których wspominasz, czyli konta zespołów scrobblowanie, informacje o koncertach, komentarze itp. pozostają darmowe. Tak więc jak to określasz „klub” pozostaje darmowy, nikt Cię z niego nie wyrzuca. Prawda nie jest więc też taka jaką Ty przedstawiasz.
Nie napisałem, że LastFM udostępnia płyty wykonawcy, cały czas mówimy o radiach, playlistach – o których pisałem w moim tekście. Jeśli wspomniane playlisty układane przez LastFm były do bani, to w ogóle nie byłoby tematu, gdyż nikt by nie płakał z powodu wprowadzenia opłat.
Niestety Lavinko, przyłączam się do pytania, które zadał miasto-masa-maszyna.
Zwłaszcza głupio i dziecinnie brzmi Twój zarzut o filozofię Kalego. Zdjęcia przeglądam głównie za pośrednictwem publicznych galerii jak Digart, DeviantArt, PLFoto, Flickr. Wrzucając tam zdjęcia godzisz się z regulaminem i z tym, że każdy te zdjęcia może oglądać za darmo. Twoja argumentacja jest na poziome „jest tak jak mi się wydaje i już…”
Co do pytania dotyczącego muzyki i fotografii, to wybacz protekcjonalny ton, ale widać, że o jednym i drugim nie masz pojęcia. Zdziwiłabyś się ile trwa proces nagrywania utworu na poziomie takim, żeby go można było wydać na płycie. Przygotowanie jednego singla może zająć tygodnie albo nawet miesiące.
Przygotowanie płyty i drukowanego albumu zdjęciowego to już proces o porównywalnym nakładzie czasu a czasami i finansów, ale albumy drukowane kupuję raczej w księgarni lub antykwariacie a nie „ciepłe na rynku” (bo i takich nie ma).
Ja nie będę płacił za lastFM. Ale nie dlatego, że „oni są źli”. Za robotę należy się zapłata. I tyle. 3 jurki miesięcznie to niewiele. Wystarczy zrezygnować z kilku piw.
Ja nie będę płacił z prostego powodu: mało interesującej mnie muzyki (jak słucham polskiego rocka to w kółko kilkanaście utworów lata). Kiepskie algorytmy dobierania utworów (raz Republika, raz rap, którego nie znoszę!), jak miałem ochotę posłuchać podobnych do „Dead Can Dance” to szybko przeszło do reage (skąd w moich zainteresowaniach reage?).
Za to (przynajmniej na razie) dobrze mi się słucha stacji „Polski Rock” w miastach muzyki…
Eh… Gdyby LastFM miał bazę muzyki jak wspomniane Miasta Muzyki, takie algorytmy i funkcjonalności (kilka kanałów profilowanych) jak Pandora to bez problemu płaciłbym te 3jurki za miesiąc.
P.S. Większość negatywnych komentarzy dotycząca tematu chyba nie dotyczy samych opłat, ale tego że 3 kraje płacić nie muszą. Nie przeglądałem wszystkiego na blogu lastfm ale taka jest chyba tendencja.
Dokładnie, jeśli Ci coś nie odpowiada to nie płacisz i nie korzystasz.
Tak jak pisałem w tekście, muzyka nie jest za darmo, nawet jeśli końcowy użytkownik za nią nie płaci. Być może LastFM wynegocjowało lepsze warunki w USA, UK i Niemczech czyli w krajach gdzie znajdują się centrale największych koncernów muzycznych.
@SenTineL
Widzisz, ale tutaj nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Wyobraź sobie, że bierzesz aktywny udział w rozwoju jakiegoś pubu, czy klubu. Namawiasz znajomych, pomagasz przygotować jego wystrój, skrzętnie dobierając plakaty, czy inne drobiazgi. Przyzwyczaiłeś się do tego miejsca, dlatego często je odwiedzasz, ale pewnego dnia zastajesz zamknięte drzwi. Zmienił się właściciel klubu, teraz musisz zapłacić za wejście, a żeby było ciekawie, ludzie z Krakowa i okolic są zwolnieni z tegoż obowiązku. Jak się czujesz?
