Apple iPad: magazyn Wired

Posted on Maj 30, 2010 by

Przyznam się szczerze, że napisanie recenzji pierwszego wydania magazynu Wired w wersji elektronicznej dla iPada nie jest zadaniem łatwym. Nie jestem do końca odbiorcą do jakiego skierowany, a przynajmniej tak mi się wydaje i nie chodzi mi tutaj o jego tematykę a raczej o to w jaki sposób redakcja Wired serwuje nam różne, zwykle interesujące tematy. Nie wiem czy powodem tego jest fakt, że wychowałem się technologicznie w czasach stosunkowo dawnych, czyli latach 80-tych, kiedy to w telewizji królowała nieodżałowana Sonda czy Spektrum a w kioskach wszelkie nowinki o technologi można było znaleźć w Młodym Techniku czy powstającej dopiero prasie poświęconej komputerom (o internecie i jego oddziaływaniu na kulturę masową czy życie w ogóle wtedy jeszcze nie było mowy). Wydaje mi się, że to, co mnie w jakimś stopniu odrzuca od Wired, zarówno w wersji papierowej jak i elektronicznej świetnie przedstawione zostało właśnie w jednym z artykułów jakie można przeczytać w Wired dla iPada. Pozwólcie jednak, że zacznę od początku.

Z Wired w wersji papierowej zetknąłem się tak naprawdę bardzo późno, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że magazyn wydawany jest od 1993 r., bo pierwszy egzemplarz wziąłem do ręki trochę ponad cztery lata temu. Kiedy wyjechałem na kontrakt archeologiczny do Irlandii wynająłem pokój u jednego z miejscowych komputerowych geeków, a zarazem popularnego irlandzkiego techbloggera. Jak pewnie się domyślacie stosy różnych magazynów zajmujących się technologią (w tym i Wired) można było znaleźć w toalecie. Tak zacząłem w miarę regularnie i za darmo przeglądać i czytać Wired podczas mojego dwuletniego pobytu na zielonej wyspie.  Jak wspominałem już wyżej, nie jestem jednak stałym czytelnikiem tego pisma chyba właśnie ze względu na formę jaką przybrało. Zbytnio mnie po prostu rozprasza i mowa tutaj zarówno o wersji papierowej ale szczególnie właśnie o pierwszym wydaniu dla iPada.

Przez ostatnie kilka dni do Wired na moim iPadzie miałem kilka podejść, za każdym razem dostawałem oczopląsu. Moim zdaniem odpowiada za to szata graficzna magazynu, zbytnie rozczłonkowanie tekstu oraz ogromna ilość bardzo krótkich informacji, często zbyt małych, by wypełnić nawet połowę strony, w związku z czym wolna przestrzeń wypełniana jest zdjęciami, ramkami czy innymi elementami graficznymi. Tekst często podzielony jest na kilka kolumn, tak wąskich że w jednej linii mieszczą się może z dwa lub trzy słowa.

Dużo do życzenia pozostawia też moim zdaniem czcionka. Strony w Wired, poza multimedialnymi dodatkami w postaci plików audio lub wideo są przygotowane na sztywno – podejrzewam nawet, że są to zwykłe pliki graficzne, efekt eksportu programu, w jakim elektroniczne Wired było złożone (Adobe InDesign ?). Wired nie daje nam więc możliwości zmiany czcionki czy powiększenia całej strony. Skazani jesteśmy dokładnie na to, na co zdecydowali się projektanci aplikacji. Niezbyt wygodna jest też nawigacja. Podoba mi się pasek podglądu zawartości magazynu (przedstawiony powyżej), na którym widać ile dany tekst lub dział zajmuje stron. Niekiedy, przeglądając magazyn strona po stronie prostu nie wiadomo ile dany dział zajmuje, co powoduje, że można przeoczyć którąś ze stron, zwłaszcza jeśli jest to zbiór kilku, niepowiązanych ze sobą krótkich tekstów. Wszystko to powoduje, że czytanie magazynu Wired jest dla mnie męczące. Dużo kolorowej grafiki, mała i niezbyt wyraźna czcionka, wszystko zlewa się w jeden wielki miszmasz (co nota bene świetnie przedstawia strona tytułowa magazynu, jaka pojawia się w chwili uruchomienia aplikacji), a szkoda… gdyż magazyn ma do zaoferowania przynajmniej kilka naprawdę interesujących artykułów na które jednak trafiłem za piątym czy dziesiątym razem. Wcześniej po prostu zwyczajnie umknęły mojej uwadze, natłok informacji i bodźców jakimi atakują mnie strony Wired dla iPada powoduje, że pamięć krótkotrwała się wyłącza i pewnych rzeczy nie byłem w stanie zarejestrować od razu. Wspominam o tym nie bez przyczyny, gdyż właśnie na artykuł poświęcony problemowi percepcji interaktywnych treści trafiłem dopiero dzisiaj rano. Mowa o artykule Chaos Theory Nicholasa Carra.

