Apple iOS: jailbreak a piractwo
Posted on Sierpień 11, 2010 by MacKozer
Temat piractwa na iPhone czy obecnie na urządzeniach z iOS powraca jak bumerang. W naszej polskojęzycznej blogosferze dyskusję sprowokował jakiś czas temu Paweł Nowak, twórca i autor Appleblog.pl, który wrzucił wszystkich (no dobra, tylko 90 procent) użytkowników wprowadzających swoje iPhone’y w tryb jailbreak do jednego worka sugerując, że jailbreak robi się przede wszystkim po to by kraść płatne programy z appstore za pomocą Cydii. O tym jak absurdalne to było założenie już pisałem nie widzę więc powodów by się powtarzać. Piractwo wśród użytkowników złamanych urządzeń z iOS oczywiście istnieje, a temat wart jest przyjrzenia mu się z bliska. Zrobił to kilka dni temu serwis App Advice przeprowadzając ciekawy wywiad z twórcą AppTrackr’a czyli zbioru pirackiego oprogramowania dla iOS.

W artykule możemy przeczytać m.in., że twórca AppTrackera uważa, że większość użytkowników jego serwisu pobierających pirackie aplikacje traktuje je jako wersje trial. Jeśli uznają je za dobre i warte wydania kilku dolarów to kupują wersje oryginalne. Jeśli pozostają przy piratach to i tak pewnie nie kupili by danego programu w AppStore. Do mnie osobiście tego typu tłumaczenie nie trafia w przypadku programów w cenie od 1 do 10 dolarów. Nawet jak na nasze polskie warunki nie są to sumy, na które nie mogą sobie pozwolić użytkownicy iPhone’a czy iPada. Te urządzenia przecież nie są tanie, przy nic aplikacje kosztują grosze. Jak słusznie zauważa Alexander Vaughn z App Advice, użytkownik który zakupi oryginał, posiadając już na iPhone czy iPadzie zainstalowaną kopię piracką, nie odniesie z legalizacji żadnych korzyści, poza własną satysfakcją. Nie sugeruję bynajmniej by nagradzać piratów za to, że w ostateczności kupią wersję oryginalną. Podobnie jak autora artykułu w App Advice także i mnie nie przekonuje tłumaczenie się twórcy AppTrackera o podejściu do pirackich aplikacji jak do wersji trial.
Ciekawie wyglądają natomiast przedstawione przez twórcę AppTrackera dane procentowe. Okazuje się, że wśród wszystkich użytkowników urządzeń Apple z systemem iOS, liczba tych, którzy wprowadzili je w tryb jailbreak wynosi 10 procent. Okazuje się też, że aż lub jedynie 40 % użytkowników (a nie 90%), którzy złamali system w swoim iPhone (iPodzie touch czy iPadzie) instaluje pirackie, a więc kradzione oprogramowanie.
Piractwo istnieje i będzie istnieć niezależnie od kraju, choć jego skala zależy od zamożności mieszkańców. Tak w dystrybucji oprogramowania jak i muzyki jest to zjawisko zarówno niszczące jak i budujące. Niszczy bowiem strukturę dystrybucji treści audiowizualnych i wartości intelektualnej, powodując straty finansowe nie tylko u autorów (w tym mojej osoby – wszystkie płyty które nagrałem są przecież dostępne nie tylko w Empikach czy innych salonach medialnych ale też w sieci P2P) ale przede wszystkim u dystrybutorów, wydawców i wszelkiej maści innych pośredników, z drugiej strony zmuszając ich wszystkich do zmian form dystrybucji tak, by zwiększyć ich atrakcyjność dla odbiorców by duża ich część dalej chciała zapłacić za wspomniane treści. Może warto więc by Apple pomyślało o pójściu o krok dalej niż wprowadzenie działu „try before you buy” i wprowadzeniu do App Store prawdziwych, w pełni funkcjonalnych wersji trial, choć osobiście nie wierzę by zmniejszyło to znacząco skalę piractwa, na pewno jednak wytrąciłoby to argument z ręki twórcy AppTrackr.
Tekst powstał dzięki m.in. właśnie Cydii i aplikacji MyWi zamieniającej mojego złamanego iPhone w router WiFI.
Źródło: App Advice
|
|
Comments (19)





prawda prawda .. ja zrobiłem JB w 3G głównie po to aby mieć dostęp do SBsettings, iSpell i iBlacklist.
jakoś nie ciągneło mnie aby instalować coś z instalousa czy ręcznie wrzucać jakieś pakiety ..
choć w pewnym lokalu oferowano mi możliwość ‘przerobienia telefonu tak abym mógł przetestować 4 nawigacje’, przerobienie za opłatą oczywiście
Genialnym pomysłem Apple było umożliwienie implementacji in-app-purchase w darmowych aplikacjach, co jest już pewnym krokiem do wersji trial. In-app-purchase jest praktycznie niemożliwe do spiratowania, więc warto aby programiści korzystali z tego częściej.