Jej, jakbym miał zliczyć fajne puby do których mam sentyment a których już nie ma albo się spsiły to by wyszła cegła grubości „Lodu” Dukaja. Takie jest selawi, mon.
@MacKozer: Ależ ja tu zwracam uwagę przede wszystkim na wkład szarego użytkownika w rozwój serwisu, który teraz poniekąd odwraca się do niego plecami.
No dobrze, dopracujmy moją alegorię. Z klubu nikt Cię nie wyrzuca, ale z pomieszczenia, w którym gra muzyka, jak najbardziej. Przedstawiłeś wyłącznie jeden punkt widzenia. Ja staram się zrozumieć sfrustrowanego użytkownika, który np. od dawien dawna przesyłał zdjęcia artystów, dodawał opisy, tagi, czy inne tego typu „drobiazgi”.
A playlisty itd, cóż 3 Euro, za radio (właśnie „radio”) to dużo.
ale te rzeczy dalej są za darmo. 3 Euro za dostęp do całej biblioteki muzycznej iTunes? Przesadzasz… więcej wydasz na piwo siedząc jeden wieczór w knajpie…
Nie masz chyba świadomości jednego, że muzyka nie jest za darmo, nawet w knajpie w której przesiadujesz, jej właściciel płaci tantiemy Zaiksowi – musi, bo inaczej trafi do sądu. Odbiera sobie tę opłatę w cenie piwa, które u niego pijesz.
poza tym porównanie do knajpy, klubu jest mocno nie trafione. Muzyki większości z zespołów możesz sobie dalej posłuchać za darmo choćby w MySpace czy YouTube.
Nikt nie zabrania Ci mieć otwartych dwóch serwisów w kartach tej samej przeglądarki.
@MacKozer
Być może LastFM wynegocjowało lepsze warunki w USA, UK i Niemczech czyli w krajach gdzie znajdują się centrale największych koncernów muzycznych.
Ja myślę, że przyczyna jest bardziej prozaiczna. A konkretnie dwie przyczyny:
1. W tych krajach jest sensowny procent dobrowolnych subskrybentów (sam płacę dwie subskrypcje – dla siebie i żony).
2. W krajach, w którym ludzie kupują płyty a filmy oglądają w kinach, na płytach z wypożyczalni, a potem jeszcze kupują te, które lubią, przychody z reklam tychże towarów są wystarczająco duże. Zauważ, że w tych krajach zachowano dwa tryby – darmowy z reklamami i subskrypcyjny bez reklam. Widocznie obie formy się opłacają. A kto w Polsce zapłaci za reklamy muzyki kierowane do targetu, dla którego muzyka nie jest warta 15PLN/mc?
Tak, muzyka nie jest za darmo, ale za korzystanie z Jamendo.com, Jango.com oraz chociażby strumień Roxy Rewind, płacić nie muszę.
@sentinel
There’s no such thing as free lunch. Wydoroślej chłopaku.
@Sentinel: za korzystanie z LastFM też płacić nie musisz. Jedynie jedna z funkcji tego serwisu stanie się płatna. LastFM poza funkcją radia internetowego to też bardzo wygodny serwis informacyjny o muzyce oraz – serwis społecznościowy, a te funkcje dalej są za darmo.
W swoich komentarzach przeinaczasz fakty, i sugerujesz że LastFM stanie się w całości płatnym serwisem, a to zwyczajnie nie prawda.
@miasto-masa-maszyna: masz sporo racji, jednak zauważ że płatnym abonamentem objęte są także kraje bogate. Kryterium narodowe, a dokładnie cech narodowych, jakoś do mnie nie trafia.
Prawda leży pewnie gdzieś po środku, a fakt, że w tych 3 krajach znajdują się centrale większych i mniejszych wytwórni na pewno nie jest bez znaczenia.
@MacKozer: Może faktycznie mój komentarz miał taki a nie inny oddźwięk. Po prostu dla mnie Last.fm to przede wszystkim spersonalizowane radio internetowe. Innymi słowy jeśli zapowiedzi autorów wejdą w życie, przestanę odwiedzać ten serwis. Tyle ode mnie.