Kolejna sprawa, która mnie dość mocno irytuje w Wired dla iPada to ilość reklam. Niekiedy są to trzy a nawet cztery strony pod rząd. Co ciekawe, także i tutaj ani Wired ani reklamodawcy nie postarali się o lepszą nawigację. Niektóre z reklam zawierają więcej stron niż jedną. Te pozostałe strony raczej umkną uwadze czytelnika, nawet wtedy, kiedy odkryje ich obecność w widoku podglądu wielu stron.

Interaktywność magazynu ogranicza się właściwie tylko do możliwości odtwarzania treści multimedialnych, filmów, plików audio, wyświetlenia tłumaczenia komiksu itp. Same pliki są oczywiście ciekawe. Zarówno próbki muzyczne jak i filmowe. Nie mam im nic do zarzucenia.

Wired dla iPada to moim zdaniem aplikacja przeznaczona głównie dla miłośników czy stałych czytelników tego pisma. Choć wydane w wersji elektronicznej na najnowszy gadżet Apple, to jednak nie wykorzystuje moim zdaniem jego możliwości w sposób, który stawiałby je wyżej od tradycyjnego magazynu drukowanego lub od szeregu serwisów i blogów traktujących o podobnych tematach, a serwujących treści o porównywalnej jakości. W ich przypadku, nawet jeśli szata graficzna serwisu mi nie odpowiada, mogę jednak skopiować interesujący mnie artykuł do pliku tekstowego, serwisu Instapaper, czy choćby powiększyć lub zmienić czcionkę. Wired dla iPada mi na to w ogóle nie pozwala. Choć znalazłem w nim kilka naprawdę interesujących tekstów, to jednak czytanie ich czy dotarcie do nich było bardzo męczące.

Pomimo mojej negatywnej oceny, Wired wydaje się być sukcesem. Sprzedało się już podobno ponad 24 tysiące kopii. Kto wie, może kolejnej numery Wired sprzedadzą się w jeszcze większej liczbie w tak krótkim czasie. Być może jestem wyjątkiem, dziwakiem nienadążającym za technologią, wolę jednak treści podawane w bardziej przystępnej formie, nawet na iPadzie. Zawsze byłem zdania, że dobry projekt czyli opakowanie, nie powinno przesłaniać i przeszkadzać w odbiorze zawartości, tej głównej treści. W przypadku magazynu, jest to moim zdaniem wciąż słowo pisane, ale być może jestem już w mniejszości.

Wired dla iPada kosztuje 3,99€ co wychodzi o połowę taniej niż musielibyśmy zapłacić za wydanie papierowe w Polsce.

  • http://www.iro.enetia.pl/hamac.htm Iro

    Obserwując iPada od jakiegoś czasu potwierdza mi się to, że jest to urządzenie za słabe do tego typu usług.
    Moim zdaniem od razu powinni włożyć do środka A9 i więcej pamięci.
    Ale jak to z Apple bywa, woleli zaoszczędzić kosztem klienta, który tak ich lubi.
    To właśnie użytkownicy ponoszą koszty cwaniactwa tej firmy.

  • http://www.mackozer.pl MacKozer

    @Iro: jak to się ma do moim zdaniem złego zaprojektowania Wired? Ja nie pisałem o iPadzie tylko o Wired, słabym projekcie, złej czcionce (wybranej przez wydawcę) itp.

  • wredniak

    „@Iro … jest to urządzenie za słabe do tego typu usług.” a czasopisma dostarczane przez zinio.com dają sobie radę bez problemów.