Subiektywnie o Samsung Galaxy Note
Posted on Grudzień 21, 2011 by MacKozer
Nie, nie jestem zwolennikiem smartfonów z Androidem i od razu zaznaczam, że nim nie zostałem. Przyznaję jednak, że Galaxy Note był pierwszym smartfonem z tym systemem, który zrobił na mnie wrażenie do tego stopnia, że ruszyłem się z Łodzi do Warszawy na oficjalną prezentację, by go trochę „pomacać” i na miejscu zapytać się o możliwość przetestowania go przez jakiś czas.

Co mnie w nim urzekło? To, że jest on tak naprawdę zarówno telefonem jak i tabletem. Spotkałem się oczywiście z krytycznymi uwagami, że jest ogromny jak na telefon. Ja mam na szczęście stosunkowo duże dłonie, w których bez problemu się mieści. Co ważne, mieści się też w kieszeniach spodni, choć tutaj zdecydowanie polecam bojówki, a nie opięte jeansy. Mogłem więc korzystać z niego zarówno jak z telefonu i właśnie jak z tabletu. Maszynka ma bardzo fajny, duży ekran multi-touch, sprawiający, że tak reklamowany rysik znajdujący się w zestawie był dla mnie tylko mało znaczącym dodatkiem. Nauczyłem się korzystać z tego typu urządzeń palcami.

Note nie sprawiał tutaj żadnych problemów. Owszem, rysik można traktować jako swego rodzaju rozszerzenie funkcjonalności, które po prostu wysuwa się z obudowy wtedy, kiedy jest potrzebne. Ja zrobiłem to kilka razy, właściwie tylko po to, by sprawdzić jak to jest korzystać z tabletu czy telefonu za pomocą rysika. Dla mnie jest to ani spcjalnie wygodne, ani nie wygodne.

Oczywiście Samsung, w przeciwieństwie do Apple tworzy zupełnie odmienne konstrukcje, a więc tylna – plastykowa ścianka telefonu jest zdejmowana. Standardowo pod nią znajdziemy baterię, gniazdo kart SIM i karty pamięci micro SD. Plastikowa ścianka jest cieniutka ale nie sprawiła na mnie złego wrażenia, choć sama filozofia otwierania urządzenia, z mojego – iPhone’owego – punktu widzenia wydaje się mocno archaiczna i psuła trochę ogólne pozytywne wrażenie solidności urządzenia. Ilu użytkowników Galaxy Note’a dokupi drugą baterię? Trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć. Wracając do solidności, nie miałem ze wspomnianym telefonem żadnych problemów, nic mi nie trzeszczało, trzaskało. Mam oczywiście świadomość, że to było tylko kilka tygodni, za mało by miarodajnie ocenić wytrzymałość urządzenia.
Nie zauważyłem by Note sprawiał mi jakieś problemy z baterią, choć nie mierzyłem dokładnego czasu pracy – skupiałem się po prostu na jego użytkowaniu. Telefon ładowałem co drugi dzień.
Jedyną rzeczą, do której na serio się przyczepię, to umiejscowienie przycisku usypiania urządzenia na prawej bocznej krawędzi. Projektant z Samsunga powinien za to wylecieć z pracy – przycisk umiejscowiony jest tak, że dość często bezwiednie go naciskałem.
Note przypadł mi bardzo do gustu nie tylko jako mały tablet, ale także jako kompaktowy aparat fotograficzny, wyposażony podobnie (choć jeszcze nie do końca w to co bym chciał) jak iPhone w programy pozwalające edytować zdjęcia na bieżąco i wrzucać je do sieci – jak np. recenzowany na blogu PicPlz (aplikacja dostępna jest zarówno na Androida jak i iOS). Wiem, że twórcy Instagram pracują nad wersją właśnie dla systemu Android. Przyznam, że w tym wypadku rozważyłbym zakup Note’a (jako dodatkowego urządzenia). Nie tylko dla samego Instagram ale to może być czynnik decydujący. Samsung Galaxy Note to po prostu idealny sprzęt do tego typu zabawy. Duży ekran podglądu, na którym szybko można zdjęcie odpowiednio upiększyć. Moim zdaniem Instagram może być kluczem do sukcesu tego telefonu. Oby został wydany jak najszybciej.