@mackozer
jednak zauważ że płatnym abonamentem objęte są także kraje bogate.
Ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Włochy nie są najbiedniejszym krajem UE, a Amazon nie chce otworzyć lokalnego oddziału tłumacząc się poziomem piractwa w tym kraju.
Kryterium narodowe, a dokładnie cech narodowych, jakoś do mnie nie trafia.
Nie mam w ogóle na myśli narodów ani cech narodowych – raczej sytuację gospodarczą i prawną w tych krajach.
Prawda leży pewnie gdzieś po środku, a fakt, że w tych 3 krajach znajdują się centrale większych i mniejszych wytwórni na pewno nie jest bez znaczenia.
Pewnie tak, bo skoro USA i GB to czemu nie Kanada czy Australia, o Japonii nie wspominając… Zgadzam się, że prawda pewnie leży po środku
@mackozer
Pewnie tak, bo skoro USA i GB to czemu nie Kanada czy Australia, o Japonii nie wspominając…
Kontynuując własną myśl: może inne bogate kraje mają po prostu za mało procent użytkowników na laście? Włochy, Hiszpania czy Holandia mają bardzo liberalne prawa antypirackie skutkiem czego nawet taki Amazon nie chce utworzyć oddziału włoskiego – czyli Last.fm może ich podciągnąć pod „trzeci świat” mimo bogactwa. Taka Kanada to w gruncie rzeczy mały liczebnościowo kraj, więc mały rynek (podobnie Szwecja, Norwegia itp.). Z kolei Japonia to rynek bardzo hermetyczny, mocno lokalny, być może też nie jest dla Lasta żadnym potentatem jeśli chodzi o liczbę użytkowników (podobnie zapewne inne bogate kraje Azji). Pozostają… te trzy: USA, GB i DE ;-]
Moim zdaniem jednak argument, że chodzi o kraje w których po prostu rynek jest duży i da się odpowiednio drogo sprzedać reklamy, jest dość silny.
Mnie zastanawiają dwie rzeczy: Niemcy i jeszcze dwa kraje są zwolnione z tych opłat – czemu?
Druga rzecz – wielu wykonawców dodało swoje pełne utwory (pojedyncze bądź pełne albumy). Czy w takim razie zostaną one usunięte? Czy powstanie kanał „dla ubogich”?
Nie mam nic przeciwko płaceniu, jakiś czas temu rozważałem wykupienie abonamentu w Last.Fm. Teraz owa opcja wzrosła.
Śmieszą mnie płacze osób posiadających „kolekcję” 600 mp3 „zajumanych” z sieci. Mnie też to nie ominęło, jednak od jakiegoś czasu mocno wszedłem w netlabele i zakupy (a można wyłapać okazyjne ceny – MM, Allegro czy promocje w UK – więc da się). Pierwsza sprawa iT pokazuje mi 24 dni słuchania muzyki bez przerwy i bez powtórzenia, co już teraz jest niemożliwe do zrealizowania. To za co płacimy bardziej doceniamy w pewien sposób
Niemcy i jeszcze dwa kraje są zwolnione z tych opłat – czemu?
Dyskutujemy o tym z Miasto-masa-maszyna od jakiegoś czasu
Druga rzecz – wielu wykonawców dodało swoje pełne utwory (pojedyncze bądź pełne albumy). Czy w takim razie zostaną one usunięte?
Tak jak pisałem, nie ma nic za darmo. To, że dotąd końcowy użytkownik nie płacił za odsłuchanie całych utworów, nie znaczy, że nie płaciło za to LastFM. Jestem niemal pewien, że wszyscy wykonawcy, którzy dodali swoje utwory do LastFM będą lub czerpią z tego tantiemy. Sprawdziłem nawet profile zespołów, które nie mają żadnego kontraktu i nie znalazłem ich muzyki na LastFM. Właściwie muzyka dostępna w tym serwisie, to ta, którą chronią prawa autorskie i reprezentuje stowarzyszenie typu ZAIKS lub wytwórnia płytowa (choćby mała). Dlatego nie sądzę, by którykolwiek artysta wycofał swoją muzykę z LasfFM
mam sporo mp3 na moim macu, wiekszosc to ripy moich plyt. Nie zdazylo mi sie nie kupic plyty z muza, ktora mi weszła. Ale oczywiscie pracujac w muzyce, mam dostep do CD i DVD, wiec korzystam i ripuje co moze mi sie spodobac. A co spodoba – kupuję. Tak – mam muze, za ktorą nie płaciłem, ale jej ilość jest stala, bo ograniczona małym dyskiem i tym, ze coagle wiecej miejsca potrzebuje na video z koncertow i grafiki.
