Magia dwóch palców, czyli o Makach i iPhone bardzo prywatnie
Posted on Listopad 22, 2009 by MacKozer
Moja żona jest zadeklarowanym użytkownikiem PC, zdarzyło się jej nawet powiedzieć żartem „hi I am PC”, choć moim zdaniem jest o wiele bardziej atrakcyjna od Johna Hodgmana.
Komputery Mac są w naszym domu od około 2 lat. Żona oczywiście zainteresowała się iMakiem, kiedy stanął na moim biurku. Spodobał się jej systemowy dock i różne bajery, których Windows nie posiadał. Agnieszka nie jest jednak gadżerciarą, więc te wizualne wodotryski nie skłoniły ją do przesiadki. Kiedy na wiosnę kupowałem jej nowego laptopa był to oczywiście komputer PC. Kilka miesięcy później poszła na zwolnienie w związku z zaawansowaną ciążą, a ja przeniosłem się z robotą i laptopem do salonu. Nowy MacBook Pro 13″, poza wyjazdami czy pracą w terenie lub kawiarni, stał się komputerem salonowym. Jeśli chciałem zrobić coś na większym ekranie, siadałem za stojącym na biurku iMakiem, od kilku miesięcy jednak większość prac wykonuję właśnie na wspomnianym MacBooku Pro. Komputer od tego czasu leży zawsze pod ręką.

Kilka miesięcy temu zaczął się proces, któremu przyglądam się z zaciekawieniem. Żona coraz częściej sięga po mojego MacBooka Pro, gdyż jest bliżej niż jej laptop (zwykle chowany w szufladzie), a poza tym wygodniej się jej pracuje. Komputer odpala się natychmiastowo (nie wyłączam go tygodniami), a poza tym posiada magiczny gładzik. Żonie zdecydowanie wygodniej pracuje się na lżejszym i mniejszym laptopie, który do tego oferuje wygody niedostępne w tej formie w innych maszynach. Coraz częściej spotykam się z sytuacją, kiedy muszę poczekać na dostęp do MacBooka, bo akurat żona coś na nim pisze. Nie znaczy to oczywiście, że jutro czy za tydzień powie, że chce mieć Maca, w jej przypadku ten proces jest bardzo powolny. Nie wynika w żadnym razie z magii nazwy komputera i świecącego jabłka, a z czystego pragmatyzmu i wygody.
Podobnie rzecz się ma z iPhone. Kiedy rok temu dostałem w abonamencie nowego iPhone 3G, starego dałem żonie, która przez rok traktowała go głównie jako telefon, grając czasem w naszą ulubioną grę – Mahjonga. Sytuacja zmieniła się momentalnie po urodzeniu naszego syna, Olafa. iPhone stał się dla niej jedynym wygodnym rozwiązaniem notatnika pory karmień i wszystkich innych ważnych informacji dotyczących opieki nad dzieckiem. Odkrywa teraz świat mobilnego internetu. Karmiąc syna ma do dyspozycji tylko jedną rękę, w której iPhone sprawdza się znakomicie.
Myślę, że jeszcze długo będzie ona PC, a proces przechodzenia będzie biegł swoim tempem, i o to przecież chodzi i nigdzie się nam nie spieszy.

Comments (9)





Skąd ja to znam, he, he….
moją żonę po prostu poczęstowałem nowym laptopem mbp 13 i ciągle macha palcami, że taki sobie – ale problemy komputerowe już sama rozwiązuje – a gdy miała Tochibę z Vistą – ciągle mnie o coś pytała
Moja slubna tylko w wypadku pilnej potrzeby uzywala starego juz PC z XP, w praktyce raz na tydzien, dwa. Od kiedy kupilem jej MBP uzywa go codziennie (czasem mnie to juz drazni-obiady sie opozniaja!), a proces konwersji z PC… nie istnial. Po 2 dniach przestala o cokolwiek pytac, a teraz juz czasem „zagina” mnie znajomoscia zainstalowanych aplikacji. Swietny system dla laika.
Moja zona byla zmuszona do zmiany….sprzedalem laptopa PC i kupilem Macbooka 13 unibody….
Troszke bylo tlumaczenia na poczatku ale sie oplacilo; teraz gdy pytam czy chciala by wrocic na Winde to odpowiada NIE !
Ja tam nie wiem, moja zona uzywa tego co ma pod reka – osx, ubuntu, windows. Tylko ze mi sie trafił model z oznaczeniami mgr inż.
Moja małżonka to MAC-ówka, używa białego MB od dnia kobiet i raczej nigdy już nie wróci do świata PC
a komputerom z system z Microsoftu mówi kategoryczne NIE (… właśnie w Growl, pojawiła się informacja, że jest w sieci …)
ten wpis jest swietnym dowodem na to ze oporcz nowinek Mac’owskich znalesc mozna tazkze 100% bloga i to swietnego bloga. mackozer.pl ma juz od dawna w zakladkach i czyta z przjemnoscia!!! (wrecz nawe czuje sie jakos zwiazany emocjonalnie – taki ze mnie emocjonalny chłopczyna:P)
PS. MacKozer nie odpisales mi na YouTube na pytania/komentarze zostawione pod twoimi filmikami:P
@Łukasz: dzięki za miłe słowa. Co do YouTube, to generalnie traktuję to jako przechowalnię moich filmików, stąd na komentarze odpowiadam raczej na blogu
moja kobieta pozbyła się starego pieca i nabyła mini g4. Mimo, że wolniejszy, nie słyszałem nigdy narzekania, że coś nie działa albo że się zawiesił. Problemy się skończyły:)