Nie mam JB, ale podejście „wersja Trial” jest dla mnie całkiem sensownym tłumaczeniem przy takim scenariuszu:
- potrzebujesz jakiejś funkcjonalności
- jest 5 programów, które ją oferują
- nie ma ich wersji „lite”
- żeby stwierdzić, który Ci najbardziej odpowiada musisz kupić wszystkie a potem zostawić 1
- pieniądze z pozostałych 4 przepadają – czasem trafiając do „twórców”, którzy napisali kawałek naprawdę słabej aplikacji
I tutaj naprawdę fajnie byłoby mieć możliwość przeklikania^Wprzemacania jakiejś aplikacji przed kupieniem, co pewnie oferuje Cydia i AppTrackr.
Piotrek – in-app wcale takie trudne do obejścia podobno wcale nie jest.
co do ‘trialowania’ aplikacji – całkiem sporo developerów o tym już pisało, czy innych firm prowadzących takie statystki – te „wytłumaczenie” nie ma odbicia w rzeczywistości. Na zakup programu decyduje się śmieszny mały % piratów (nawet w porównaniu % osób, które kupują pełną wersję jak jest dostępny trial, chociaż powinno być na logikę porównywalnie) i wcale też nie rezygnują z korzystania z aplikacji.
no i to pokazuje tylko, że ponad 40% korzysta z AppTrackera. A jaki jeszcze dodatkowy % korzysta z innych źródeł?
Wiemy więc że _co najmniej_ 40% jailbreakowców piraci.
„nie odniesie z legalizacji żadnych korzyści, poza własną satysfakcją”
Automatyczne aktualizacje.
piracenie programu za jednego dolara (zwłaszcza jeśli się kupiło drogie urządzenie na którym ten program działa) to już czyste kure…
@Roberto dobrze zaprojektowane jest dosyć trudne do obejścia.
Hmm, mogliby w AppStore rozwiązanie z Android Market zastosować: jeżeli zapłacę za jakąś aplikację i stwierdzę, że to nie jest jednak to czego szukałem lub nie działa tak jakbym sobie tego marzył to mogę odinstalować aplikację a pieniądze zostaną mi zwrócone (pieniądze przechodzą przez Google Checkout).
Nie ma czegoś takiego w AppStore? Rozważam zakup iPad’a i jestem ciekaw jak to tam wygląda.
Dyskusje o piractwie są totalnie bez sensu!
Niezależnie od sprzętu i systemu.
90% użytkowników krytukuje, gani piractwo, ale 75% w zaciszu domu swobodnie korzysta ze ściągniętych programów, filmów czy mp3.
Wszyscy doskonale wiedzą, że jailbrake to kradzież własności intelektualnej na równi z downloadem z torrentów czy chomika czy czego tam jeszcze.
Wiemy też, jak bardzo pogrywają z nami wytwórnie i niektóre firmy swoją pazernością i chęcią zysku, a jak mało ma z tego sam autor.
I o czym tu rozmawiać?
Piractwo, było, jest i będzie – kto chce lub ma za co, ten płaci, kto nie ma lub nie chce – będzie wraz z innymi szukał sposobu by ominąć zabezpieczenia i posiąść to, czego pragnie.
I tu nie ma co debatować, każdy i tak robi jak SAM uważa za słuszne i naprawdę, poprzez tego typu dyskusje NIKT zdania nie zmieni.
Mylisz się – niektórzy piraci nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że to co robią to przestępstwo.
Grzegorz zauważył coś, coś większość z Was (włącznie z autorem tego wpisu) ignoruje.
Piractwo to szukanie coraz to nowszych wersji na dzikich forach które raz za razem są kasowane. Gdy aplikacja jest dobra to zwyczajnie człowiek pożałuje tego jednego piwa czy nawet trzy.
Inną (choć jak dla mnie ważniejszą niż ta o której mowa) kwestią jest to, że na chwilę obecną nie ma możliwości legalnego i bezproblemowego kupna, prawda?
Tak AppleStore jak AndroidMarket nie są legalnie dostępne w naszym kraju. Jak już mam kupować aplikację to cholera, nie na „lewo” z pomocą jakichś tricków.
Póki to się nie zmieni jakiekolwiek gadanie o piractwie jest bezcelowe.