Dla mnie największym problemem tego urządzenia, nie jest hardware – tutaj nie ma się do czego przyczepić (poza wspomnianym przyciskiem usypiania), na pokładzie jest dwurdzeniowy procesor. Wadą Samsunga Galaxy Note jest moim zdaniem system operacyjny. Zaznaczam, dla mnie. Jest to bowiem zupełnie inna filozofia zarówno w kwestii interfejsu użytkownika jak i wielokrotnie wspominana fragmentacja, która niestety uwidacznia się w pewnych standardowych działaniach, jak przewijanie zdjęć, stron www itp. Urządzenie z dwurdzeniowym procesorem działa minimalnie mniej płynnie niż mój iPhone 3G (mam porównanie – mój syn używa tego starego iPhone’a, jako iPoda touch z aplikacjami edukacyjnymi). Nie chodzi mi tutaj o gry, bo w tym wypadku Samsung na pewno wygrywa, ale o podstawowe czynności. Oczywiście system nie zacina się na tyle by było to jakoś irytujące, ale ja to po prostu zauważam.
W Androidzie brakuje mi tez pewnej konsekwencji co do wyglądu interfejsu użytkownika. Każdy program wygląda inaczej i działa inaczej. Sam wygląd wielu aplikacji, np. tych opartych na tekście (czytniki RSS, przeglądarki www, czytniki e-booków) był dla mnie mocno staroświecki.

To co mnie początkowo bardzo odrzucało od tego systemu, to ciągłe komunikaty o tym, że wszystko co robisz, robisz na własną odpowiedzialność. Przez pierwsze dni korzystania bardzo irytowały mnie te ciągłe monity o akceptację kolejnego regulaminu. Sprawia to wrażenie, że zarówno producent urządzenia (wszak to on wybrał system operacyjny) jak i systemu operacyjnego, nie do końca chcą odpowiadać za to co zaoferowali użytkownikom. To trochę tak, jakbym przyszedł do salonu samochodowego i na drzwiach, fotelu, kierownicy i przedniej szybie auta, które właśnie kupiłem, miał naklejoną wielką folię „prowadzisz na własną odpowiedzialność, a producent nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne wypadki, uszczerbek na zdrowiu albo śmierć”. Ja wiem – to jest strona uboczna otwartego oprogramowania. Przekonałem się więc, że wolę ciemną stronę mocy czyli zamkniętego iOS-a.
Z drugiej jednak strony Android nie jest wcale mniej intuicyjny od iOS-a, a moja niechęć wynika w dużej mierze z przyzwyczajeń (wspominał o tym ostatnio Grzegorz Marczak). Tutaj najlepszym i do bólu szczerym sędzią jest mój syn, Olaf. Nauczenie się sposobu odblokowania Galaxy Note’a zajęło mu chwilę. Podobnie jak przechodzenie do programów, czy nawigacja pomiędzy stronami. Bardzo szybko złapał też znaczenie przycisku „cofnij” w Androidzie. Do dzisiaj, choć telefon oddałem już jakiś czas temu pyta się mnie „gdzie jest ten drugi iPad?”
.

Bardzo szybko udało mi się skompletować niemal identyczne oprogramowanie z tym, jakie mam zainstalowane na moim iPhone i iPadzie, a z którego korzystam na co dzień. Jedyny i to dotkliwy brak jak dla mnie to iBooks (z wiadomych względów na Androida się raczej nie pojawi) i Reeder. Generalnie nie znalazłem, żadnego sensownego czytnika wiadomości z kanałów RSS na Androida. Myślę, że Google mogło by się postarać i wydać czytnik Google Reader o klasie zbliżonej do Reedera i umieścić go fabrycznie w systemie .

Reasumując, Samsung Galaxy Note to bardzo ciekawe urządzenie, moim zdaniem producentowi udało świetnie wpasować się w niszę, w której urządzenie jest zarówno telefonem i tabletem bez poważnych wad wynikających z takiego rozwiązania, choć na pewno jest to sprzęt raczej na duże dłonie, ewentualnie dla osób przyzwyczajonych do korzystania z rysika. Jego wady wynikają przede wszystkim z takiego a nie innego systemu operacyjnego, który – podobnie jak Windows na duże komputery – musi zadziałać i na Galaxy Note, jak i na jakimś urządzeniu pośledniej marki.
Ze względu na swoje walory użytkowe jest to właściwie jedyne urządzenie z Androidem, którego zakup byłbym w stanie rozważyć. W moim przypadku stanowiłby dodatek i alternatywę dla floty urządzeń z iOS-em, które posiadam w domu.
Przykładowe zdjęcie zrobione Samsungiem Galaxy Note (kliknięcie powiększa obrazek):
|
|
-
http://lpezda.com lpezda
-
Kuba
-
http://www.zabielodko.pl żabiełódko.pl
-
http://iro.info.pl/hamac.htm Iro
-
mRqS
-
endru098
-
Adrian
-
MarcinB
-
GreatBelow
-
Lukos
-
userie
-
e200
-
Norbert
-
e200
-
Grzegorz Stępień
-
Tomasz Sawko
-
mRqS
-
e200
-
userie
-
adamms
-
progeo