Co do decyzji last.fm – raczej mi sie nie podoba. Ale nie sądzę, bym miał jakoś szczególnie ubolewac nad faktem tych 3 euro. Lasta nie słucham często – raczej potrzebuję go do szukania podobnej do lubianej przeze mnie a nieznanej mi muzy.
Jeśli więc ktoś wkłada pracę w serwis, powinnien też mieć za to jakąś zapłatę.
MacKozer – moja muzyka była do odsłuchania w pełnym formacie, nie pobieram z tego tytułu profitów. Czas to zmienić?
To, że nie pobierałeś z tego powodu profitów, to był tylko Twój wybór. Moim zdaniem masz do tego pełne prawo – to tylko od Ciebie zależy czy się na to zdecydujesz i czy słuchacze będą chcieli ją kupić… a to już nie mnie oceniać, nic Twojego nie słyszałem.
Ok, mam świadomość tego. Jedynie pytanie retoryczne brzmiało – co z takimi ludkami jak ja – wypadam z obiegu czy będziemy dostępni dla każdego. Tyle.
A co do słuchalności – linki są, częstuj się -> http://www.arciv-ev-noise.net
Z tą „komuną” to chyba niezbyt trafne porównanie…Popatrz tylko na ilość kręconych filmów przed rokiem 89 a filmy teraz (nafaszerowane amerykańskim syfem),nie do końca się z tobą zgodzę ,że artyści dostawali g…no za swoją pracę,że zasówali za darmoche dla ludu pracującego.
Nie jestem komunistą ale twoje stanowisko kojarzy mi sie trochę z p.Pietrzakiem…. chyba ,że to było takie sobie luźne porównanie…
Zaz, bo w Polsce komunizmu jako takiego nie było… a przynajmniej nie w latach 70 i 80tych, więc nic dziwnego, że masz mylne wrażenie.
To o czym pisałem, to o komunistycznym podejściu do świata, że wszystko jest za darmo, należy do ludu i nie trzeba za to płacić, a artyści pracować mają w czynie społecznym.
Ty wytkasz mi jakieś porównania do systemu państwa i sytuacji artystów… nigdzie o tym nie pisałem w moim tekście.
Myślę ,że to jest po prostu zwykła ludzka pazerność (i w komunizmie i każdym innym izmie) i userów i firm typu zaiks czy ria….artyści są pomiędzy – czasem przechylając się w jedną stronę np. jamendo a czasem w drugą … Przepraszam ale sam tytuł jest dla mnie mylący,kojarzy mi się z polską „komuną”,polskimi artystami (tymi od ludu pracującego) i odcinaniem kuponów w stylu Pietrzaka i jemu podobnych żartownisiów.
Po pierwsze – kope lat. Pamietasz? Taka grupka tolkienowska itp itd
No ale ja nie o tym.
Naleze do osob, ktorym last strasznie podpadl. I nie mowie tu o samym wprowadzeniu oplat. Sam bylem subskrybentem przez 2 ostatnie lata: placilem, bo serwis mi sie podobal i chcialem, zeby sie rozwijal. Ba – kupowalem tez subskrybcje przyjaciolce.
