Kategoria ostre treści znika z iTunesConnect

Posted on Luty 25, 2010 by

Dużo się ostatnio dzieje w temacie aplikacji zawierających nieodpowiednich treści – seks, erotykę czy zdjęcia kobiet w bikini. Śmieszy mnie tłumaczenie, że był to krok w dobrym kierunku, bo Apple usunęło śmieci z AppStore. Nie przeczę – tego typu aplikacje to w istocie śmieć, tyle że w sklepie internetowym Apple znajduje się o wiele więcej śmieci niż wspomniane pięć czy sześć tysięcy programów z miernej jakości erotyką. Krok Apple nie był wcale podyktowany usunięciem niskiej jakości aplikacji, gdyby tak bowiem było czystka dotknęła by o wiele większej grupy programów.

Wracając jednak do meritum, kolejnej wiadomości w tym temacie, wspominałem wczoraj o pojawieniu się w iTunesConnect kategorii Explicit dla aplikacji zawierających nieodpowiednie treści dla dzieci i młodzieży. Okazuje się, że była to wpadka Apple, które bardzo szybko ją usunęło. Jak podaje serwis GIZMODO, jeden z deweloperów otrzymał informację od Apple, że firma faktycznie myśli o jej wprowadzeniu, jednak nie stanie się to w najbliższym czasie.

Źródło: GIZMODO

  • http://blog.fotogenia.info BS

    „Śmieszy mnie tłumaczenie, że był to krok w dobrym kierunku, bo Apple usunęło śmieci z AppStore. Nie przeczę – tego typu aplikacje to w istocie śmieć, tyle że w sklepie internetowym Apple znajduje się o wiele więcej śmieci niż wspomniane pięć czy sześć tysięcy programów z miernej jakości erotyką.” ale tu nie idzie o zawartosc tylko czestotliwosc z jaka sie pojawiaja. to zupelnie jak ze spamem.

  • http://www.mackozer.pl MacKozer

    @BS: To żaden argument. Wszystkie one były zaakceptowane przez zespół zajmujący się weryfikacją aplikacji zgłoszonych do AppStore. Apple nie kierowało się więc tym kryterium. Kierowało się tyko i wyłącznie kryterium zawartości. Wybacz, ale tłumaczenie tego w inny sposób kojarzy mi się z „this is not a bug this is a feature”. Przykładów jest wiele (żeby było jasne – nie odnoszą się tylko do Ciebie) : nie było MMS-sów w iPhone – to dobrze, bo kto z nich korzysta, można było wysyłać tylko jedno zdjęcie przez mail z iPhone – to dobrze, bo trzeba wybrać to jedno wartościowe (kiedyś przy piwie spotkałem się z takim argumentem), Apple usuwa z dnia na dzień, bez znieczulenia kilka tysięcy aplikacji – to dobrze bo to śmiecie. To jest niestety jeden i ten sam typ argumentacji.

  • http://hyperreal.info Miranda McKennitt

    Bo Ty nie masz Jobsa w sercu, MacKozer. Ukoż się przed Jego Wolą i Twoje wątpliwości roztopią się jak wiosenny śnieg. Przyjmij do swojego serca Jobsa i prawda jego Cię wyzwoli…Błogosławieństwo Stiwowe posyłam ku Tobie.

  • mrminar

    :P

  • Krzysiek

    Nieźle – nawet wyznawcy się trafiają…

  • http://blog.fotogenia.info BS

    @MacKozer – bo zawartosc idzie w parze z czestotliwoscia. skoro mowimy o 5 czy 6 tysiacach tytulow – to znamy skale zjawiska. w appstore nie ma 5 tysiecy programow do puszczania bakow, 6 tyiecy czerwonych przyciskow itp. itd. nie wiesz tez nic o skali zjawiska – moze w kolejce do akcepracji lezalo kolejne 10 tysiecy? dlaczego wykluczasz taka mozliwosc? kilka miesiecy temu usunieto aplikacje jednego dewelopera ktory zatrudnial 26 osob i przygotowywal srednio 5 programow dziennie – kosztowaly 5$ i zawieraly kilka zdjec w stylu „Top Sexy Ladies” lub „Top Sexy Men” itp.
    http://www.przemekspider.com/2009/08/czystki-w-appstore.html i jeszcze jedno – ja nie pisze o tym czy to dobrze ze apple usuwa aplikacje czy zle ja pisze o tym dlaczego apple usuwa aplikacje. to zasadnicza roznica.

