iWoz – czyli jak opowiedzieć o swoim życiu w 10 minut
Posted on Lipiec 20, 2009 by MacKozer
Muszę przyznać, że bardzo rzadko zdarza mi się czytać autobiografie, a już niemal w ogóle nie zabieram się za pozycje pisane przez tzw. ludzi biznesu. Steve Wozniak jest co prawda inżynierem, który nigdy nie chciał być biznesmenem, jednak wydany został w cyklu wydawniczym zajmującym się raczej właśnie tego typu personami. Przyznam, że cierpię na chroniczne obrzydzenie marketingiem i jak ja to określam, marketingowym bełkotem. Stąd do książki iWoz podchodziłem z dużym dystansem.

Myślę, że nie trzeba czytelnikom przedstawiać szerzej osoby Stefana Wozniaka, inżyniera, twórcy pierwszego komputera osobistego Apple, oraz Apple II – największego przeboju do czasu rozpowszechnienia maszyn typu PC (wtedy nazywanych IBM PC), guru inżynierów, nauczyciela w szkole podstawowej no i oczywiście ikony popkultury.
Steve Wozniak, przy współpracy dziennikarki Giny Smith, opowiedział nam historię swojego życia jednym duszkiem. iWoz nie jest klasyczną autobiografią, napisaną przez osobę na co dzień parającą się piórem. To widać na pierwszy rzut oka. Całość napisana jest w bardzo chaotycznym stylu, przez większą część lektury, miałem wrażenie, że czytam stenopis monologu osoby, która ma opowiedzieć swoje życie w niemal dziesięć minut. Niekiedy wręcz miałem wrażenie, jakby przede mną stał nastolatek, który właśnie zażył amfetaminę i przebierając palcami i nogami, gada i gada. Oczywiście nie posądzam o tego typu praktyki Wozniaka, a nawet jeśli, to jest to jego prywatna sprawa i nie widzę w tym nic specjalnie szkodliwego. Kiepski styl w jakim Wozniak toczy swoją opowieść pozostawia zatem pewien niedosyt i rozczarowanie. Wszystko w tej książce opowiedziane jest zdawkowo, i za szybko.
Pomimo niedoskonałości stylistycznych książkę w dużej jej części czyta się jednak bardzo przyjemnie, tak jakby słuchało się opowieści. Mnie osobiście najbardziej interesował okres życia Wozniaka od lat najmłodszych do założenia Apple. Czytając iWoza miałem przed oczami sceny z różnych amerykańskich filmów opowiadających o zmyślnych dzieciakach, potrafiących coś razem zbudować czy zorganizować. Wozniak okazał się nie tylko bardzo inteligentnym dzieckiem, uczniem, studentem a wreszcie inżynierem, ale też kawalarzem, wcale nie do końca takim niewinnym. Przyznaje się on w swojej książce do kilku dowcipów i zrzucania winy na innych. Rozdziały, w których opowiada o swojej młodości, odkrywaniu inżynierii i robieniu kawałów, natchnęły mnie do spojrzenia we własną przeszłość i smutnych wniosków, jak wiele straciłem jako dziecko. Mój ojciec był inżynierem projektantem, niestety umarł kiedy byłem jeszcze bardzo mały – pozostało mi po nim kilka pełnych roczników Młodego Technika z lat siedemdziesiątych. I choć w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych zainteresowałem się komputerami, to jednak nikt żadnej inżynierskiej wiedzy nie miał mi jak przekazać ani tym bardziej tym zainteresować.
Wozniak opowiada też historię swojej znajomości ze Stevem Jobsem, która nigdy nie była przyjaźnią idealna. Wspomina na przykład o tym, że Jobs ordynarnie okantował go na kilkaset dolarów przy pracy nad grą Breakout dla Atari. Z zapartym tchem czytałem jego opowieść jak pracował nad Apple I i Apple II. Niestety rozdziały poświęcone firmie Apple i dalsze, należą moim zdaniem do zdecydowanie najsłabszych w całej książce. Opowieści o jego perypetiach w Apple, założeniu kolejnej firmy, dzieciach, żonach i rozwodach są po prostu nudne.
Wspomnieć też należy o polskim przekładzie. Tutaj niestety też nie jest różowo. Być może pewne moje negatywne wrażenia spotęgowane są przez sam język przekładu i jego jakość. Poza literówkami i innymi błędami językowymi (a tych w tekście nie brakuje), rażą pewne ewidentne błędy tłumaczenia, jak choćby fragment tekstu, w którym Wozniak opowiada o iPodzie – zdaniem tłumaczy pierwszy model wyposażony był w stację dyskietek i to było jakoby nowatorskie. Przyznam, ze pierwszy raz słyszę o tego typu konstrukcji – wydaje mi się, że chodziło tutaj raczej o zamontowany w nim dysk twardy. Skoro wydaniu książki patronowało Moje Jabłuszko, osoby odpowiedzialne za tłumaczenie mogły skonsultować pewne kwestie, co do których nie było pewności.
Nie jestem komputerowym geekiem czy fanbojem Apple, ani też typem marketingowca, dla którego tego typu pozycje to niejako drogowskazy wizjonerów (wierzcie mi, że znam takich, ba nawet z takimi pracowałem), stąd być może nie do mnie ta książka była adresowana i stąd moja dość krytyczna opinia na jej temat.
Steve Wozniak, Gina Smith: iWoz. Od komputerowego geeka do kultowej ikony.
Przekład: Anna i Olga Wojtaszczykowe
Wydawca: Studio EMKA, Warszawa 2009
|
|
-
SebaSonido
-
http://macoscope.net/ Daniel
-
http://www.iro.enetia.pl Iro