Miesiac temu zrezygnowalem jednak z przedluzenia subskrybcji. Czemu? Pierwszym powodem byla zmiana serwisu. Glownie zmiana graficzna – poszatkowanie strony i zminimalizowanie niektorych, bardzo fajnych funkcji. Przyklad? Sasiedzi. Dzis zupelnie zapomniani, jedna z malo popularnych zakladek z lewej strony. Kiedys jeden z najwazniejszych „punktow programu”. Coz, teraz wazniejsze jest pole „o mnie”. Sklamalbym jednak, gdyby taki duperel mial zawazyc nad rezygnacja z subskrybcji. Mimo to w lutym probowalem ja przedluzyc, ale…
1. Okazuje sie, ze last.fm zrezygnowal z mozliwosci zakupu subskrybcji „dla kogos”. Ot tak. Nie, bo nie.
2. Zrezygnowano z dotychczasowych form zaplaty zostawiajac tylko jedna – PayPal.
Nie chce sie bawic w Paypala. Kiedys z niego korzystalem i mam zle wspomnienia. Chcialbym zwyczajnie zaplacic karta. No coz, nie da sie. I ok – zrezygnowalem z subskrybcji bez zalu.
Ale nie – last idzie kroczek dalej. Dzieli uzytkownikow na „cywilizowanych” i „niecywilizowanych”. „Niecywilizowani” maja teraz placic za cos, co „cywilizowani” maja za darmo. Juz ktos na forum lasta dal taki przyklad: ciekawe czy jak zorganizujesz koncert i powiesz „No dobra, to ludzie z UK wchodza za darmo, a reszta placi 3 Euro” to wszyscy beda poslusznie placic, czy moze… wypomna Ci niesprawiedliwosc.
Jeszcze lepiej! Zeby jeszcze forma zaplaty byla sensowna. Ale nie: znow mamy tego glupiego Paypala, ktory zwyczajnie nie dziala z polowa kart kredytowych (w skali globalnej oczywiscie). Nie wiem, nie rozumiem jak mozna bylo podjac tak idiotyczna decyzje…
Reasumujac: nie boleje nad tym, ze to wielka suma, na ktora nie bedzie mnie stac. Boleje, ze szefostwo Last.fm podjelo szereg zlych decyzji i niszczy cos, co kiedys uznawalem za serwis idealny. Cos co chcialem wspoltworzyc (dodajac informacje o artystach, o koncertach, piszac recenzje), co wspomagalem finansowo… dzis widze korporacje, ktora zrobila mnie w konia.
Uch, rozpisalem sie, a zeby jeszcze zakonczyc klamra: Twoja meksykanska historia trafila sie i mi, w Damaszku http://picasaweb.google.com/OioAlbum/Syria01Damaszek#5257077141463257634
pozdrawiam
Tak, pamiętam
wracając jednak do samego LastFM… zauważ, że mój tekst nie tyczy się samej polityki LastFM. Czy nam się to podoba czy nie, jest i była to firma, która ma zarabiać.
Ma do tego święte prawo…
W moim tekście nie opisałem użytkowników, którzy narzekają na utrudnienia związane z funkcjonowaniem LastFM, a tych, którzy narzekają na fakt, że muzyka będzie dostępna poprzez system subskrypcji,
a szczególnie tych, którzy prezentują pozycję roszczeniową, że muzyka dla nich musi być za darmo.
Nie zgodzę się z pretensjami dotyczącymi podziału na kraje, które nie płacą – USA, Wielka Brytania i Niemcy i tymi, które płacą. Opisałem to dokładnie – we wspomnianych krajach znajdują się centrale niemal wszystkich wytwórni płytowych, stąd z pewnością LastFm łatwiej się z nimi dogadało, choćby dzięki temu, że będzie im łatwiej pilnować opłat z tytułu tantiem. Będąc na miejscu wytwórnie mają też niemal bezpośredni kontakt z organizacjami broniącymi praw artystów. Wystarczy dodać do tego argumenty przytoczone przez miasto-masa-maszyna. To, że we wspomnianych krajach znajdują się centrale dużych wytwórni płytowych wynika także z faktu, że są to chyba największe rynki muzyczne (oczywiście mowa o muzyce legalnej).
Nie widzę tutaj, żadnego podziału na cywilizowanych czy nie cywilizowanych (choć oczywiście na liście krajów płacących za dostęp do LastFM można znaleźć kraje bardziej i mniej cywilizowane).
