Konsumpcja myszy na zimno, czyli kilka słów o Magic Mouse

Posted on Listopad 27, 2009 by

Najnowsza mysz multi-touch od Apple, czyli Magic Mouse, została już prześwietlona, zmierzona i dokładnie opisana na kilku poczytnych polskich makowych blogach oraz w najnowszym numerze magazynu Moje Jabłuszko. Większość z czytelników z pewnością wie o tym urządzeniu wszystko. Nie ma więc sensu pisać kolejnej dokładnej i szczegółowej recenzji, w której ponownie opisałbym to, o czym i tak wszyscy już wiedzą. Wstrzymywałem się z niniejszym tekstem dobrych kilka dni. Chciałem jak najdłużej i jak najintensywniej użytkować magicznego gryzonia od Apple. Po dwóch tygodniach ciągłego korzystania mogę już co nieco o niej napisać, zwłaszcza w porównaniu z innymi myszami, na których ostatnio miałem okazję pracować.

magicmouse-vs-logitech

To czego najbardziej się obawiałem, zanim jeszcze miałem okazję położyć dłoń na Magic Mouse, to jej kształt i wielkość. Wiele razy wspominałem, także i na moim blogu, jak bardzo moja dłoń nie cierpiała Mighty Mouse (obecnie już tylko Apple Mouse). Starsza mysz bardzo szybko, przez swój mało ergonomiczny kształt spowodowała dokuczliwy ból mojej prawej dłoni. Nijak się nie mogłem do niej dopasować, a sławna już wiecznie brudząca się, pomimo ciągłego mycia rąk, kulka scrolla dopełniła tylko reszty. Od dwóch lat korzystam z dużej myszy Logitecha, która spisuje się świetnie, nie tylko jako mysz, ale też perfekcyjnie leży pod moją dłonią, będąc dla niej wygodnym oparciem. Nowa mysz Apple – Magic Mouse – przynosi zdecydowaną poprawę. Nie jest to wciąż kształt jaki lubię, nie można tez mówić o oparciu dla dłoni jak w przypadku Logitecha, jednak z magiczną myszą pracuje się wygodnie i co ważne nie stwierdziłem żadnych objawów zmęczenia mojej dużej i ciężkiej dłoni. Praca z Magic Mouse, w przeciwieństwie do Mighty, jest bezbolesna.

Ze względu na swoje mniejsze rozmiary, Magic Mouse świetnie spisuje się w roli myszy dla mojego MacBooka Pro. Bezprzewodowe połączenie, możliwość schowania jej niemalże wszędzie oraz w miarę wygodny kształt, sprawiają, że stała się nieodłącznym partnerem mojego laptopa. Pewne obawy może wzbudzać szklana powierzchnia multi-touch, jednak jest ona wystarczająco wytrzymała. Nie przeprowadzałem na testowanym egzemplarzu jakichś drastycznych testów, nie rzucałem nią o ścianę, ani o beton. Faktem jest, że podczas testów kilka razy spadła na podłogę z wysokości około 1 metra na dość twardą wykładzinę. Mysz jest dalej w jednym kawałku, a multi-touch wciąż działa bez zarzutu, chociaż na szklanej powierzchni pojawiła się, wyraźnie widoczna pod światło rysa.

magicmouse-rysa

Działanie multi-touch zostało już szczegółowo przedstawione w recenzjach, jakie pojawiły się kilka tygodni temu. Dodam od siebie, że przewijanie tekstu lub stron na Magic Mouse to czysta przyjemność i żadna kulka czy kółko scrolla tego nie odda. Standardowo, systemowe oprogramowanie Magic Mouse nie wspiera środkowego przycisku, jednak z wykorzystaniem Better Touch Tool, cieszę się tą funkcją stukając w szkło dwoma palcami. Przyznaję, że wygoda tego rozwiązania kasuje działające mechanicznie środkowe przyciski we wszystkich myszach z jakich miałem okazję korzystać. Jest to niemal wszystko czego potrzebowałem – z innych gestów multi-touch właściwie nie korzystam i traktuję je raczej jako demonstrację możliwości tej technologii. Jest jednak rzecz, której mi w Magic Mouse brakuje, choć mogę się bez tego obejść – przycisk boczny, leżący pod kciukiem. W myszce Logitacha aktywuje on Expose, co przy pracy z wieloma oknami pozwala zaoszczędzić sporo czasu.