  • http://www.mackozer.pl MacKozer

    @BS: To dalej żadne argumenty. Choćby aplikacji z erotyką było milion, to nie było tutaj mowy o tym, że pisze je jeden deweloper hurtowo, poza tym nawet jeśli to i tak to żaden argument. Cytowana przez Ciebie czystka wynikała z łamania prawa autorskiego, a nie z faktu, że jego aplikacje zawierały średnio 5 zdjęć na krzyż. Z AppStore usunięto też aplikacje innego dewelopera, za fałszywe komentarze (pisałem o tym na blogu). To są zupełnie inne przykłady.

    Nie wykluczam, być może do akceptacji zgłoszono milion programów z paniami w bikini. Decydenci w Apple musieli zdawać sobie sprawę ze skali popularności erotyki i tego, że wpuszczenie jej do AppStore spowoduje eksplozję tego typu aplikacji. Czy sugerujesz, że Jobs i jego ekipa była aż tak naiwna, że tego nie przewidziała kiedy dopuściła tego typu aplikacje do AppStore?

    Jeśli Apple zatrudni Cię jako rzecznika prasowego, wtedy będziesz faktycznie pisał o tym dlaczego Apple usuwa aplikacje. Na razie są to tylko i wyłącznie Twoje domysły i przypuszczenia, moim zdaniem mocno naciągane w myśl zasady opisanej przeze mnie we wcześniejszym komentarzu.

    Twój tekst na blogu był dość jednoznaczny i stronniczy „dobrze się stało, że apple usunęło te śmieci” i nie ma co robić szumu o cycki.
    Nie ważne że rozstrzelano bez sądu i wyroku, ważne że rozstrzelano przestępcę. Większość szumu, którym wzgardziłeś w swoim artykule, nie tyczy się cycków a decyzji Apple i procedury.

  • http://blog.fotogenia.info BS

    to nie sa zupelnie inne przyklady – to wszystko przyklady na „easy money” ktore paru, parunastu lub paruset cwaniakow probuje zrobic wyswietlajac jotpegi. wiadomo ze tego typu aplikacje nie przynosza dochodu pojedynczo a dopiero wtedy kiedy wystepuja w wielkiej ilosci – dokladnie tak samo jak zwykly pocztowy spam. nie bronie ani cenzury obyczajowej w app store ani sensownosci applowskich decyzji o tym co dopuscic a czego nie – pisze o istocie calej tej „wielkiej sex-afery”. bikiniware to co do jednego shitware. nie chodzi tu wcale o erotyke – czego dowodzi pozostawienie playboya itp. wydawnictw a o programy w duzej ilosci i nedznej jakosci. moze to i domysly ale za to sensowne – nie stoja w sprzecznosci z faktami, z oficjalnym komentarzem schillera ani ze zwykla logika. nie ma tu tez zadnego sadu, przestepcy ani przestepstwa – apple jest wlascicielem app store i to apple wedlug swojego widzimisie wyznacza zasady jego funkcjonowania. mozna sie z nimi nie zgadzac, mozna o nich dyskutowac ale nie da sie ich obejsc inaczej jak podstepem trudno wiec miec do apple pretensje ze w takich sytuacjach reaguje. jak wiesz sam doswiadczylem tepego uporu „applowskich cenzorow” i nie mam dobrego zdania o calym procesie – apple popelnia tu mase bledow – co nie zmienia faktu ze ma on takze swoje zalety, wymusza zgodnosc z sdk, zapewnia bezpieczenstwo, pozwala usuwac ewidentne przekrety itd. itp. nic dziwnego ze jakis ulamek tych decyzji budzi kontrowersje – to po prostu druga strona medalu. ale mniejsza juz o to – wrocmy do cyckow. jeszcze raz zwracam uwage na fakt ze apple nie walczy z erotyka tylko z zalewem (5-6 tysiecy) smieci ktore wystepuja pod wspolnym mianownikiem – reszta appstorowego badziewia nie wystepuje w takich ilosciach, nie pojawia sie z taka czestotliwoscia i nie ma zadnego powodu aby cos z nim robic – i tak nie trafia na wysokie pozycje w rankingach. tymczasem „seksowne japonki” trafiaja i to jedyny sensowny powod dla ktorego ktos postanowil cos z tym zrobic. slusznie, nieslusznie – mozna dyskutowac. ale nie sposob zignorowac faktow – wysyp takich programow byl zauwazalny golym okiem a ich przeznaczenie oraz jakosc nie budza zadnych watpliwosci. to smieci a nie erotyka, wiecej, to smieci w duzej ilosci, to wreszcie spam a nie oprogramowanie. zamiast temu zaprzeczac lepiej popatrzyc na sprawe chlodnym okiem – wiem ze cycki utrudniaja koncentracje ale bez przesady…