To, czy koncert jest dla widzów płatny czy nie, zależy od tego jak się management danego zespołu/organizator dogada z klubem. Na trasach koncertowych zdarzają się koncerty za darmo, podczas gdy 60 km dalej wstęp jest już płatny.
Obaj zgadzamy sie z tym, ze „pozycja roszczeniowa” jest bez sensu. Faktycznie – traca komuna. Ale wydaje mi sie, ze w tym przypadku wystepuje u niewielkiego procenta lastefemowiczow. Ludzie sie burza z innych powodow:
a) z powodu dyskryminacji
b) z powodu glupich decyzji
Ja sie burze z obydwu :>
Sytuacja „prawna” ktora opisujesz bylaby prowadziwa, gdybysmy mowili o sprzedazy plyt CD. Mowimy jednak o sieci internetowej, tworze „bezpanstwowym”. I stad sie bierze ta dyskryminacja: wszyscy jestesmy przyzwyczajeni, ze w internecie wszyscy uzytkownicy sa rowni. Kiedy kupuje jakas mp3: niewazne czy jestem z Kambodzy, czy ze Szwajcarii. Place ta sama cene. Oczywiscie – niektorym to bardzo nie w smak. Sa serwisy, ktore nie potrafia sie przestawic na myslenie „internet jest jeden” i tworza rozne utrudnienia („Ten film jest niedostepny dla twojej lokalizacji geograficznej”). Czy tego chcesz, czy nie – ograniczenia te sa sztuczne i wlasnie, dyskryminujace.
A co do koncertu: zgoda. Ale slyszales o koncertach „platno/darmowych”? Ja kojarze klimaty „Przyjdz w garnku na glowie a zaplacisz 5 pln”. Ale cos takiego jak „Jestes bialy – koncert za darmo”, „Jestes Polakiem – koncert za darmo” to skandal, prawda?
Zgadzam sie, ze „Szef mowi jak jest”. Jako wlasciciel, mam prawo miec fanaberie i zadna policja, czy prawnicy nie powinni mi mowic jak organizowac koncerty. Moj pub, moja umowa z muzykami. Jak szef lokalu ma ochote zrobic koncert na ktory blondyni wchodza za friko – spoko, jego wola. Ale niech sie nie dziwi, ze bruneci mu powiedza, zeby sie pocalowal…
Nie wszyscy skandujący na łamach serwisu narzekają na to, że trzeba będzie płacić za słuchanie radia, a raczej odbierają to jako przejaw dyskryminacji. Czy słusznie? Nie wnikam jaka jest prawdziwa przyczyna zmian wprowadzonych przez Las.fm, jedno jest pewne, na pewno chodzi o kasę.
Zastanawia mnie tylko jak za kilka tygodni będzie wyglądał serwis, który tak naprawdę tworzony będzie przez kraje ‘Trójkąta’? Bo to oni będą najwięcej scrobblować rekomendacji od Lasta, tym samym tworząc ranking czy statystyki. Nie sądzę, aby zbyt wielu skusiło się na subskrypcję, tym bardziej, że dostępna będzie tylko przez PayPal… Co śmieszne, pomimo wykupienia subskrypcji i tak nie otrzymasz pełnowartościowego towaru, który otrzymują za free amerykanie, brytole i niemcy – do czego przyznaje się sama załoga last.fm…
http://www.lastfm.pl/forum/21717/_/517178/1#f8966631
Nie zamierzam usuwać z tego powodu konta, ale zaczekam aż pojawi się jakaś ciekawa alternatywa dla ‘muzycznej rewolucji’…
Arletta, ale mnie nie obchodzi za bardzo czy polityka prowadzenia biznesu przez właścicieli LastFM jest słuszna czy nie. Mój tekst dotyczy pewnej postawy użytkowników tego serwisu z Polski i tyle.
@Oiolosse
Mowimy jednak o sieci internetowej, tworze “bezpanstwowym”.
Bezpaństwowość internetu to taki sam mit jak anonimowość w sieci.