Magic Mouse jeszcze trochę brakuje do ideału, jest to jednak moim zdaniem pierwsza udana mysz Apple, która śmiało może konkurować z produktami innych firm, znanych przede wszystkim z produkcji wysokich jakościowo urządzeń sterujących. Jeśli wyobrazić by sobie wojnę małych gryzoni na dworze Apple, to Magic Mouse niesie swojej poprzedniczce totalną i rychłą zagładę, łącznie z wymazaniem jej w niedalekiej przyszłości z pamięci użytkowników. W temacie gryzoni Apple idzie zdecydowanie w dobrą stronę, choć ja dalej czekam na wskrzeszenie pomysłu z czasów 20th Anniversary Mac – klawiatury z gładzikiem (oczywiście w tym przypadku Multi-Touch).

Magic Mouse miałem przyjemność testować dzięki uprzejmości firm Apple i ComPress.

PuzzleMe

Comments (11)

 

  1. magott pisze:

    A którego dokładnie Logitecha masz?

  2. rost pisze:

    Z jakim makiem i z jakim systemem (Leopard/Snow) testowałeś tę mysz? Że pod Leopardem da się komendą w terminalu włączyć momentum scroll, to już wiem, ale ciekawi mnie, czy działa to w miarę stabilnie. W necie pojawiły się też sygnały, że w parze ze starszymi iMakami (2008) połączenie bluetooth lubi się od czasu do czasu wykrzaczyć. Te dwie sprawy mnie w zasadzie chwilowo powstrzymują przed zakupem Magic Mouse.

  3. MacKozer pisze:

    @rost: MacBook Pro 13″, Snow Leopard.
    @magott: nie pamiętam, a na myszce nie jest napisane, w każdym razie, duża mysz (widać ją w tle na górnym zdjęciu).

  4. zwolu pisze:

    Ja poszedłem do iSpotu obejrzeć mychę z nastawieniem, że to kiszka. Pobawiłem się nią kilka minut i muszę stwierdzić, że byłem mile zaskoczony. Kształt myszy mi odpowiada jej wysokość i kąty również. Powierzchnia jest miła w dotyku i sprawia wrażenie zbudowanej z jednego kawałka. Scroll to bajka natomiast nie potrafię dostosować swoich palców do zamiatania. Szkoda, że cena jest zaporowa :(

  5. Bartek pisze:

    Mysz która używa MacKozer to Logitech MX Revolution. Dla mnie Logitech bije na głowę MagicMouse.

  6. MacKozer pisze:

    @Bartek: dzięki :)

  7. Iro pisze:

    @zwolu Ja oglądałem tą mysz w Cortland i iSpot.
    Pierwszy kontakt robi wrażenie.
    Mysz jest śliczna, przewijanie bajeczne.
    Ale wszystkie negatywy odkryłem dopiero, od kiedy mam ją w domu.
    Skok przycisku jest męczący, zbyt wysoki i nieergonomiczny.
    Brak przycisku pod rolką podobno można zastąpić innymi sterownikami.
    Ale chyba najbardziej wkurzało mnie zasypianie. Wiem, że jest to dla dobra baterii, ale nie jestem do tego przyzwyczajony, gdyż mam mysz przewodową.
    Pytanie do posiadaczy:
    Czy wąchaliście Magic Mouse?
    Czy wasza też ma taki nieprzyjemny zapach?

  8. MacKozer pisze:

    @iro: wysoki skok wynika moim zdaniem z kształtu samej myszy, o czym w sumie pisałem. Logitech jest mimo wszystko wygodniejszy pod dłonią, choć Magic Mouse jest skokiem jakościowym bardzo wysoko w porównaniu z Mighty. Co do wybudzania, nie zauważyłem. Mysz działa natychmiast, nawet po wybudzeniu komputera. Problem miałem na przykład z myszą BT Microsoftu (która nota bene padła po pół roku użytkownia). Co do zapachu – testowany przeze mnie egzemplarz jest bezzapachowy. Co do trzeciego przycisku to spróbuj darmowego Better Touch Tool.

  9. velchinaski pisze:

    u mnie najgorsza rzeczą jest to ze mam wifi i bluetooth gryzie się falowo :) i jak włączę MM to transfer z 500KB/s spada na 20 szkoda ze robią wszystko na BT ja bym wolał na irda
    POZDR

  10. iSeb pisze:

    @velchinaski: Poważnie mówisz? Ja od długiego czasu używam myszy tylko na BT (do dwóch Maków) a sieć WiFi słyży nie tylko do dzielenia internetu ale też do archiwizacji danych na Time Capsule i przesyłania plików między komputerami oraz słuchania muzyki na zestawie audio przez AirPort Express. Wszystko bez żadnych zakłuceń i przeszkód.

  11. [...] Znajdująca się w zestawie myszka Magic Mouse już została przeze mnie opisana, tak więc odsyłam zainteresowanych do traktującego o niej tekstu. [...]

Leave a Reply