Nowa Zelandia wie jak robić kasę na Tolkienie

Nowa Zelandia to kraj, w którym w zamierzchłych czasach ścierali się ze sobą Maorysi, a nie rycerze. Elfy, gobliny, trolle, a także zastępy rycerzy napłynęły do tego kraju wraz z osadnictwem z Europy, a przede wszystkim wraz z reżyserem Peterem Jacksonem, który kraj ten wybiera za plener chyba wszystkich swoich filmów: od Martwicy Mózgu i Złego Smaku (kina zombie klasy B), po Władcę Pierścieni i Hobbita. Temat ten po nakręceniu wszystkich scen można by uznać za zamknięty, jednak Nowa Zelandia, a w szczególności linie lotnicze Air New Zealand, które kolejny raz wykorzystały aktorów, postacie i generalnie temat ekranizacji powieści Tolkiena w swoich filmach instruktażowych. Oto najnowszy, którym ekscytuje się (słusznie z resztą) internet, czerpiący garściami z Hobbita (np. scena bitwy pięciu armii):

Gandalf im moim zdaniem nie za bardzo wyszedł (nie wiem czemu nie udało im się namówić do nagrania Sir Iana McKallena), ale reszta jest świetna.

Poniżej pierwszy film instruktażowy sprzed kilku lat linii Air New Zealand czyli Air Middle Earth:

Zastanawiam się jaki film nakręcił by nasz narodowy przewoźnik LOT i pomysły mam takie, że lepiej zatrzymam je dla siebie.

  • Nasz LOT najlepiej jakby nakręcił coś z Wiedźminem, może by lepiej im wyszło niż oficjalny film 🙂