  • http://void.jogger.pl/ Void

    „to nie sa zupelnie inne przyklady – to wszystko przyklady na “easy money” ktore paru, parunastu lub paruset cwaniakow probuje zrobic wyswietlajac jotpegi.”

    Brawo! Witamy w świecie wolnego rynku! :-D

  • http://blog.fotogenia.info BS

    rzecz w tym ze app store to nie jest wolny rynek – jest od poczatku i jawnie regulowany.

  • http://void.jogger.pl/ Void

    @BS: OK, punkt dla Ciebie. Chodziło mi o inną, prostą rzecz: skoro jest zapotrzebowanie na tego typu „aplikacje”, to i programiści je piszą. Biorąc pod uwagę, że Apple czerpie prowizję od ich sprzedaży, logika panów z Cupertino jest wyjątkowo pokrętna – odcinać sobie źródło łatwych pieniędzy. Hmm…

  • http://blog.fotogenia.info BS

    ale moja teza jest odwrotna – nie ma zapotrzebowania. erotyka i porrnografia sa tak latwo dostepne w sieci ze nikt ich nie sciaga i nie kupuje poza jakas % czy promilem ktory wynika po prostu ze statystyki. „latwe pieniadze” to wyobrazenie deweloperow – w praktyce to zapewne trudny, niewdzieczny i obciachowy kawalek chleba. zupelnie tak jak wysylanie spamu. apple wiec z niczego istotnego nie rezygnuje – wiecej – wlasnie dba o wlasny biznes filtrujac tego typu projekty przed albo i po fakcie. mowienie „nie” w kazdym biznesie jest co najmniej tak samo wazne jak mowienia „tak”. nie mozna zapominac ze app store to wlasciwie fragment iphona – a nie tylko zwykly sklep. jego zawartosc wplywa na iphona – jego mozliwosci, wizerunek itd. apple nie ma wiec zadnego interesu w tym zeby wciskac swoim klientom badziewia nawet jesli mialoby z tego 30% na czysto – bo to jest dzialanie ktore ma krotkie nogi.

  • http://www.mackozer.pl MacKozer

    @BS: easy money nie jest niczym złym, jeśli jest popyt (a był – o czym sam napisałeś w komentarzu), to czemu „paru cwaniaków” jak to określasz ma nie zarobić w sposób legalny, jeśli tylko nie łamią reguł i praw autorskich. Sprowadzasz naszą dyskusję, a raczej mnie jako dyskutanta do poziomu cycków pomijając istotny fakt, że te kilka tysięcy śmiecia (nie musisz tego powtarzać jak mantrę, gdyż sam o tych aplikacjach od początku w ten sposób się wyrażam) zostało zweryfikowane przez Apple i dopuszczone do obiegu. Jak już pisałem był to pierwszy raz kiedy Apple straciło w moich oczach, drugi raz to sposób jak się tych aplikacji pozbyło. Niekonsekwencja i czystka, zmiana zasad z dnia na dzień.
    Nie zgadzam się z Tobą, że Apple walczy w ten sposób z jak to określasz „cwaniakami”. Oni nie są i nie byli anonimowi. Nawet zakładając że te 5 tysięcy śmieciowych aplikacji napisał i zgłosił do Appstore jeden człowiek, to Apple o tym doskonale wiedziało. Jeśli przez dość długi czas nie usuwało jego programów, znaczy to, że nie łamały one żadnych zasad współpracy z Apple.

