Apple iPad: Roswell Fighter – gra made in Poland

Posted on Maj 11, 2010 by

Jednym z nieśmiertelnych gatunków gier komputerowych, którego złote czasy przypadały na drugą połowę lat 80-tych i pierwszą połowę lat 90-tych ubiegłego stulecia, są to strzelanki (arcade shooter), w których kierujemy różnego rodzajem statkiem lecącym zwykle w jednym kierunku i napływających falach wrogich jednostek. W grach tych albo obserwowaliśmy akcję z góry, a nasz samolot lub statek leciał zwykle w górę – to znaczy tło przesuwało się w dół ekranu albo też lecieliśmy w prawo, a akcję obserwowaliśmy z boku. Zwykle w tego typu grach chodziło o to samo, dolecieć do końca albo przynajmniej jak najdalej po drodze niszcząc nie tylko pomniejszych wrogów ale też tzw. bossów. O sukcesie lub porażce tego typu gier decydowała zwykle dwuwymiarowa grafika, oprawa dźwiękowa oraz umiejscowienie akcji. W przypadku recenzowanej gry mamy do czynienia zarówno ze świetną grafiką 2d, umiejscowieniem akcji, a przede wszystkim muzyką. Mowa o polskiej produkcji Gamelab Innovation Center, pt. Roswell Fighter, która w wersji dla iPada właśnie pojawiła się w App Store.

Chociaż w grze chodzi teoretycznie o to samo co zawsze – czyli ustrzelenie jak największej liczby przeciwników i przeżycie, to tym razem wcielamy się w postać atrakcyjnej bohaterki, która za sterami typowego amerykańskiego rolniczego dwupłatowca rozpoczyna walkę z najazdem obcych na ziemię, których statek rozbił się podobno w Roswell w latach 50-tych ubiegłego wieku.

Ze względu na połączenie fabuły gry z historią o rozbitym statku kosmicznym w Roswell, wszelkie elementy graficzne poza samą akcja i oprawa dźwiękowa gry utrzymana jest w klimacie lat 50-tych. Przyznam szczerze, że muzyka wykorzystana w grze rzuca na kolana. Naszym zmaganiom z obcymi towarzyszą jak najbardziej gitarowe bluesy i rockandrolle typowe dla epoki – złapałem się już na tym, że uruchomiłem grę tylko po to by posłuchać sobie właśnie muzyki. Autorzy wspominają, że cała ścieżka dźwiękowa utrzymana jest w tym klimacie, to nie do końca jest to prawda, czasami usłyszeć można ciężkie granie – przy okazji spotkań z bossami. Tutaj jest trochę gorzej – gitary nie brzmią już tak dobrze, a i sam kawałek jest przeciętny – w takich miejscach wolałbym usłyszeć na przykład Hangar 18 zespołu Megadeth. Ten drobny szczegół nie zmienia całościowej oceny – muzyka w tej grze jest moim zdaniem nieprzeciętna i stanowi niewątpliwy walor.

Wracając jednak do samej esencji – czyli gry – miłośnikowi strzelanek nie trzeba nic więcej jak ładnej grafiki, ciekawych broni i atakujących przeciwników. Roswell Fighter dostarcza wszystkiego. Przesuwające się tło jest bardzo ładne i narysowane w wysokiej rozdzielczości – nie ma mowy o pikseolozie. Same obiekty latające, łącznie z naszym czerwonym dwupłatowcem wykonane są jako modele 3D. Początkowo atakują nas głównie proste samoloty śmigłowe, później pojawiają się coraz to nowe statki powietrzne obcych. Z racji, że latamy teoretycznie nad Strefą 51, a my jesteśmy intruzem, z ziemi atakują nas różnego rodzaju działka i wyrzutnie rakiet oraz dużo większe pojazdy obcych. W grze uważać musimy nie tylko na atakujących nas przeciwników, z nieba sypią się też na nas meteory. Poza zwykłymi działkami i karabinami (których liczba zmienia się zależnie od zebranych powerpacków), wspomagają nas też co jakiś czas skrzydłowi oraz superbronie (rodzaj wiązki elektrycznej, którą kosimy jak kosą wszystkich przeciwników oraz bomba, która także powoduje natychmiastową zagładę wszystkich wrogich jednostek na ekranie).

Sterowanie naszym samolotem odbywa się albo za pomocą kalibrowanego akcelerometru – poruszając iPadem sterujemy naszym samolotem, lub też za pomocą ekranu multi-touch – dotykamy w punkt ekranu, wskazując miejsce, w które ma przemieścić się nasz samolot. Muszę przyznać, że ta druga opcja jest dość karkołomna i lepiej wtedy położyć iPada na jakieś twardej płaskiej powierzchni – przez całą grę jeździmy palcem po ekranie. Zdecydowanie lepiej sterowało mi się samolotem za pomocą akcelerometru, choć i w tym przypadku wychylanie tak dużego urządzenia jest na dłuższą metę męczące. Zdecydowanie przydałaby się trzecia opcja – wirtualnego drążka sterowniczego w postaci okrągłego pola w lewym dolnym rogu ekranu.

Poza typową rozgrywką, w której latamy samolotem i niszczymy wrogie jednostki, pojawiają się też inne elementy zręcznościowe, kojarzące mi się z grami typu „tap tap”, w których musimy w odpowiednim czasie dotknąć oznaczonych pół na ekranie.

Wspomnieć na koniec wypada, że gra współpracuje z systemem Open Feint, dzięki któremu możecie zapisywać swoje wyniki na serwerach i mierzyć się z innymi użytkownikami.

Grę zdecydowanie polecam miłośnikom (ludzi wychowanych na komputerach 8 i 6-bitowych jest przecież sporo) jak i graczom, którzy nie spotkali się jeszcze z klasycznym arcade shooterem, Roswell Fighter to świetna okazja by zapoznać się z tym gatunkiem. Brawa dla naszych programistów, ciekawy jestem czy oni też wychowali się na Atarynkach, Commodorach 64 czy Amigach i Atari ST czy na absolutnym klasyku – ZX Spectrum.

Roswell Fighter dostępny jest zarówno dla iPada ($1,99) jak i iPhone ($0,99)

  • cyberangel1975

    ile można…
    gdyby tak ktoś zrobił w końcu gierkę w stylu starego Fallouta, iPad idealnie się do tego nadaje.