Nie wierzę w sukces Ello

Na moim twitterowym timeline zrobiło się ostatnio gorąco od wpisów mniej lub bardziej popularnych blogerów na temat nowego serwisu, który – jak mniemam – ma być alternatywą właśnie dla Twittera. Mowa o Ello.

hell-no

Ruszyło zakładanie kont, ruszyły prośby o podesłanie zaproszenia (serwis na razie jest w fazie zamkniętych testów beta) i dziesiątki lukrowanych słów o tym, jak Ello jest ładne i alternatywne wobec Twittera czy Facebooka.

Osobiście polityka Twittera nie podoba mi się od dawna (zwłaszcza limity użytkowników dla aplikacji), stąd też w przeszłości interesowałem się możliwymi alternatywami. Niestety, czy nam się to podoba czy nie, dla Twittera nie ma alternatywy. Przed wspomnianym ello były już zachwyty, zaproszenia do Heello (który to ja – przyznaję – przez chwilę się zachwycałem w latach ubiegłych), był wreszcie App.net, o którym z mniejszym lub większym zachwytem rozpisywali się blogerzy, a nawet powstała stosunkowo liczna społeczność użytkowników, którzy za możliwość korzystania z App.net płacili. Niestety… dalej było ich za mało by biznes się opłacił. App.net otworzył się później na użytkowników nieskorych do płacenia. Wtedy też przez chwilę było o nim głośno – niemal każdy zakładał tam konto… większość z nich jest teraz martwe (w tym i moje). ADN istnieje, ale z tego co wiem nie jest specjalnie rozwijany – serwis raczej toczy się już tylko pchany bezwładną siłą.

Nie inaczej będzie moim zdaniem z Ello i to z bardzo prostego powodu. Polityka Twittera nie jest na razie na tyle opresyjna dla użytkowników by nastąpił masowy exodus – to po pierwsze. Po drugie exodus ten musiałby ruszyć właśnie w stronę tylko tego jednego serwisu, a to jest mało prawdopodobne. Dlaczego? Ano dlatego, że kto będzie ruszał się z miejsca, w którym ma wielu znajomych, ewentualnie wielu obserwujących?

Już widzę tych popularnych blogerów i dziennikarzy, którzy porzucają te tysiące, dziesiątki czy setki tysięcy obserwujących i przechodzą do Ello. Wierzycie w to? Bo ja osobiście nie.

Mimo wszystko życzę powodzenia, ale upraszam kolegów i koleżanki z Twittera, by podchodzili do tematu bardziej realistycznie.

  • kormo

    Serwisów społecznościowych mamy już dosyć. Może teraz czas na serwis aspołecznościowy, na którym będzie można obrażać nieznajomych i nie lubić rożnych rzeczy. W Polsce sukces murowany.

  • komrath

    Pffft, po wykasowaniu Fecesbooka i Twattera czuję się dużo lepiej 🙂 Został mi tylko Google+, który niejako działa dla mnie jako serwis newsowy ;D

  • Pewnym rozwiązaniem są zdecentralizowane rozwiązania, takie jak Friendica, Diaspora, Identi.ca, StatusNet – ta pierwsza na przykład potrafi „gadać” z pozostałymi trzema, a poza tym Facebookiem czy Twitterem, więc można mieć konto w wybranym przez siebie serwisie i mieć znajomych, obserwowanych w wielu powyższych. Niestety przed tymi skryptami jeszcze długa droga, funkcjonalnie co prawda są baaaardzo powyżej takiego Ello, porównywalnie w sumie do Twittera, ale do Fb czy G+ im baaardzo daleko.