Odmieniec Tim Cook, czyli o homogenicznym społeczeństwie i zamiataniu inności pod dywan

Dzisiejszy coming out Tima Cooka, CEO Apple to temat, który dominował przez kilka ładnych godzin. News na ten temat, jaki opublikowałem na MyApple, zebrał całkiem sporo komentarzy. Nie ukrywam, że bez zająknięcia wywalam wszystkie hejterskie komentarze, jakie się pod nim pokazują. Zdecydowałem się jednak zabrać głos, bo coming out Tima Cooka kolejny raz pobudził dyskusję, która przynajmniej u nas w kraju nie dotyczy tylko środowisk LGBT, ale wszystkich odmienności albo… bardziej dosłownie… ODMIEŃCÓW.

W takiej kategorii postrzegane są zarówno osoby homoseksualne (odnosi się to zarówno do ich pewnej ekspresyjności, jak i do np. zachowań, które w przypadku par hetero nikogo nie rażą, jak trzymanie się za ręce na spacerze), ale także osoby odmienne w inny sposób.

Poniżej znajdziecie mój komentarz, jaki zamieściłem w dyskusji pod newsem na MyApple:

Wydaje mi się, że nienawiść do tego typu zachowań wynika po części z homogenicznego społeczeństwa w jakim większość z nas się wychowywała, w której jakakolwiek inność, odmienność wobec schematów była zamiatana pod dywan. Dotyczy to nie tyko osób o innej orientacji seksualnej, ale też osób o innym kolorze skóry, innym pochodzeniu etnicznym, a także osób w różny sposób niepełnosprawnych.

Sam wielokrotnie przekonywałem się o tym, jak będąc wychowanym w jednolitym społeczeństwie czuję się strasznie niekomfortowo w sytuacji zetknięcia się z innością. Raz był to czarnoskóry, innym razem karzeł, którego poznałem na imprezie (i przez cała imprezę zastanawiałem się jak się mam zachować, czy moja reakcja nie była dziwna, czy go nie obraziłem itp.), jeszcze innym razem była to para gejów spacerujących po Zurychu, trzymając się za ręce. Ze wspomnianym karłem przepracowałem kilka miesięcy i przywykłem i oswoiłem się z jego ułomnością i ją zaakceptowałem. Do rozmawiania i obcowania z osobami innym kolorze skóry, czy innej orientacji seksualnej także przyzwyczaiłem się podczas dłuższych lub krótszych pobytów za granicą. Nie robi na mnie już takiego wrażenia widok dwóch facetów trzymających się za ręce, choć jeszcze ich zauważam w tłumie na Market Street w San Francisco. A stosunkowo wiele lat temu oswoiłem się też z pewnym, kiedyś mnie bardzo rażącym „zniewieścieniem” niektórych gejów, po tym jak w pubie spędziłem z parą takich osób kilka godzin (pijąc piwo, jarając szlugi i gadając na niemal wszystkie możliwe tematy). Jeżdżąc przez wiele lat do San Francisco przestali robić na mnie wrażenie nawet transwestyci.

Pamiętam, kiedy spotkaliśmy się na rozmowę i wywiad z Leanderem Kahney’em, autorem książek „Być jak Steve Jobs” czy biografii Jonathana Ive’a (i założycielem i redaktorem naczelnym Cult Of Mac), zabrał nas do swojej ulubionej kawiarni, w której baristą był jegomość noszący się w podobnym stylu co Conchita Wurst. Nikt wśród stałych bywalców nie zwracał na niego uwagi, poza oczywiście mną.

Piszę to z perspektywy osoby, która kiedyś też podchodziła do tematu w sposób „niech sobie geje żyją, ale z daleka ode mnie”. Zmieniłem zdanie poznając zarówno samych gejów (a że są to normalni ludzie, są wśród nich i osoby fajne i niefajne), jak i generalnie inne społeczeństwa.

Mam wrażenie, że komentujący negatywnie coming out Cooka w ogóle nie czytali jego felietonu w Businessweek. Wyraźnie napisał tam po co to zrobił. Nie ma w tym nic z obnoszenia się.

To ruch odważny, skierowany jednak przede wszystkim do osób w różny sposób prześladowanych ze względu na swoją odmienność, o czym z resztą w delikatny sposób wspomina. Prześladowanie drodzy Państwo, to m.in. wytykanie odmieńca palcem w szkole, w pracy, bicie, opluwanie, czy nawet wykluczenie z grupy. Deklaracja Cooka to ruch podobny do akcji „It will get better”, w której uczestniczyli kiedyś pracownicy Apple, Adobe, aktorzy, politycy o odmiennej orientacji.

Mam dwóch małych synków. Jako osoba heteroseksualna pewnie, że wolałbym by oni także byli tej orientacji. Jeśli będzie inaczej to zaakceptuję to i będę kochał ich nie mniej niż obecnie. Popieram działania na rzecz równych praw obywatelskich dla osób LGBT, z wielu powodów, ale m.in. z tego, że być może robię to dla któregoś ze swoich synów, a może w przyszłości wnuków.

Categorized: e-kultura
  • Maxessibility

    Dobry wpis. Tim Cook tylko dopełnił formalności. Magazyn „Out” w 2013 umieścił go trzeci raz z rzędu na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych amerykańskich gejów. A w sprawie odmienności: sam mam dysfunkcje wzroku, kiedy używam iUrządzeń dzięki funkcji VoiceOver na sluchawkach, ludzie patrzą i chyba myślą, że udaję, bo jak to? Ślepy, a tak stuka w ten telefon… Tak samo gdy piszę na swoim blogu, pytają: dyktujesz, a ktoś ci to piszę? No ale, to nie tylko specyfika Polski w moim przypadku. Pozdrawiam