Twitter, TweetBot i TweetDeck dla iPhone – stronniczo i subiektywnie
Posted on Kwiecień 27, 2011 by MacKozer
Ostatnio, po dłuższym okresie ciszy zaczęło się znowu coś dziać na arenie klientów Twittera dla iPhone. Twitter, czyli dawne Tweetie, długo nie miał konkurencji co odbiło się negatywnie w próbach zepsucia tego programu choćby przez dodanie tzw. „dickbara” - paska, który przy każdej aktualizacji wyświetlał nam nie tylko trendy ale też twitnięcia sponsorowane czyli po prostu reklamy. Na szczęście Loren Brichter – jeśli jeszcze w ogóle odpowiada za ten program – wraz z zespołem deweloperów odpowiedzialnych za oficjalnego klienta dla iPhone szybko poszedł po rozum do głowy i szybko ten wynalazek usunął. Zrobił to w dobrym momencie, bo kilka tygodni później w App Store pojawił się najpierw TweetBot, a wczoraj zupełnie nowa wersja (stara została z App Store usunięta) TweetDecka.

Jaki jest Twitter dla iPhone – czyli dawne Tweetie – każdy widzi. Program ma przejrzysty i prosty interfejs właściwie pozbawiony wszelkich możliwych wodotrysków. Dolny pasek daje nam dostęp do głównego strumienia wiadomości, cytowań, wiadomości prywatnych, wyszukiwarki oraz innych opcji, w tym podglądu naszego konta itp. Jak dotąd – nie licząc wspomnianej wpadki z „dickbarem” program spisuje się świetnie i w zupełności mi wystarcza. Pamiętajmy, że mowa jest o aplikacjach dla iPhone, obsługiwanych właściwie jednym kciukiem. Ponieważ jednak lubię nowości i urozmaicenia skusiłem się na zakup TweetBota. Używałem ten program przez czas jakiś i powiem Wam, że w ogóle nie przypadł mi do gustu. Niby nie ma się do czego przyczepić ale nie przekonuje mnie zupełnie interfejs.
Zacznijmy od sposobu wyświetlania wiadomości przez każdy z trzech programów. W przypadku tych samych twitnięć, TweetBot zmieścił na ekranie jedynie trzy z nich, podczas gdy niekwestionowanym liderem został tutaj Twitter. TweetDeck był pod tym względem nie wiele lepszy od TweetBota, jednak jego ciemny interfejs zdecydowanie bardziej mi pasował. Sam podgląd wiadomości jest różny w każdym z nich. Tutaj moim zdaniem najbardziej przejrzyście wyświetla je Twitter, znajdziemy tam nie tylko miniaturkę obrazka ale też mapę Google’a z zaznaczoną lokalizacją. Niby podobnie robi to Tweetbot ale u mnie sposób przedstawienia tych informacji wywołuje oczopląs. Najładniej z całej trójki wygląda moim zdaniem TweetDeck, tutaj jednak nie znajdziemy mapy Google’a z dokładną lokalizacją, pytanie tylko czy jest nam ona potrzebna.

Sam dostęp do pełnego podglądu wiadomości stawia moim zdaniem TweetBota na trochę gorszej pozycji. W przypadku Twittera i TweetDecka wystarczy stuknąć w wiadomość w głównym oknie, w TweetBocie stuknięcie w wiadomość aktywuje pasek narzędziowy, gdzie należy stuknąć w ikonę przedstawiającą oko. Dwa stuknięcia przeciw jednemu – ergonomia nie zna litości.
W przypadku konwersacji lub też odpowiedzi na czyjeś twitnięcie zwycięzca jest tylko jeden – TweetDeck. Wystarczy w głównym oknie stuknąć w wiadomość będącą publiczną odpowiedzią na nasze twitnęcie, a zobaczymy nie tylko jej pełny podgląd ale odpowiedzi innych oraz wiadomość na którą otrzymaliśmy odpowiedzi. TweetBot po przesunięciu palcem po wiadomości w głównym oknie z lewa na prawo wyświetli jedynie krótką konwersację, a więc naszą lub czyjąś odpowiedź oraz jedną, konkretną wiadomość. Zarówno TweetDeck jak i TweetBot dają dostęp do podglądu jednym stuknięciem lub gestem. Zdecydowanie najgorzej wypada tutaj Twitter, który jest z ergonomią na bakier. Najpierw musimy stuknąć w ekran by wyświetlić podgląd wiadomości, a następnie stuknąć w przycisk „In reply to”, by zobaczyć konwersację.