@Wiater: jest teoretycznie taka opcja, że Ci zwracają i podobno działa. Nigdy nie potrzebowałem tego (nie dlatego, że aplikacje są takie super; po prostu nie chce mi się walczyć o 1$) więc nie wiem jak to działa ale podobno działa. Brak natomiast takiej gdzieś przy programie (np w iTunes „zażądaj zwrotu kasy”)
Co do piracenia jako trail w 100% to rozumiem i jeśli faktycznie jest to trail (i potem kupuje) to nie widzę w tym nic złego. Po prostu nie ma ŻADNEGO legalnego sposobu by przetestować aplikację, zwłaszcza jeśli interesująca funkcja nie występuje w wersji Lite.
@InSiDe: Nie pisz, że w Polsce nie można legalnie i bezproblemowo kupować w App Store, bo jeszcze ktoś może w to uwierzyć — i co wtedy?
Ja jestem osobą, która używa wersji pirackich żeby przetestować aplikacje i wybrać tą najlepszą do kupienia. Niestety w wielu przypadkach jest to jedyna możliwość sprawdzenia co oferuje dany program. Developerzy umieszczają w iTunes tylko parę zrzutów ekranu, które nijak nie pokazują jak aplikacja działa w rzeczywistości, a i często opisy są kierowane do osób, które z tej aplikacji korzystają od kilku wersji. A wystarczyłoby przecież na stronie programu umieścić *wyczerpujący* (a nie tylko marketing bullshit w stylu jaka to aplikacja jest super) opis i film prezentujący dany program w akcji. Tymczasem zwykle mamy do dyspozycji tylko ładne logo, dwa czy trzy zrzuty i to koniec. Brakuje nawet helpa wyjaśniającego do czego służą dane przyciski!
Idealnym przykładem są programy do RSSów. Na zrzutach wyglądają ładnie, ale w rzeczywistości większość jest mało wygodna. Dopiero po ich przetestowaniu (brak wersji lite) okazuje się, że tak na prawdę, to warto zapłacić za jeden czy dwa.
Ale fakt, po zakupieniu licencji użytkownikowi pozostaje tylko czyste sumienie i świadomość, że developer dostanie swoją działkę co zaowocuje kolejnymi wersjami produktu.
Zupełnie nie rozumiem, czemu developerzy nie korzystają z in-app purchase. Mogę się założyć, że wtedy ich przychody byłoby o wiele wyższe. iOS zdecydowanie potrzebuje doimplementowania mechanizmu trial, teraz jest to niestety technicznie niewykonalne – aplikacje po skasowaniu tracą wszystkie ustawienia i ślady po sobie, więc wystarczy zainstalować ją od nowa, aby okres trial zacząć od początku.
niedzwiedz: W iTunes jest opcja zażądania zwrotu pieniędzy, odpowiedni przycisk znajduje się w historii zakupów. Korzystałem z tego raz i dostałem zwrot pieniędzy bardzo szybko.
„Wszyscy doskonale wiedzą, że jailbrake to kradzież własności intelektualnej na równi z downloadem z torrentów czy chomika czy czego tam jeszcze.”
U twojej starej :-/
Nie mogę się zgodzić z argumentem jakoby piractwo powodowało straty. To, że ktoś spiracił aplikację nie znaczy jednocześnie, że jeśli nie miałby takiej możliwości to by ją kupił – to jest niedorzeczne.
Od lat mówię, że piractwo jest potrzebne branży – powoduje to, że osoby, które nie są pewne wydania pieniędzy w ciemno najpierw sobie testują produkt (muzyka, film, aplikacja), a następnie mogą z czystym sumieniem zapłacić.
Oczywiście rozumiem, że jest pewna część społeczeństwa piratów, którzy za żadne skarby nie zapłacą za ten produkt skoro go już mają ale to i tak nie ma wpływu na ‘straty’ bo i tak tego produktu by nie kupili. Bilans wychodzi w takim razie na +.
Druga sprawa, że dobry produkt sam się obroni i nakłoni każdego chętnego na wydanie tych paru $/zł
W sumie tak patrzę na wypowiedzi co niektórych i na myśl przychodzi mi jedna sytuacja:
Nie stać mnie na kupno samochodu, ale już wiem co zrobię! Ukradnę go! Przecież i tak bym go nie kupił…
@WiateR – idąc Twoim (i innych komentujących) tokiem myślenia to jak już masz samochód to powinieneś z miejsca iść siedzieć. Dlaczego? Przecież to oczywiste – masz samochód, więc napewno będziesz prowadził po pijaku, spowodujesz wypadek i kogoś zabijesz.
Oraz piractwo nie jest kradzieżą. Byłoby, gdybym twórcy softu podpieprzył kod, a co za tym idzie tenże twórca nie mógłby więcej czerpać zysków ze swojego dzieła. Owszem, piractwo jest nielegalne (i nie zamierzam tutaj go usprawiedliwiać), ale to _nie jest_ kradzież.
A w Cydii (wbrew głoszonym przez niektórych teoriom) jest masa softu open-source czy freeware. Ten soft też jest nielegalny?