Wybierasz się ze swoim Makiem w Himalaje? Nie zapomnij apple ju!cz.

Posted on Grudzień 1, 2009 by MacKozer

Zdarzyło mi się kilka razy oglądać programy podróżnicze, relacje z wypraw w Himalaje, zarówno na ośmiotysięczniki jak i w doliny na pograniczu Tybetu i Nepalu, w których podróżnicy na bieżąco i na miejscu montowali swoje materiały filmowe na MacBookach Zastanawiałem się wtedy skąd biorą zasilanie w kolejnych bazach w drodze na szczyt K2 czy Mount Everest, nie widać było akumulatorów lub ciężkich prądnic benzynowych targanych przez Szerpów. W odwiedzanych przez inne wyprawy małych wioskach w głębokich dolinach Tybetu prądu też raczej nie było. Skąd zatem podróżnicy-filmowcy czerpali prąd potrzebny do naładowania ich MacBooków? Znalazłem na to odpowiedź. Jest nim apple ju!cz, rozkładany, miękki panel słoneczny.

Apple ju!cz

Apple ju!cz zależnie od wersji i modelu MacBooka pozwala na pełne naładowanie baterii w czasie od 8 do 12 godzin (panel słoneczny o wydajności 27 wat podłączony do MacBooka) lub nawet 6 godzin w przypadku modelu 55 watowego i MacBooka Air.Urządzenie niestety nie jest tanie – wersja słabsza kosztuje 700 dolarów, a mocniejsza aż 1200 USD. Faktycznie jednak świetnie się sprawdza w ekstremalnych warunkach, gdzie nie można polegać na liniach energetycznych, lub po prostu ich brak.  Zobaczcie sami jak wygląda polowe studio filmowe, gdzieś w Himalajach, napędzane właśnie przez tego typu panel słoneczny.

embedded by Embedded Video

YouTube - oglądaj w sewisie

Źródło: apple ju!cz

promuj

Comments (2)

 

  1. Łukasz mówi:

    czego to ludzie nie wymysla

    raczej tylko dla profesjonalistów bo i sama cena profesjonalna:)

    gdybym byl bogaty to moze bym rozwazał:)

    Narazie jezdzac pociagiem wystarcza mi bateria:)

  2. Parasit mówi:

    Kolejny pomysł mi ktoś ukradł, wymyśliłem to dobre 10 lat temu ! :)

Leave a Reply