Kolejna ważna sprawa, wygoda pisania wiadomości. Tutaj wydawać by się mogło, że nie ma specjalnych różnic. Każda z aplikacji pozwala nam na dodawanie danych geolokalizacji, TweetBot robi to nawet automatycznie. Możemy też dodać zdjęcie lub zaadresować wiadomość do konkretnej osoby. W tym ostatnim punkcie znowu wygrywa Twitter. Wystarczy wprowadzić znak „@”, a pod spodem ukaże się nam lista osób wraz ze zdjęciami czy też obrazami przypisanymi do konkretnego konta. Wystarczy teraz wpisywać kolejne litery nazwy użytkownika, a będzie się ona zawężać. Można w ten sposób szybko znaleźć właściwego użytkownika i zaadresować wiadomość.

Podobnie, choć inaczej graficznie rozwiązane jest to w TweetDeck. Zasada jest jednak taka sama, wprowadzenie znaku „@” wyświetla nam listę zawężaną w miarę wprowadzania kolejnych liter.

TweetBot stosuje w sumie takie samo rozwiązanie tyle tylko, że wymaga ono od nas dwóch dodatkowych stuknięć w ekran. Najpierw musimy przywołać klawiaturę z cyframi i znakami, wprowadzić „@”, a następnie stuknąć w wyświetloną przy znaku chmurkę. Dziwi mnie takie rozwiązanie, a już zwłaszcza brak znaku „@” na pasku narzędziowym, skoro jest dla niego tam miejsce.

Na dalszy ogień wziąłem podgląd profilu wybranego użytkownika. Tutaj znowu TweetBot został z tyłu. W przypadku Twittera i Tweetdecka aby dostać się do tych informacji wystarczą dwa stuknięcia, choć każdy z tych programów wyświetla profil użytkownika inaczej. W przypadku Twittera dla iPhone, musimy najpierw stuknąć w wiadomość, a następnie w jej autora.

TweetDeck robi to podobnie, tutaj także musimy stuknąć w wiadomość, a następnie w autora. Dalej już jest moim zdaniem o wiele ciekawiej niż u konkurencji. Poszczególne informacje przedstawione są w kolumnach, które po prostu przewijamy w lewo lub w prawo.

Na tle wspomnianych TweetBot znowu przegrywa, wymaga bowiem od nas trzech stuknięć by dostać się do profilu użytkownika.

Każdy z wymienionych programów posiada pewne funkcje, zaimplementowane lepiej lub gorzej w porównaniu do konkurencji. Niektóre z nich posiadają ich więcej, inne mniej. TweetBot w wygodny sposób pozwala na przełączaniem się pomiędzy podglądem wiadomości od obserwowanych przez nas kont, a listami. Interfejs Tweetdecka zbudowany jest na zasadzie przesuwanych w lewo lub prawo kolumn. Tak, jak wersja na duże komputery, pozwala dodawać nam kolejne, np. z wynikami wyszukiwania wiadomości z konkretnymi ciągami znaków, pozwala też korzystać nam nie tylko z Twittera ale i Facebooka. W tym wypadku wiadomości z tej największej sieci społecznościowej oznaczone są innym kolorem.

To jednak Twitter dla iPhone posiada funkcję, która jest dla mnie najważniejszą i bez której obejść się nie mogę. Jest nią wysyłanie powiadomień Push, co w przypadku aplikacji mobilnej jest moim zdaniem najważniejsze.
Warto też wspomnieć o cenie. Twitter i TweetDeck są programami darmowymi. TweetBot kosztuje 1,59 €, moim zdaniem sporo za dużo jeśli porówna się jego możliwości i wygodę użytkowania z darmową konkurencją.
Biorąc wszystkie za i przeciw, wybieram dalej tego samego, starego Twittera, reinkarnację Tweetie. Jak widać pomysł Lorena Brichtera, choć nie pozbawiony wad, pomimo prób majstrowania przy nim na niekorzyść użytkowników, wciąż jest moim zdaniem najlepszym, przynajmniej z tej trójki. Oczywiście, są jeszcze inne programy, HootSuite, IceBird czy Echofon. Nie przyciągnęły one jednak mojej uwagi na dłużej. W niniejszym tekście wziąłem pod uwagę tylko te trzy, a właściwie dwa nowe programy, o których ostatnio było głośno. Twitter był niejako punktem odniesienia, który w ostatecznym rachunku wypadł od nich lepiej.
Twitter dla iPhone i iPada dostępny jest w App Store za darmo.
TweetBot dostępny jest w App Store w cenie 1,59 €.
TweetDeck dostępny jest w App Store za darmo.
|
|
-
http://lpezda.com lpezda
-
pawelr71
-
http://matipl.pl matipl
-
Eljot
-
rafsta
-
oloko
-
Paweł
-
http://twitter.com/krzostrowski Krzostrowski