    Oczywiście AppStore to nie wolny rynek, jak się komuś nie podoba to nie nikt go na siłę nie zmusza do pisania aplikacji dla iPhone. Problem wynika po części z tego, o czym wspomina Gruber – Apple próbuje traktować Appstore jak Apple Store. Problem w tym, że większość akcesoriów i oprogramowania na Maki nie znajdziesz w Apple Store, ale możesz je legalnie, bez łamania zasad kupić gdzie indziej, a w przypadku AppStore nie ma legalnej alternatywy, a to już jakby nie było może naruszać zasadę wolnego rynku. To, że Appstore to prywatny rynek Apple, nie oznacza to że mamy być ślepi na to w jaki sposób Apple traktuje deweloperów, a właśnie cały proces wpuszczenia tego typu kontentu i wyrzucenia go z AppStore jest świetnym przykładem. Moim zdaniem – jak to nazywasz – bikinigate przyniesie właśnie pozytywny skutek, stworzony zostanie dział dla tego typu aplikacji.

    Bikinigate to afera nie o cycki, do której próbujesz ją sprowadzić, ale właśnie o sposób w jaki Apple traktuje deweloperów, choćby cwaniaków próbujących zbić fortunę na kiepskiej jakości erotyce zapakowanej w nędznej jakości aplikacje. Brak konsekwencji, niejasne zasady zmieniane z dnia na dzień.

  • http://blog.fotogenia.info BS

    „te kilka tysięcy śmiecia zostało zweryfikowane przez Apple i dopuszczone do obiegu. ” – zgadza sie i jesli mozna mowic o bledzie apple to wlasnie w tym momencie. co nie znaczy jednak ze nalezy w tym bledzie tkwic – prawda? co wiecej apple poluzowalo zasady przyjmowania aplikacji do app store glownie ze wzgledu na medialny rejwach – co zakonczylo sie w mysl przysloia „dajesz palec a biora cala reke”. cwaniactwo to nie jest kategoria ekonomiczna ale mentalna – cwaniak to ktos kto probuje zarobic wykorzystujac czyjas naiwnosc, nieuwage czy latwowiernosc. z zarabianiu pieniedzy nie widze niczego nagannego w zarabianiu pieniedzy cudzym kosztem – tak. legalnie mozna wciskac ludziom kit – i ta legalnosc w niczym tego nie usprawiedliwia. ale to na marginesie. „Bikinigate to afera nie o cycki, do której próbujesz ją sprowadzić, ale właśnie o sposób w jaki Apple traktuje deweloperów” – wlasnie nie. co najwyzej kolejny kamyczek do lawiny jaka od poczatku powstania app store spada na proces kolaudacji i reguly panujace w app store. w tej dyskusji wszystkie istotne argumenty padly juz dawno temu i cale to bikinigate nie przynosi niczego nowego. niestety albo stety app store to jest uklad „cos za cos” i w sytuacjach konfliktowych zaden deweloper nie ma szans w starciu z applowskimi decyzjami – przynajmniej tak dlugo jak dlugo nie naruszaja one prawa. apple decyduje o zawartosci app store tak samo arbitralnie jak o wadze czy kolorze obudowy iphona i nikt nic na to nie poradzi. naturalnym ograniczeniem tej „wszechwladzy” jest jednak rynek – przykrecanie sruby nigdy wiec nie jest pozbawione odpowiedzialnosci i ma naturalne ograniczenie. powiedzmy to sobie wprost – deweloperzy sa zalezni od apple – co napewno nie jest komfortowe – ale tez zapewnia uczciwe zyski. jednak apple takze jest zalezne od deweloperow – i dzieki nim osiaga zyski. ten uklad jest w rownowadze i wbrew pozorom jest raczej stabilny. i pozostanie tak dlugo jak dlugo zadna ze stron nie zacznie robic czegos bardzo glupiego. bikiniware nie zalicza sie do tej kategorii – wszyscy, lacznie z autorami ww. aplikacji wiedza ze to smieci tylko jakos malo kto o tym mowi – i to jest wlasnie blad ktory mnie irytuje i ktory sprowadza cala ta dyskusje do burzy w szklance wody.

  • http://justtouchit.posterous.com/ adamski

    A ja twierdzę że bikinigate nie ma tak jak hazard-gate. App Store jest pionierskim rozwiązaniem i zmiana zasad na bieżąco jest jedynym naturalnym sposobem kontroli rozwoju. Nie rozumiem o co tyle hałasu, wyrzucili ileś lichych aplikacji? Świetnie! Ktoś się wzburzył? Trącał go pies. App Store jest własnością Appla a nie ludzi i ma prawo robić co mu się żywnie podoba. Kapitalizm!