Kiedy kupuje jakas mp3: niewazne czy jestem z Kambodzy, czy ze Szwajcarii. Place ta sama cene.
Kłamiesz. W iTunes płacisz inną cenę kupując z Niemiec, inną z USA a jeszcze inną ze Szwajcarii (nie wspominając już o tym, że w każdym z tych sklepów masz inną ofertę i rzeczy darmowe w USA w Europie bywają w ogóle niedostępne). Z Kambodży albo Polski nie kupisz w ogóle. Tak samo kupując empetrójki na Amazonie. Tak samo chcąc oglądać mecze polskiej reprezentacji na iTV. Tak samo… można by wymieniać długo.
Sa serwisy, ktore nie potrafia sie przestawic na myslenie “internet jest jeden” i tworza rozne utrudnienia (”Ten film jest niedostepny dla twojej lokalizacji geograficznej”).
Odwrotnie. Są branże w których z powodów prawnych nie da się utrzymywać iluzji, że „internet jest jeden”. Cyfrowa dystrybucja utworów audiowizualnych jest właśnie takim polem, na którym iluzja „jednego internetu” rozbija się o różne ograniczenia prawne z wyjątkowym hukiem.
Ale cos takiego jak “Jestes bialy – koncert za darmo”, “Jestes Polakiem – koncert za darmo”
„Jesteś kobietą – wstęp za darmo” – w połowie klubów z muzyką taneczną.
@Arletta
Nie wnikam jaka jest prawdziwa przyczyna zmian wprowadzonych przez Las.fm, jedno jest pewne, na pewno chodzi o kasę.
Welcome to the real world.
@Oiolosse: gdyby tylko mały ułamek użytkowników LastFM prezentował pozycję roszczeniową to bym nie wyraził w ogóle mojej opini z prostej przyczyny – poza scrobblowaniem i przeglądaniem informacji o koncertach nie korzystam bardziej z tego serwisu. Niestety, przytaczana przeze mnie pozycja roszczeniowa była dość powszechna, przynajmniej w moich obserwacjach.
Co do dyskryminacji, to na ten temat też się wypowiedziałem w moim tekście, jak i w dyskusji. Nie jest to dyskryminacja a jedynie taka a nie inna polityka biznesowa wynikająca z warunków ekonomicznych w danym kraju. Podobnie Apple nie udostępnia swojego iTunes Store w Polsce.
Czy decyzja jest głupia? To pokaże czas. Wg mnie jeszcze za wcześnie by wysnuwać takie opinie, choć z pewnością z punktu widzenia użytkownika serwisu można za takową ją uważać.
LastFM to zarejestrowana firma, która musi się rozliczać z organizacjami chroniącymi praw autorów/ściągającymi tantiemy w każdym kraju.
Dalajlama to nie gwiazda muzyki
W Internecie nie jesteśmy równi, tak jak w tzw. realu, determinuje to prawo danego kraju, sytuacja polityczna i warunki ekonomiczne, jak i – co jest nie mnie ważne – atrakcyjność użytkowników z danego kraju jako potencjalnych klientów.
Internet to rynek podobno do tego fizycznego, co więcej, często jest odbiciem sytuacji politycznej w kraju. Nie widzę jakichś globalnych protestów, że np. Google blokuje w Chinach strony chińskiej opozycji lub te dotyczące Tybetu. No tak, Tybet to nie LastFM
Wracając do koncertu, LastFM nie klasyfikuje dostępu wedle narodowości ale według kraju i jego sytuacji ekonomicznej. Polacy w USA, UK czy Niemczech mają tak samo bezpłatny dostęp do LastFM jak Niemcy, Anglicy, Szkoci, Pakistańczycy, Turcy, Meksykanie, Włosi i wszystkie inne nacje mieszkające w tych krajach. Wytaczając argument o dyskryminacji pod względem narodowości przeinaczasz fakty.
Jeśli wspomniani bruneci powiedzą szefowi klubu, żeby się pocałował to ich wola. Nie upoważnia ich to jednak do jawnego obnoszenia się z faktem okradania artystów – na zasadzie, nie sprzedacie mi biletu to sobie ukradnę, a o mniej więcej takiej pozycji roszczeniowej był mój tekst.
@miasto-maßa-maszyna:
Ja kupuje mp3, a nie jakies twory iTunesa
„Kłamiesz. W iTunes płacisz inną cenę kupując z Niemiec”
No sorry, to ze makowcy daja soba pomiatac to insza inszosc
„“Jesteś kobietą – wstęp za darmo” – w połowie klubów z muzyką taneczną.”
O, ladny przyklad. Znam dziewczyny, ktore uznaja to za dyskryminacje. Dziwi mnie to, bo w naszym kregu kulturowym przyjelo sie placic za kobiety. Jest to jakas niesprawiedliwosc, ale godzimy sie na nia bo wychowano nas w przeswiadczeniu, ze kobiety sa slabsze itp itd. Problem w tym, ze w naszym kregu kulturowym Niemiec czy Anglik nie roznia sie od Polaka.
„Nie widzę jakichś globalnych protestów, że np. Google blokuje w Chinach strony chińskiej opozycji lub te dotyczące Tybetu. ”
No prosze Cie. W sprawie Tybetu to ja osobiscie sie pofatygowac pod ambasade. I pokrzyczec „Precz z komuna” :> Tym bardziej nie podoba mi sie, gdy internet jest „odbiciem sytuacji w kraju”. Mialem przyjemnosc korzystac z ocenzurowanego internetu narodowego i tym bardziej jestem za „jednym, bezpanstwowym”.
Dobra: nie ma dyskryminacji ze wzgledu na narodowosc, a ze wzgledu na miejsce zamieszkania. Jakas roznica to jest, bo faktycznie jak ktos marzy o bezplatnym radiu, to moze sie przeprowadzic do RFN :>
A co do kradnacych brunetow: oczywiscie masz racje. Glupota tego czy innego serwisu piractwa nie usprawiedliwia.
I jeszcze swiezynka: marudzenie przynioslo skutek
Radio bedzie platne, ale dopiero jak last wprowadzi inne formy platnosci i mozliwosc oplacenia subskrybcji dla przyjaciela. Innymi slowy – spelnia moje warunki
Pojawił się nowy post na blogu Lasta dotyczący całej sytuacji http://blog.last.fm/2009/03/30/radio-announcement-revisited Niczego nie zmienia, ale przynajmniej więcej wyjaśnia. Pomysł opłat za pomocą SMS-ów bardzo mnie ucieszył
@Oiolosse
No sorry, to ze makowcy daja soba pomiatac to insza inszosc
Tak samo dają sobą pomiatać jak warszawiacy płacący za piwo w knajpie 12PLN a przecież w Koziej Wólce kosztuje 2.70PLN.
Ja kupuje mp3, a nie jakies twory iTunesa
Na zdrowie. Ja kupuję CD.
O, ladny przyklad. Znam dziewczyny, ktore uznaja to za dyskryminacje.
Przykro mi
Komentarzy nie chce mi sie czytac -moze juz kwestia zostala poruszona.
Sporo racji zawarles w swoim tekscie, ale moim zdaniem wladze last.fm ida na latwizne kazac placic za funkcje, ktora w zasadzie przyspozyla im tylu wiernych uzytkownikow. To wlansie na nich zbudowali przeciez tak bogta muzyczna baze. Szkoda ze sie nie wysilili i nie dodali jakiejs nowej funkcji, za ktora ludzie chetnie by placili. Stad moj sprzeciw wobec takiego obrotu spraw.
btw
Czlowiek nie lubi jak sie mu cos zabiera. Szczegolnie gdy to lubil i sie do tego przywiazal
…poza tym last.fma mial zawsze i ma nadal charakter pogladowo promocyjny. nie posluchasz tam calego albumu a jedynie pojedyncze kawalki. Jest to tez (a w zasadzie byla) swietna promocja dla artystow
@spider: argument za darmowym dostępem jako sposobem promocji to bzdura totalna, w ten sposób tmożesz tak samo wypowiadać się o torrentach, też w jakiś sposób to „świetna” promocja artystów…